ISSN 1505-6058

NR 34 MARZEC 2007 R.

CENA 1 ZŁ





 

 

Odeszli...

EWANGELIA CIERPIENIA

Dałeś mi Panie cierpienie i nadzieję miłość i wiarę 
(S. Burda)

Odszedł ks. mgr Jacek Kazimierz Żórawski, były proboszcz Kolegiaty i Katedry w Zamościu, kanonik gremialny Kapituły Kolegiaty Zamojskiej, dziekan Kapituły Kolegiaty Zamojskiej, Protonotariusz Apostolski, a przede wszystkim człowiek niezwykłej prawości i wielkiego zawierzenia Bogu oraz całkowitego poświęcenia się służbie Kościołowi i ludziom. Całe jego życie kapłańskie realizowało się w blasku Krzyża, który nie tylko mężnie znosił, ale uczynił niezwykle skutecznym narzędziem pracy kapłańskiej, która wydała błogosławione owoce dla wiernych i zyskała mu ich powszechny szacunek i uznanie.

Droga przez ciernie

Jacek Kazimierz Żórawski urodził się w dniu 25 stycznia 1926 r. W Laskowie w powiecie Jędrzejów na Kieleczczyźnie. Ojciec jego był leśniczym, stąd też rodzina zmieniała miejsce zamieszkania, w zależności od przydzielonego mu miejsca pracy. Do szkoły powszechnej uczęszczał w Urzędowie, do Gimnazjum w Kraśniku, natomiast Liceum Ogólnokształcące ukończył w Lublinie. Ks. Jacek podkreślał ciepłą atmosferę domu rodzinnego, która stworzyła mu właściwe podwaliny dla ukształtowania się powołania kapłańskiego. W jednym z wywiadów mówił: „Otrzymałem katolickie wychowanie. Rodzina, było nas pięcioro rodzeństwa, była rodziną katolicką, praktykującą. Ojciec miał głęboką wiarę, matka wielkie, dobre serce, także dla innych. Ojciec [...] wieczorem przed spaniem, brał nas chłopców do sypialni. Klękaliśmy i wspólnie odmawialiśmy wieczorne modlitwy. W czasie wojny zawsze modliliśmy się o wolność Ojczyzny. W niedzielę razem chodziliśmy na Mszę św.”
W 1946 r. Jacek Żórawski wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Lublinie. Należał do zdolnych i wyróżniających się pobożnością kleryków. Jednak pod koniec studiów seminaryjnych, we wrześniu 1950 r., jako diakon, towarzysząc biskupowi Piotrowi Kałwie w wizytacji kanonicznej w jednej z parafii niedaleko Chełma, zachorował na chorobę Heinego-Medina. Problematyczne stały się jego święcenia kapłańskie, ze względu na to, że prawo kanoniczne stanowiło, że można było ich udzielić tylko kandydatom posiadającym odpowiednie zdrowie. Mimo tego, 24 czerwca 1951 r. biskup Kałwa udzielił ich diakonowi Jackowi. 

Ks. Jacek Żórawski wręcza Ojcu św. książkę J. Kowalczyka "Kolegiata w Zamościu" w marcu 1981 r. w Watykanie

Po święceniach przez kilka miesięcy pracował jako wikariusz w Garbowie, a następnie jako kapelan Sióstr Franciszkanek Misjonarek Maryi w Zamościu (1951-1952), Sióstr Betanek w Kazimierzu Dolnym (1952-1953) i ponownie Sióstr Franciszkanek w Klemensowie (1953-1972) oraz jako wikariusz w Szczebrzeszynie (1972-1976). Niezwykle twórczym była praca ks. Jacka Żórawskiego w Klemensowie, która daleko wybiegała poza obowiązki kapelana. Co prawda w 1968 r. obronił pracę magisterką z zakresu teologii pastoralnej na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, ale jego największym sukcesem były praktyczne osiągnięcia duszpasterskie. Oto w budynku dawnej oranżerii przy dawnym pałacu Zamoyskich, utworzył obszerną kaplicę wraz z zapleczem pastoralnym. W nabożeństwach uczestniczyła duża rzesza wiernych z Bodaczowa, Michalowa i innych wiosek, odległych kilka kilometrów od kościoła w Szczebrzeszynie. 

