| Domowa strona Muchy i Val de Mara czyli Agnieszki i Waldemara Brzyskich... |
| To my... | Galeria zdjeć | Valdemarowe strony | Księga Gości | W pajęczynie | Edukacja |
| Aga | Val de Mar | Tam byliśmy |
|
WC napisał dla "Gazety Ciemnogrodu"
na czwartek 21 sierpnia 1997: Kiedy rok temu zamykałem Zlot Ciemnogród \'96 słowami: Nie wiem jeszcze jak, ale do zobaczenia za rok, ponosił mnie nieuzasadniony entuzjazm i chojractwo. No, ale spotykamy się. po roku, mimo że zorganizować drugi Zlot było o wiele trudniej niż pierwszy. Przede wszystkim nie bardzo miałem jak dotrzeć z informacją do ewentualnych uczestników Zlotu. Nie mam już przecież tuby propagandowej, jaką był WC Kwadrans, pisma ogólnopolskie w większości przyjęły zasadę, że o Cejrowskim się nie pisze, ba, nawet Radio Maryja przezornie i ostrożnie nabrało wody w usta. Gdyby nie kilka lokalnych stacji radiowych i tygodników, gdyby nie stałe wsparcie Gazety Polskiej i życzliwość dziennika Życie, nic by Państwo o żadnym Zlocie nie wiedzieli. Na domiar złego nie miałem funduszy na zorganizowanie tegorocznej imprezy - Prezes Telewizji Polskiej SA jest mi co prawda winny w imieniu swojej firmy 750 milionów starych złotych, ale bezczelnie nie płaci. Otóż w zeszłym roku dał mi przy świadkach słowo honoru, że nie zdejmie WC Kwadransa oraz że TYP SA zakupi materiały filmowe ze Zlotu. Ufając słowu Prezesa, zorganizowałem "Ciemnogród \'96", a potem wystawiony do wiatru musiałem z własnej kieszeni popłacić rachunki na łączną sumę 750 milionów. Całe szczęście, że miałem czym płacić, bo co powiedziałbym wszystkim artystom, gdy po imprezie okazało się, że słowo honoru Prezesa Ryszarda Miazka jest warte tyle co stara ścierka do podłogi? Wykonawcy podpisywali umowy ze mną i nie obchodziło ich szmatławe zachowanie jakiegoś Pana Rysia z telewizji. Ze mną ustalali honoraria, a to, że mój największy kontrahent nie dotrzymał zobowiązań, to nie ich problem - oni swoich dotrzymali, przyjechali do Osieka i wystąpili w czasie koncertów. Na szczęście miałem na prywatnym koncie uciułane przez 12 lat pieniądze na budowę domu, więc zamiast uwić sobie gniazdko rodzinne, ożenić się i żyć długo i szczęśliwie, popłaciłem zobowiązania Prezesa. Po tej operacji zostało mi dobre samopoczucie człowieka uczciwego, 7 milionów starych złotych na koncie i rozjuszona narzeczona. (Każda byłaby rozjuszona, słysząc, że musi się uzbroić w cierpliwość na następne 12 lat, kiedy to będę zbierać na wykończenie domu. A mój dom utknął w stanie surowym i straszy oczodołami pustych otworów okiennych na warszawskim Żoliborzu). Po Zlocie Ciemnogród \'96 byłem bardzo szczęśliwym bankrutem i nawet przez myśl mi nie przeszło porywać się na organizowanie drugiej edycji imprezy. Postanowiłem zająć się pisaniem książek podróżniczych i realizowaniem kolejnych ekspedycji fotograficznych do krajów tropikalnych. No, ale zaczęły się przygotowania do wyborów, a patriota nie pozostaje obojętny wobec spraw Ojczyzny. Choć nie wierzę, że moja działalność satyryczna jest w stanie dopomóc w uzyskaniu przez Ciemnogród przewagi w parlamencie, nie pozwalam sobie jeszcze do września na obojętną emigrację. Nie chcę w przyszłości mieć poczucia, że przez zaniechanie przyłożyłem rękę do utraty przez Polskę niepodległości. Sytuacja jest niedobra, bo komuna bierze wszystko, a prawica jedynie siebie za łby. Nie otrzeźwił nas ani papież, ani powódź, ciągle wbrew