ISSN 1505-6058

NR 31 CZERWIEC 2006 R.

CENA 1 ZŁ

 





ZWIĄZKI PRUSA Z ZAMOJSZCZYZNĄ

Aleksander Głowacki (1847-1912) należy do panteonu najwybitniejszych twórców literatury polskiej, a jego wielka sława literacka sprawiła, że znany jest powszechnie pod pseudonimem Bolesław Prus, który usunął w cień jego prawdziwe imię i nazwisko. Wczesne dzieciństwo, a także częściowo późniejsze jego losy są bardzo mocno powiązane są z Zamojszczyzną, dlatego warto je przypomnieć, ponieważ w nich jak w soczewce ogniskują się jej dzieje w II połowie XIX w.

W Wojewódzkim Archiwum Akt Dawnych w Lublinie, w "Księgach ślubów" parafii Wożuczyn z 1831 r. pod numerem 13, możemy przeczytać informację o małżeństwie rodziców pisarza: "Działo się w Wożuczynie, dnia dwudziestego listopada tysiąc osiemset trzydziestego pierwszego roku o godzinie czwartej po południu. [...] w obecności świadków [...] zawarte zostało religijne małżeństwo między [...] Antonim Głowackim [...] a panną [...] Apolonią Trębińską [...]". Długi akt ślubu został podpisany przez świadków: Jana Wyżgę, dziedzica dóbr Wożuczyn i Jana Karpińskiego i dzierżawcę dóbr Siemiesz oraz proboszcza parafii ks. Jana Boryskiego. Antoni Głowacki pełnił wtedy funkcję ekonoma w majątku wożuczyńskim. Małżonkowie Apolonia i Antoni Głowaccy wydali na świat trójkę dzieci: Brygidę Emilię (ur. w 1832 r. - zmarła w dzieciństwie), Leona Alberta (ur. w 1834 r.) oraz Aleksandra. W momencie, kiedy na świat przychodził Aleksander, jego ojciec był już urzędnikiem w Żabczu, w folwarku należącym do dóbr Poturzyn, które w tamtym czasie były własnością Tytusa Wojciechowskiego - przyjaciela Fryderyka Chopina.

Aleksander Głowacki urodził się w Hrubieszowie "dnia 20 sierpnia 1847 r. o godzinie 11 w nocy" w istniejącej do dzisiaj plebanii, w której jego matka zatrzymała się u spowinowaconego z nią proboszcza, ks. Feliksa Troszczyńskiego. W parafii św. Mikołaja w Hrubieszowie w "Księdze urodzeń i chrztów" z 1847 r. pod nr. 102 znajduje się zapis: "Działo się to w mieście Hrubieszowie dnia dwudziestego szóstego grudnia tysiąc osiemset czterdziestego siódmego roku o godzinie piątej wieczór. Stawił się Antoni Głowacki [...] w obecności Tomasza Radomskiego, organisty [...] i Macieja Patkowskiego, sługi kościelnego [...]. I okazał nam dziecię płci męskiej [...]. Dziecięciu temu na chrzcie świętym dziś odbytym nadano imię ALEKSANDER, a rodzicami jego chrzestnymi byli ksiądz Feliks Troszczyński proboszcz z Joanną Grodecką, dziedziczką Gródka".

Po urodzeniu syna, matka nie wróciła już nigdy do domu rodzinnego. Przez kilka miesięcy przebywała na plebanii w Hrubieszowie, a następnie wyjechała do siostry do Puław (w 1846 r. zostały przemianowane na Nową Aleksandrię), gdzie zmarła w 1850 r. i została pochowana ma cmentarzu we Włostowicach. Jej mąż, który w międzyczasie odziedziczył po zmarłym bracie dobra w wiosce Maszów koło Lubomli na Wołyniu, nie był nawet obecny na pogrzebie żony i nie zainteresował się osieroconymi dziećmi. Aleksander pozostał pod opieką ciotki. Natomiast Leonem zaopiekował się brat zmarłej matki, ks. Seweryn Trembiński. Prus był więc spokrewniony z dwoma duchownymi: ks. Sewerynem Trembińskim oraz ks. Feliksem Troszczyńskim. Obydwaj kapłani bardzo mocno związani są z Zamojszczyzną i jej historią, dlatego warto przyjrzeć się ich sylwetkom.