Uruchomienie tego obiektu sakralnego nastąpiło bez zgody władz państwowych, które były tym faktem mocno zirytowane, tym bardziej, że w tym samym czasie dążyły do usunięcia sióstr z zajmowanego przez nie pałacu i innych obiektów w Klemensowie. Jednak schorowany ks. Żórawski przetrzymał te ataki, wykazując przy tym wielką pomysłowość. Dla przykładu, kiedy władze nie zgadzały się na postawienie dzwonnicy przy kaplicy, zlecił wykonanie jej ze stalowych elementów, bez fundamentów, co było zgodne z prawem. Przywiązywał wielką wagę do udziału wiernych w liturgii odnowionej przez Sobór Watykański II oraz życia sakramentalnego. Władze komunistyczne nie chciały zatwierdzić parafii w Klemensowie, pomimo, że w kaplicy były sprawowane wszelkie obrzędy, stąd też ks. Żórawski figurował jako wikariusz parafii Szczebrzeszyn.

Kustosz Kolegiaty

We wrześniu 1976 r. zmarł proboszcz Kolegiaty Zamojskiej, ks. Franciszek Zawisza, nie koronowany „król Zamościa”, jak go określano, którego pogrzeb zgromadził niemalże wszystkich mieszkańców miasta. Pojawił się problem sukcesji po nim. Na „giełdzie” padały różne nazwiska następcy, najczęściej księży z „najwyższej półki”, ponieważ Kolegiata była uważana za prestiżową parafię. Stąd wielkim zaskoczeniem było nominowanie przez Biskupa Bolesława Pylaka na proboszcza i dziekana Kolegiaty ks. Jacka Żórawskiego, kapelana sióstr, a w dodatku inwalidy. Nawet niektórzy duchowni nie kryli swego oburzenia z tego powodu, wieszcząc rychły upadek parafii. Ale chyba najbardziej zaskoczony tą nominacja był sam zainteresowany. Miał wątpliwości, czy podoła nowym obowiązkom, ale posłuszeństwo Kościołowi i biskupowi nie pozwalało mu powiedzieć „nie”. Również parafianie Kolegiaty przyjęli tę nominację, delikatnie mówiąc, z dystansem. 

Nowy proboszcz od początku z wielkim zapałem przystąpił do prac gospodarczych. Zaczął od zmiany dachu na Kolegiacie na miedzianą, ponieważ stara była podziurawiona przez pociski w czasie wojny. Następnie poddał pieczołowitej renowacji konserwatorskiej główny ołtarz. W międzyczasie doprowadził do niej ogrzewanie z sieci miejskiej oraz wykończył oficynę nad salami katechetycznymi na mieszkania dla księży wikariuszy. Jego ambicją było, by każdego roku poddać renowacji jeden z bocznych ołtarzy lub sprzęty takie jak organy, stalle, konfesjonały itd., co nie zawsze było możliwe do zrealizowania ze względu na wysokie koszty konserwacji oraz ich czasochłonność. Niezwykle korzystną była współpraca księdza Żórawskiego w zakresie prac konserwatorskich z wybitnymi znawcami historii i sztuki Kolegiaty i Zamościa, w tym z Profesorem Jerzym Kowalczykiem z PAN.

Ks. Żórawski wymienił też więźbę dachową i blachę na miedzianą na „Infułatce” oraz wybudował budynek dydaktyczno-mieszkalny dla potrzeb katechezy oraz mieszkań dla służby kościelnej oraz pracujących przy Kolegiacie sióstr Imienia Jezus. Poddał też gruntownemu remontowi wikariat. Te inwestycje były prowadzone w warunkach stanu wojennego i komunistycznego krachu gospodarczego, kiedy to zakup worka cementu i kilograma gwoździ był wielkim problemem. Przy inwestycjach nie brakowało momentów dramatyczno-komicznych. Oto swego czasu koparka kopiąca wykopy pod fundamenty budynku przerwała wiązki kabli telefonicznych, które łączyły ZOMO i całą zachodnią część miasta z centralą telefoniczną. Służba Bezpieczeństwa potraktowała to niemalże jak sabotaż, za który proboszcz powinien ponieść karę oraz zapłacić bajońskie sumy za naprawę uszkodzonych kabli. Jednak dyrektor telekomunikacji, Adam Buchajski, wysłał ekipę, która za darmo naprawiła uszkodzenia. W tamtych czasach nie brakowało życzliwych ludzi na stanowiskach, którzy pomagali Kościołowi.