logice oddajemy Ojczyznę w bolszewicki jasyr. Kwaśniewski nadal jest prezydentem, ubecy legalnie kandydują do parlamentu, zdrajcy ojczyzny pobierają generalskie emerytury albo stoją na czele partii politycznych, Cimoszewicz, Miller, Sierakowska, Waniek, Siemiątkowski i całe stada innych oto powody, dla których stanąłem na rzęsach, by mimo wszystko odbył się "Ciemnogród \'97" i był im solą w oku i kością w gardle na kilka tygodni przed wyborami. W tym miejscu chcę gorąco podziękować wszystkim, którzy podali mi pomocną dłoń... a w niej 100 złotych. Na łamach Gazety Polskiej ogłosiłem, że wraz z moim Ojcem Stanisławem zorganizujemy tegoroczny Zlot pod warunkiem, że zgłosi się do nas kilkaset osób chętnych wpłacić na ten cel po sto nowych złotych. W zamian każda z nich otrzyma dziedziczny tytuł szlachecki - SETNIK CIEMNOGRODU. Do dnia dzisiejszego przyjęliśmy około dwustu wpłat - nie dość, by popłacić wszystkie rachunki, ale wiele osób deklarowało, że chce dołączyć do szlachty ciemnogrodzkiej już tu na miejscu w Osieku. Zaryzykowałem - jeśli okaże się, że były to deklaracje bez pokrycia, będę musiał sprzedać mój dom w stanie surowym, pozbywając się w ten sposób resztek nadziei na własny kąt, a także rozjuszonej narzeczonej. Żarty żartami, a ja chciałbym się mimo wszystko ożenić, przenieść kobietę przez próg wykończonego domu i natychmiast rozpocząć przysparzanie Rzplitej nowych obywateli. Dlatego, dziękując obecnym Setnikom, zachęcam Wszystkich, którzy chcieliby przekazać swoim dzieciom w spadku nie tylko majątek, ale i dobre imię, by za nową stówę nabyli dziedziczny tytuł szlachecki SETNIK CIEMNOGRODU. Jeśli zbierze się nas wystarczająca kupa, to ruszymy na czerwonego mościpanowie i za rok zrobimy tu kolejny Zlot (połączony z Weselem WC!). Nic nie zjednoczy prawicy skuteczniej jak śmiech. Wiem to na pewno. Widziałem to w Osieku w zeszłym roku, kiedy przedstawiciele różnych skłóconych na co dzień partii politycznych śmiali się z moich dowcipów jak najbardziej zgodnym chórem. Nic też nie zjednoczy prawicy skuteczniej jak świadomość wspólnoty pryncypiów: "Ciemnogród", czyli "Bóg, Honor, Ojczyzna". Kiedy jest zgoda co do pryncypiów, cała reszta niezgodności nie ma znaczenia. Marzy mi się, by ta zgoda nastąpiła. W przeciwnym razie w ciągu kilku najbliższych lat Rzeczpospolita zostanie rozprowadzona w Unii Europejskiej tak jak kropla atramentu w wiadrze wody. Armia Polska rozpłynie się w NATO, Złoty Polski w Euro, Rząd i Parlament RP w Brukseli, w polskich szkołach uczyć się będzie nie historii Narodu Polskiego, ale dziejów Wspólnoty Europejskiej, a w elementarzu do klasy pierwszej pojawi się odpowiadająca nowym czasom wersja wierszyka "Kto ty jesteś?": -Kto ty jesteś? - Europejczyk. - Jaki znak twój? - Gwiazdek wieńczyk. - Czym twa ziemia? - Kontynentem. - Czym zdobyta? - Nie pamiętam. - Czyją kochasz? - Sam już nie wiem. - A w co wierzysz? - W nic nie wierzę! Raz jeszcze dziękuję Setnikom za wsparcie, szeregowym obywatelom Ciemnogrodu za przybycie na Zlot, moim krajanom kociewiakom za cierpliwą wyrozumiałość dla szalonych pomysłów WC i wzywam: Kto w Boga wierzy
niech broni Ojczyzny naszej przed bolszewicką zarazą, przed utratą Wiary, Niepodległości i przed upadkiem Moralności. |
| [WC na dzień pierwszy] | [WC na dzień drugi] | [WC na dzień trzeci] | [WC na dzień czwarty] |
| [Strona główna] | [Strona poprzednia] | ©2001 Val de Mar |