Ks. Seweryn Trembiński otrzymał święcenia kapłańskie ok. 1845 r. w Lublinie. Pracował jako prefekt gimnazjum w Szczebrzeszynie, w którym uczył się też Leon. W 1852 r. gimnazjum to zostało zamknięte z powodu zaangażowania się jego profesorów i uczniów w akcje antyrosyjskie. Ks. Trembiński został mianowany wikariuszem parafii katedralnej w Lublinie. W 1855 r. został proboszczem parafii Józefów Ordynacki (obecnie Lubelski). W czasie powstania styczniowego wspierał powstańców walczących w lasach Roztocza. W Józefowie u syna mieszkała babka Prusa, a później także jego brat Leon.

Leon był absolwentem Uniwersytetu w Kijowie, następnie nauczycielem w Siedlcach i Kielcach. Należał do ścisłego grona organizatorów powstania styczniowego. Po jego klęsce został wysłany przez władze powstańcze na Litwę, gdzie okrutnie prześladowano Polaków, czym kierował Michaił Murawjow. Jego metody działania dobitnie charakteryzuje nadany mu przydomek "Wieszatiel". Wskutek szoku doznanego na widok obrazu klęski i represji popowstaniowych, Leon zapadł na ciężką chorobę psychiczną, z której nie wyszedł do końca życia. Był na utrzymaniu ks. Trembińskiego, a po jego śmierci Prus umieścił go w Szpitalu św. Jana Bożego w Lublinie, gdzie zmarł w 1907 r. Z prywatnych notatek Prusa wynika, że odwiedzał w Józefowie wuja i przebywającego u niego Leona. Ks. Trembiński udzielił pisarzowi Sakramentu Małżeństwa z daleką krewną Apolonią Trembińską w dniu 14.01.1875 r. w kościele św. Ducha w Lublinie. W 1886 r., na skutek nacisku na władze duchowne ze strony generała-gubernatora lubelskiego, został przeniesiony do Piotrawina n. Wisłą, gdzie zmarł w 1895 r. Był prałatem scholastykiem kapituły zamojskiej. Jego osoba godna jest szerszego opracowania.

Niemniej ciekawą i godną uwagi postacią zawiązaną z osobą Bolesława Prusa jest jego ojciec chrzestny, ks. Feliks Troszczyński. Urodził się 10.11.1804 r. we wsi Dule w powiecie tomaszowskim. Po ukończeniu Seminarium Duchownego w Lublinie i wydziału teologicznego w Warszawie z tytułem magistra, w 1829 r. otrzymał święcenia kapłańskie. Przez cztery lata był kanclerzem kurii biskupa lubelskiego Józefa Marcelina Dzięcielewskiego. 18.02.1832 r. został mianowany proboszczem w Hrubieszowie. W 1838 r. został kanonikiem kapituły zamojskiej, która liczyła wtedy tylko dwóch kanoników! Posiadał także godność kanonika honorowego kapituły w Płocku.

W czasie, kiedy przychodził na świat Prus, plebania w Hrubieszowie była miejscem intensywnej pracy konspiracyjnej. Podczas Wiosny Ludów w 1848 r. ks. Troszczyński wraz ze swoim siostrzeńcem, znanym wtedy adwokatem, Henrykiem Krajewskim, był organizatorem ruchu zbrojnego i komendantem obwodu hrubieszowskiego. W 1850 r. obaj zostali aresztowani. Ks. Troszczyński został uwięziony w Cytadeli Warszawskiej, a następnie zesłany w 1852 r. na Sybir do miasta Tary w guberni tobolskiej. Na mocy amnestii, w 1856 r. wrócił do kraju, ale nie otrzymał pozwolenia na podjęcie pracy w Hrubieszowie. Przez rok pełnił funkcję wikariusza w parafii katedralnej w Lublinie.