Proboszcz nie zapominał też o mieszkańcach wiosek z terenu parafii. Zainicjował budowę punktu katechetycznego w Żdanowie, którą później kontynuowali Ojcowie Redemptoryści oraz w Płoskiem, które z czasem przemieniły się w kaplice, a następnie na ich bazie powstały tam parafie. Wybudował też kaplicę w Mokrem. Idąc za sugestią Księdza Biskupa Ryszarda Karpińskiego, postawił pomnik Jana Pawła II, który w 1987 r. poświęcił Administrator Apostolski w Lubaczowie, ks. Arcybiskup Marian Jaworski, obecnie kardynał i Biskup Lwowski, oraz uwiecznił na kamiennych tablicach dotychczasowych infułatów Kolegiaty. Wreszcie chcąc zatrzeć skutki rozbiorów, podjął się zadania przywrócenia pierwotnej formy zachodniej fasady gmachu Kolegiaty, oszpeconej na rozkaz księcia Konstantego w latach 20. XIX wieku. W 1987 r. ks. proboszcz Jacek Żórawski wraz z Ordynatem Janem Zamoyskim urządzili Muzeum Sakralne Kolegiaty Fundacji Rodziny Zamoyskich, w którym znalazły godne miejsce bezcenne zabytki sztuki sakralnej ocalałe w Kolegiacie oraz ofiarowane przez Jana Zamoyskiego 

Dobry pasterz

Jednak nie tylko na sprawach gospodarczych koncentrował swoją aktywność proboszcz Jacek Żórawski. Starał się jak najlepiej wypełniać także obowiązki pasterza parafii. Był wytrwałym spowiednikiem i niezwykle rzeczowym kaznodzieją. Pomimo, że był inwalidą podpierającym się laską, to nie zaniedbywał wizyty duszpasterskiej. Po kolędzie przeszedł olbrzymią pod względem terytorialnym i liczby mieszkańców wtedy parafię, bo chciał być w każdej rodzinie. Interesował się także katechezą młodzieży i duszpasterstwem różnych grup. W salach katechetycznych było miejsce na spotkania formacyjne inteligencji, zwłaszcza nauczycieli, ludzi kultury, robotników, rzemieślników oraz kombatantów. Proboszcz osobiście był moderatorem członków ruchu drogi neokatechumenalnej. Praca z młodzieżą oraz z ministrantami przynosiła wymierne skutki w postaci dużej ilości powołań kapłańskich i zakonnych, męskich i żeńskich. 

W czasie jego pasterzowania Kolegiata był centrum życia kulturalnego miasta i okolicy. Organizowane były tu z wielkim rozmachem Tygodnie Kultury Chrześcijańskiej, w których występowali wykonawcy z Zamościa i Zamojszczyny oraz znakomici aktorzy scen polskich, jak np. Gustaw Holoubek, Daniel Olbrychski, Andrzej Szczepkowski, Krzysztof Kolberger, Gliński, Grażyna Barszczewska i wielu innych. Występowały też znakomite chóry, m.in. z KUL-u i z Warszawy a także orkiestry dęte i symfoniczne. To w Kolegiacie odbywała się większa część koncertów pierwszych edycji Zamojskich Dni Muzyki, w których występowali najlepsi wykonawcy z całej Polski. Odbywały się też sesje naukowe i odczyty. 

Dobrze układała się współpraca parafii z Polską Orkiestrą Włościańską im. Karola Namysłowskiego. W Kolegiacie występowały często chór i orkiestra Państwowej Szkoły Muzycznej, nieraz wbrew zakazowi władz państwowych. Zdecydowana postawa dyrektora Józefa Przytuły i nauczycieli: Alicji Saturskiej, Władysława Swachy, Jana Pałki sprawiały, że władze były bezsilne. Kolegiata organizowała regionalne konkursy recytatorskie i festiwale piosenki. Działały znakomite zespoły instrumentalo-wokalne prowadzone m.in. przez ks. Stefana Czernieja oraz ks. Czesława Galka. Działał także Teatr Żywego Słowa prowadzony Julię Rodzik i ks. Czesława Galka. Sekcja plastyczna pod kierownictwem Zdzisławy Manerowskiej wykonywała piękne dekoracje. Na działalność religijno-kulturalną z jednej strony z uznaniem, ale z drugiej z zazdrością, patrzyły władze lokalne, stawiając niejednokrotnie księży za wzór dla innym placówkom kulturalnym. 

