Domowa strona Muchy i Val de Mara czyli Agnieszki i Waldemara Brzyskich...
To my... Galeria zdjeć Valdemarowe strony Księga Gości W pajęczynie Edukacja
Aga Val de Mar Tam byliśmy  
  O mnie... Fascynacje CV Oferta  

Może na początek powiem coś o sobie...
Urodziłem się (bo nie miałem innego wyjścia) w lutym, w połowie lutego... Właściwie to w pierwszej połowie lutego.
Przyszedłem na świat w rodzinie Mieczysława i Ireny Brzyskich, jako trzecie dziecko, a dokładnie chłopak, tzn. trzeci chłopak.
Miałem być dziurawcem, ale pokrzyżowałem im plany i nic im z tego nie wyszło... Po moim urodzeniu jeszcze raz próbowali zmajstrować Małgośkę i znowu pudło. I na tym poprzestali. Tak więc jest nas 4 chłopaków, 4 braci. Ojciec przywiózł swoją żonę (a moją mamę) z Pomorza (dokładnie Kaszub), sam zaś jest Zamościaninem.
Jak wieść gminna niesie mama (a więc niejako i ja) jest z von-ów, jej dziadek Joseph von Wnuck Lipinski przerżną kupę szmalu (pewnie nie tylko) w karty, a więc dla mnie niestety już nic nie zostało. Tak więc muszę radzić sobie sam.

Byłem zdolnym dzieckiem i to nawet do wszystkiego...
W podstawówce (SP 10) w piatej i szóstej klasie miałem nawet świadectwo z paskiem. Później mi się już to nie zdarzało. Zazwyczaj miałem obniżone zachowanie. Energia mnie roznosiła, a rodzice drogę do szkoły (szkół) znali na pamięć. Ogólniak (II LO) wspominam bardzo dobrze, piękne czasy choć krótkie (dla rodziców pewnie strasznie długie). Starałem się wydłużyć ten piękny okres, ale o zostaniu na drugi rok nie było mowy. Nauczyciele też mnie nie chcieli widzieć dłużej niż 4 lata. Zaczęły sie więc studia. Zacząłem je na Politechnice Lubelskiej, ale po roku stwierdziłem, że 2 dziewczyny na roku to zbyt mało. Przeniosłem się na UMCS, na matematykę. Myślę, że był to dobry wybór, choćby dlatego, że poznałem tam moją ślubną-Agnieszkę. Studia, jak to studia, od sesji do sesji, a pomiędzy...Tak więc zostałem magistrem (z wyciętą przysadką mózgową). Magister matematyki, specjalność metody numeryczne i programowanie - to brzmi dumnie.

Wszystko było by piękne gdyby nie trzeba było pracować, ale dutki są potrzebne, a ja uwielbiam je wydawać. Zaraz po studiach rozpocząłem pracę w Zamojskiej Korporacji Energetycznej SA w wydziale informatyki. Ale jako, że ZKE jest bogatą firmą i dba o swych pracowników musiałem dorabiać gdzieś indziej. Prowadziłem zajęcia z przedmiotów informatycznych i matematycznych w Technikum Elektrycznym i Centrum Kształecenia Ustawicznego. Ale już tam nie pracuję. Teraz można mnie znaleźć (od 2 lat) w Wyższej Szkole Administracji i Zarządzania, gdzie prowadzę zajęcia z grupami zaocznymi.


 [Strona główna]  ©2001 Val de Mar