Domowa strona Muchy i Val de Mara czyli Agnieszki i Waldemara Brzyskich...
To my... Galeria zdjeć Valdemarowe strony Księga Gości W pajęczynie Edukacja
Aga Val de Mar Tam byliśmy  

Zlot Ciemnogród '1998

WC napisał dla "Gazety Ciemnogrodu"
na piątek 21 sierpnia 1998:

DZIEŃ DOBRY


I Polityka i politycy, którym kibicował Ciemnogród okazali się nieskutecznym narzędziem przemiany świata. Nie udało nam się za ich pomocą zbyt wiele zwojować. Mamy u władzy tylu tak zwanych naszych ludzi i nic z tego nie wynika. Polska nie stała się od tego bardziej wolna, nie osądzono komunistycznych zbrodniarzy, nie zlikwidowano pornografii, nie uwłaszczono Narodu, lekarze nadal mają liche pensje, RTV wciąż w rękach lewicy, itd.

Dlatego "Ciemnogród\'98" będzie przede wszystkim imprezą rodzinną. Nie będziemy już sobie po próżnicy zdzierać gardeł na wznoszenie okrzyków i haseł politycznych - wszystkie wcześniejsze hasła są nadal aktualne, dotarły do uszu adresatów i nic z tego nie wyniknęło. Nie będziemy tracić czasu na domaganie się czegokolwiek od naszych reprezentantów, przecież nie potrafili nam niczego załatwić. W tym roku będziemy stawiać na rodzinę, a więc w gruncie rzeczy na samych siebie - zdaje mi się, że to najbardziej skuteczne narzędzie budowania lepszego świata.

Dlatego tak duży nacisk organizacyjny położyliśmy na tak zwane imprezy towarzyszące, czyli wszystko co dzieje się poza wieczornymi koncertami w amfiteatrze.

Bardzo prorodzinną imprezą, jednoczącą małżeńskie stadła ma być:
"Oranie w babę lub chłopa".

Zaraz po wojnie, mój świętej pamięci dziadek, zmuszony był orać w babcię, bo mu Ruscy zjedli konia. Wspominali to potem oboje z uśmiechem. Przyszło mi do głowy, że i Państwo będą wspominali z uśmiechem swoje oranie na wyścigi ze znajomymi, szczególnie, jeżeli ktoś przy tej okazji będzie robił zdjęcia - cóż za wspaniała pamiątka i nietypowa ciemnogrodzka zabawa. Podobnie ma być z rzucaniem broną do celu i widiami w plecy (plecy będą wymalowane na drzwiach stodoły, a wyobraźnia niech Państwu dopowiada, czyjeż one). Wszystko to mają być okazje do rodzinnej zabawy - niech się tata popisze celnością i tężyzną, wnuk pójdzie w zawody z babcią. "Konkurs piękności strachów na wróble" przyszedł mi do głowy, kiedy oglądałem wybory Miss Piękności - patrzyłem na dziewczyny w skąpo wykrojonych kostiumach, które prężyły się z głupkowatymi minami przed obleśnymi męskimi jurorami o średniej wieku 50 lat i z obowiązkowym bebechem wylewającym się sponad paska. Było mi tych dziewczyn szkoda, że pozwalają z siebie robić przedmiot, a poza tym pomyślałem, że wybieranie Miss nie przynosi absolutnie żadnych pozytywów. Dlatego w Ciemnogrodzie urządzamy "Konkurs piękności strachów na wróble" - pożytków z niego kilka:
- same strachy, już po konkursie, staną sobie na okolicznych polach i będą sprawować pieczę nad wsianym ziarnem,
- ich projektanci i wykonawcy w procesie twórczym będą mieli okazję pobawić się w gronie rodzinnym lub przyjacielskim, bo mam nadzieję, że większość strachów to będą prace zbiorowe,
- najbrzydsze strachy na wróble zostaną spalone jako czarownice, co pozwoli w kulturalny i chrześcijański sposób rozładować negatywne emocje wzbudzone w naszych sercach przez Parlamentarną Grupę Kobiet.

Nagrodą w tym konkursie będzie fura gnoju (czyli obornika). Laureat będzie ją mógł rozrzucić po polu albo przekazać do rozrzucenia dowolnie wybranej osobie ze świata polityki, kultury, itp., ewentualnie zabrać i w ramach jakiegoś słusznego protestu wysypać na schody urzędu, na środku autostrady, albo przerobić na metan. Szczegółów tych i innych imprez proszę szukać na plakatach w "Gazecie Ciemnogrodu", w ogłoszeniach radia "Głos" oraz u harcerzy ze służb informacyjnych. Kiedy piszę te słowa, nie jestem pewien, czy uda się zorganizować "Bieg przełajowy przez bagniska", trasę wyznaczyłem, ale ktoś będzie j ą musiał odpowiednio oznakować i nadzorować przebieg wyścigu, a harcerze, których ugadałem, mi się z tej sprawy wycofali, no, ale jeśli nie tym razem, to przecież możemy to zrobić za rok.

Wiele pomysłów wciąż czeka na realizację i pewnie się kiedyś doczeka, póki co, cierpię trochę na brak środków i mocy przerobowych, czyli ludzi do pomocy. Gdyby nie to, to urządzilibyśmy jeszcze: konkurs w skubaniu kur, kurs ksenofobii, oblężenie i zdobycie Jasnogrodu, wynoszenie Polski z Europy, grzebanie w życiorysach, lepienie garnków, utylizację "Trybuny Ludu", wyścigi w dojeniu krów i wiele, wiele innych, ale i tak jest całkiem nieźle.

W tym miejscu wypada mi serdecznie podziękować Setnikom Ciemnogrodu, czyli wszystkim tym, którzy wpłacili na rzecz organizacji imprezy 100 albo więcej złotych. Otrzymali wtedy tytuł szlachecki Setnika, a jeżeli mieli go już z roku 1997, to najwyższe odznaczenie Ciemnogrodu, czyli Gwiazdę dającą prawo do tytułu Setnika Spiżowego. Bez tych kilkuset osób wspierających organizację Zlotu kapitałem obrotowym, nie byłoby imprezy.

Dlatego wszystkim Setnikom zwykłym i spiżowym, składam tą drogą wyrazy szacunku i wdzięczności oraz zapraszam na specjalne spotkanie, na którym zostaną oficjalnie odznaczeni przez Naczelnego Kowboja RP.

/-/Wojciech Cejrowski Naczelny Kowboj RP, Pan na Ciemnogrodzie


  [WC na dzień pierwszy]    [WC na dzień drugi]    [WC na dzień trzeci] 
 [Strona główna]    [Strona poprzednia]  ©2001 Val de Mar