Wielkim osiągnięciem proboszcza było zorganizowanie w 1981 r. pielgrzymki mieszkańców Zamościa i okolic do Rzymu, w której uczestniczyło 100 osób w warunkach obostrzeń komunistycznych, związanych chociażby z otrzymaniem paszportów. Ta pielgrzymka była również wielkim przeżyciem dla niego i podbudowała go psychicznie. Ks. Żórawski miał także swój wkład w organizacji pieszej pielgrzymki z Zamościa na Jasną Górę, którą zawsze wspierał i dbał o właściwą obsadę duszpasterską, a jak trzeba było, bronił jej kierownika, ks. Czesława Galka przed różnymi zarzutami stawianymi jej przez władze państwowe. Bardzo głęboko i serdecznie kochał Ojczyznę i szczerze był zatroskany jej losem. Był kapelanem żołnierzy Armii Krajowej. Jednak jego patriotyzm był oparty na racjonalnym podejściu do rzeczywistości, stąd też nie dał się nigdy wciągnąć w doraźne rozgrywki polityczne. W stanie wojennym, wraz z wikariuszami, w sposób dyskretny pomagał internowanym i ich rodzinom. Odegrał także wielką rolę w nadaniu imienia Jana Pawła II szpitalowi w Zamościu. Cieszył się z powodu powstawania w Zamościu szkół wyższych, w tym także Wyższej Szkoły Zarządzania i Administracji. 

W blasku krzyża

Zapewne można by mnożyć wyliczanie osiągnięć proboszcza Jacka Żórawskiego na różnych płaszczyznach. Jednak trzeba też jasno zaznaczyć, że praca niepełnosprawnego proboszcza, który dosłownie przewracał się w kościele i często przebywał w szpitalu, byłaby niemożliwa bez umiejętności jego współpracy z wikariuszami, którzy go wspierali, siostrami zakonnymi oraz świeckimi. Najdłużej z nim pracowali, poza wymienionymi, księża Jan Borowski i Stanisław Paździor. Za swoją działalność dla miasta i regionu ks. Jacek Żórawski został wyróżniony nagrodami „Conservator Ecclesiae” (1997) i medalem im. B. Moranda (1988). W 1992 r. została powołana do życia Diecezja Zamojsko-Lubaczowska. Kolegiata została przemianowana na Katedrę, co było wpisane w plany jej fundatora Hetmana Jana Zamoyskiego oraz w wizję Jacka Żórawskiego, który uważał, że spełnił swoje zadanie i myślał o dymisji. W 1994 r. został skierowany na zamieszkanie do parafii św. Krzyża i powierzono mu pewne funkcje w Kurii Diecezjalnej. Współpracował też z Katolickim Radiem Zamość i zamojskim wydaniem Katolickiego Tygodnika „Niedziela”.

Z biegiem upływu czasu coraz bardziej podupadał na zdrowiu, czego przejawem były coraz częstsze pobyty w szpitalu. Nie był jednak samotny. Wielu mieszkańców Zamościa odwiedzało go i niosło mu pomoc. Inni interesowali się jego losem. W Środę Popielcową, w dniu 21 lutego 2007 r., w godzinach wieczornych, Ks. Jacek Żórawski odszedł do Domu Ojca. Uroczystości pogrzebowe odbyły się w dniu 24 lutego 2007 r. W zamojskiej Katedrze. Mszy św. koncelebrowanej przez licznych kapłanów przewodniczył Pasterz Diecezji Zamojsko-Lubaczowskiej Biskup Wacław Depo. W koncelebrze brał udział także Biskup Ryszard Karpiński z Lublina, który na zakończenie Mszy św. dał piękne świadectwo o zmarłym kapłanie oraz przewodniczył modlitwom pogrzebowym na cmentarzu. Niezwykle poruszającą serca słuchaczy homilię wygłosił ks. prałat Eugeniusz Goliński, rodak z Urzędowa i przyjaciel zmarłego. W pogrzebie wzięła udział dużą rzesza wiernych, a wśród nich także poseł na Sejm RP Sławomir Zawiślak, prezydent Zamościa Marcin Zamoyski, przewodniczący Rady Miasta Jan Matwiejczuk oraz wiele znaczących osobistości ze świata polityki, nauki i kultury. Wyższą Szkołę Zarządzania i Administracji reprezentował jej prorektor, Bogdan Kawałko. Ciało kapłana spoczęło w grobowcu księży na cmentarzu parafialnym w Zamościu.