W 1857 r. otrzymał zezwolenie na powrót na probostwo do Hrubieszowa, gdzie był jednak śledzony przez policję i szykanowany. Dnia 24.11.1864 r. carska ochrana przeprowadziła na plebanii rewizję. Proboszcz został umieszczony w hrubieszowskim odwachu. Przyczyną aresztowania było prawdopodobnie nielegalne poświęcenie krzyża. Władze rosyjskie czyniły wszystko, by upokorzyć niezłomnego kapłana. W 1866 r. nałożono na niego bardzo wysoką karę pieniężną, z przeznaczeniem na budującą się wtedy cerkiew w Czerniczynie, co było o tyle bolesne, że w tamtych czasach cerkiew prawosławna była symbolem i narzędziem zniewolenia Narodu Polskiego.

Pomimo próśb kurii diecezjalnej, władze nie zgodziły się na rozłożenie na raty sumy, której proboszcz nie był w stanie zapłacić. Należność została ściągnięta w drodze egzekucji wojskowej i licytacji majątku parafii, który znajdował się głównie w Czerniczynie, co było wtedy posunięciem bez precedensu. Wszystko to świadczy jak niewygodnym dla władz był ks. Troszczyński, jako gorliwy kapłan i patriota. Co więcej, dla większego jego pognębienia, w ramach akcji nawracania unitów na prawosławie, w ogrodzie parafialnym władze zaczęły budować cerkiew, która stoi tam do dziś.

W listopadzie 1867 r. władze zarządziły przeciwko niemu śledztwo przed komisją złożoną z urzędnika cywilnego, oficera żandarmerii i delegowanych księży rzymskokatolickiego i greckokatolickiego. Proboszcz unicki ks. Śmigielski, który "prowadził tajne konszachty z Moskalami", a później wprowadził do cerkwi język rosyjski i nowy obrządek, zarzucał mu m.in. propagowanie katolicyzmu wśród unitów, udział w spiskach przeciwko władzy. Oskarżenie stwierdzało, iż proboszcz przez swoje działania "ściągnął na siebie nienawiść mieszkańców do tego stopnia, że nie tylko prawosławni i grekounici, ale nawet i dobrze myślący katolicy, pragnący spokoju w kraju, proszą o usunięcie go z Hrubieszowa". Kiedy czyta się takie i im podobne słowa i śledzi działania władz odnośnie księży po upadku powstania styczniowego, łatwo zauważyć, że pełnymi garściami z tamtych metod korzystali komuniści, a niektóre z nich są nadal praktykowane, np. przez propagandę medialną czy nawet rozpowszechniane plotki.

Wprawdzie członkowie komisji delegowani przez władze uwolnili księdza Troszczyńskiego od odpowiedzialności karnej, to jednak zażądali od władz kościelnych przeniesienia go do parafii, gdzie nie ma unitów. W 1868 r. został przeniesiony do Grabowca, gdzie zastał plebanię w stanie ruiny. W Hrubieszowie nie wolno mu było się nawet pokazywać. Po roku pracy w Grabowcu, w 1869 r. został przeniesiony do Tarnogóry k. Izbicy. Jednak i tu władze nie dały mu spokoju. Został przez nie oskarżony o nielojalność i zły wpływ na unitów, którzy przeszli na prawosławie. W 1877 r. został przeniesiony do Markuszowa w dekanacie puławskim. Tam w 1879 r. uroczyście obchodził złoty jubileusz kapłaństwa i zmarł 21.02.1880 r.

Prus, osierocony przez matkę i zupełnie pozbawiony opieki ojcowskiej, wychowywał się w atmosferze niezwykle patriotycznej. Nic więc dziwnego, że z chwilą wybuchu powstania styczniowego, jako szesnastoletni chłopiec, wstąpił w jego szeregi, był ranny, a następnie więziony przez władze rosyjskie w Zamku Lubelskim. Niewątpliwie jego rodzinne powiązania z księżmi miały wpływ na stosunek do duchowieństwa w ogóle. W przeciwieństwie do niektórych innych pozytywistów, darzył je szacunkiem i życzliwością.

Ks. Czesław Galek

 

 

Wydawca - Wyższa Szkoła Zarządzania i Administracji w Zamościu, ul.Akademicka 4, tel.63-82-630.
Redakcja - Małgorzata Bzówka (redaktor naczelny),
stali współpracownicy - Joanna Giruć, Katarzyna Kimak, Bogdan Kawałko, Mieczysław Kowerski, 
Anna Krupa, Władysław Molas, Zofia Kiełbińska-Ryń.