| Domowa strona Muchy i Val de Mara czyli Agnieszki i Waldemara Brzyskich... |
| To my... | Galeria zdjeć | Valdemarowe strony | Księga Gości | W pajęczynie | Edukacja |
| Aga | Val de Mar | Tam byliśmy |
|
WC napisał dla "Gazety Ciemnogrodu"
na sobotę 22 sierpnia 1998: JAK ICH ZAŻYĆ I CZYM? Wczoraj podkreślałem różnicę między tym zlotem a poprzednimi, mówiąc jedynie, że "Ciemnogród\'98" to impreza rodzinna, ale zabrakło głębszego uzasadnienia, oto ono: W czasie poprzedniego Zlotu nad naszymi głowami furkotała euforia i nadzieja zbliżających się wtedy wyborów parlamentarnych, które miały wiele zmienić. Obserwacje uczynione przeze mnie w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy doprowadziły mnie do przekonania, że polityka jest na ogół nieskutecznym narzędziem przemiany świata. Nie udało nam się za jej pomocą zbyt wiele zwojować. Mamy u władzy tylu tak zwanych naszych ludzi i nic z tego nie wynika. Polska nie stała się od tego bardziej wolna, nie osądzono komunistycznych zbrodniarzy, nie zlikwidowano pornografii, nie uwłaszczono Narodu, lekarze nadal mają liche pensje, RTV wciąż w rękach lewicy, a WC utknął w martwym punkcie niemożności oszalowany ze wszystkich stron partyjnym betonem - beton nie wpuszcza do telewizji, ruguje z radia, eliminuje z gazet, grozi ewentualnym sponsorom. Nie chcę zbyt długo wyliczać, bo Państwo sobie teraz siedzą na wywczasach i odpoczywają w przyjaznym gronie, więc po cóż burzyć krew? Zacząłem się drapać po łbie i szukać jakichś nowych metod działania, rozwiązań pozytywnych, przecież nie Wolno się rozmazgaić i użalać. Trzeba coś robić. Opcje są: prawie natychmiast mógłbym wyjechać do USA i przyjąć robotę w którejś z wytwórni country w Nashvill. Mógł bym też żyć wyłącznie z fotografii organizując nie jedna, ale trzy kilkumiesięczne wyprawy w tropiki rocznie. W obu przypadkach musiałbym zniknąć z polskiej areny, ale prywatnie miałbym dużo lepiej - wreszcie godziwe życic i zarobki umożliwiające założenie rodziny. I prawie jestem zdecydowany tak postąpić. Na radio i telewizję dawno machnąłem ręką, bo jestem realistą - skoro nikt nie był w stanie przez dwa lata niczego w tej kwestii ruszyć, to nie ma co marzyć o WC Kwadransach. W. Walendziak i M. Krzaklewski obiecywali w czasie kampanii wyborczej cuda, a potem się przekonali, że cudów nie ma, nie zdarzają się ani na antenach centralnych, ani w kablówkach. Pampersy, które mnie onegdaj znalazły i wylansowały na pierwszą gwiazdę prawicowej satyry, mają teraz różne intratne posady, stołki i teki, władają kościelną siecią Radia "Plus", ale z tego też nic nie wynika. Wniosek nasuwa się sam: nie tędy droga, nie przez politykę, nie przez wybory - to ślepa ulica, przegrana bitwa. Trzeba nam wszystkim zupełnie nowego podejścia, innego oręża. Ciemnogród powinien się uzbroić w silne struktury rodzinne - po to, by się nie dać zniszczyć, by przetrwać obecną zawieruchę kulturową w szańcu, którego w przeszłości nie przeszedł żaden zaborca. Daję przykład: W dzisiejszych czasach szkoła nie wychowuje, nie uczy patriotyzmu, nie buduje wspólnego dla wszystkich kanonu lektur, itd., a jedynie pakuje suchą wiedzę szuflą do głowy, trzeba więc powrócić do stosowanych onegdaj sposobów zastępowania jej w domu. Trzeba uzbrajać swoje dzieci przeciwko temu, co mogą napotkać w szkole, tak jak kiedyś, za czasów komunistycznych, uzbrajało się dzieci czytając im zakazane pozycje literatury patriotycznej, opowiadając przemilczane, bądź fałszowane fragmenty historii Polski, itd. Dziecko idąc do szkoły powinno być wyposażone jak na wojnę ideologiczną. Powinno umieć odeprzeć atak oraz umieć zaatakować, zażądać, domagać się. Skoro nie sposób zreformować szkolnictwa na drodze politycznej, trzeba się do tego zabrać metodami stosowanymi na tajnych kompletach. Oto zadanie dla Ciemnogrodu. Jedno z wielu rzecz jasna. Idąc dalej tym tropem, nie powinniśmy oddawać pola na przykład nie posyłając dzieci na ewentualne zajęcia z wychowania seksualnego, ależ posyłajmy je tam, ale jako się rzekło, uzbrojone w argumenty i żądania. Niech nasza latorośl wstanie w czasie świńskiej lekcji i domaga się poszanowania dobrych obyczajów, swojej religii, itd. Niech zaświeci przykładem wobec kolegów z ławy szkolnej, którzy nie maj ą tyle odwagi albo może brak im porządnej rodziny, albo zostali zahukani, zakrzyczani i zdeprawowani. Okopać się w rodzinie to jedno, ale zaraz potem należy przejść do ataku. W rodzinie musimy szlifować oręż argumentów, których użyjemy wobec kioskarki handlującej pornografią, wobec szefa, który żąda pracy w niedzielę, wobec kolegów, którzy namawiają do wódki. W rodzinie musi też być miejsce na leczenie ran i odzyskiwanie sił, kiedy podły świat nam złamie kark, kiedy staniemy bezsilni wobec niesprawiedliwości. /-/Wojciech Cejrowski Naczelny Kowboj RP, Pan na Ciemnogrodzie
|
| [WC na dzień pierwszy] | [WC na dzień drugi] | [WC na dzień trzeci] |
| [Strona główna] | [Strona poprzednia] | ©2001 Val de Mar |