Zapewne pamiętamy ostatnie momenty życia Jana Pawła II, zwłaszcza Wielki Piątek, kiedy uczestniczył w Nabożeństwie Drogi Krzyżowej wtulony w ramiona Krzyża. Właśnie wtedy, kiedy był najbardziej słaby fizycznie i zdany na innych, najbardziej oddziaływał na ludzkie serca i postawy. Tę scenę należy odnieść także do ks. Jacka Żórawskiego, a konkretnie na siłę jego oddziaływania i dzieła, które po sobie pozostawił. Ich źródło nie było tylko w naturalnych predyspozycjach, ale przede wszystkim w mocach niebieskich. Lektura Pisma św. oraz świadectwa licznych mistyków upoważniają do stwierdzenia, że człowiek słaby jest najlepszym narzędziem w rękach Bożych. Do tych prawd nawiązał Jan Paweł II w Liście Apostolskim o chrześcijańskim sensie cierpienia Salvifici doloris, wydanym w dniu 11 lutego 1994 r. Ojciec święty stwierdza w nim m.in.: „Kościół upatruje w we wszystkich cierpiących braciach i siostrach Chrystusa jakby wieloraki podmiot swojej nadprzyrodzonej siły”. [...] Ewangelia cierpienia pisze się nieustannie – nieustannie przemawia słowem tego przedziwnego paradoksu: źródła mocy Bożej biją właśnie pośrodku ludzkiej słabości”.

Myślę, że do ks. Żórawskiego można odnieść także inny fragment listu: „W nim Bóg potwierdził, że chce działać szczególnie poprzez cierpienie, które jest słabością i wyniszczeniem człowieka, - i chce właśnie w tej słabości i wyniszczeniu objawić swą moc”. Życie księdza Żórawskiego było związane z krzyżem, a „krzyż Chrystusa – pisze papież - rzuca przenikliwe zbawcze światło na życie człowieka, a w szczególności na jego cierpienie, ponieważ przez wiarę trafia do niego wespół ze Zmartwychwstaniem: tajemnica pasyjna zawarta jest w tajemnicy paschalnej”. 

Tymi prawdami żył ks. Jacek Żórawski, który w jednym z wywiadów wyznał: „Nic na świecie, żadna rzecz, ni osoba nie mogły i nie mogą zachwycić mej duszy. Bóg i Jezus Zmartwychwstały są moją miłością jedyną, prawdziwą, niekłamaną i szczęśliwą”. Ta miłość do Chrystusa była siłą motoryczną jego pracy kapłańskiej. Zauważył to nawet Stefan Janek, inspektor Wydziału do Spraw Wyznań, który po rozmowie ostrzegawczej przeprowadzonej z nim w dniu 22 października 1965 r., tak ocenił go w zachowanej do dziś notatce służbowej: „inteligentny, fanatyk szukający pola do zbawienia dusz”. Takim faktycznie był Ksiądz Infułat Jacek Żórawski. Zawsze szukał „pola dla zbawienia dusz”, zarówno jako kapelan sióstr, jako proboszcz wielkiej parafii oraz jako człowiek przez chorobę i los zepchnięty na margines życia.

Ks. Czesław Galek

 

 

 

Wydawca - Wyższa Szkoła Zarządzania i Administracji w Zamościu, ul.Akademicka 4, tel. 084 677-67-16.
Redakcja - Małgorzata Bzówka (redaktor naczelny),
stali współpracownicy - Joanna Giruć, Katarzyna Kimak, Bogdan Kawałko, Mieczysław Kowerski, 
Anna Krupa, Władysław Molas, Zofia Kiełbińska-Ryń.