ISSN 1505-6058

NR 31 CZERWIEC 2006 R.

CENA 1 ZŁ

 





Gość Dni Otwartych Uczelni

KUCHNIA TELEWIZYJNA CZYLI JAK POWSTAJE REGIONALNY PROGRAM INFORMACYJNY

TELE – RANEK
Każdy ranek budzi nas nie tylko śpiewem ptaków, dzwonkiem budzika czy setką spraw do załatwienia. Jest też codzienna, wielka fala informacji z radia i telewizji, internetu i gazet. To swoisty tele – ranek, ale nie chodzi tu o popularny program dla dzieci, a o ogrom informacji, który na nas spływa. Media towarzyszą nam dziś już prawie przez 24 godziny na dobę i coraz bardziej, czy tego chcemy czy nie, stają się istotnym elementem naszego życia. W dużej mierze to one kształtują nasze postrzeganie świata i opinie o nim. Walka w eterze i na rynku prasowym. Ta nachalność nie jest przypadkowa. Media walczą o nas. Szokują i przymilają się. Licytują konkursami i nagrodami. Wszystko po to, by zdobyć nasze zaufanie i przyzwyczaić nas do siebie. Stały widz, słuchacz czy czytelnik to dziś skarb. Pewność jutra, stacji i wydawcy. Z drugiej strony wielka konkurencja czy, jak już niektórzy sądzą, wojna medialna powoduje szum informacyjny. Szum, z którego trudno wydobyć, co ważne i prawdziwe, a co ma tylko posmak sensacji i prawdo-podobieństwa. Obok uznanych, rzetelnych dzienników pojawiły się tak modne ostatnio tabloidy. Niestety, to one zdobywają dziś rynek. Są proste w formie, epatują nieszczęściem i sensacją, operują półprawdą i plotką, znajdując dla siebie dobry grunt. Jak z tej wielkiej fali informacji wydobyć to, co dla nas istotne? Nie jest to takie łatwe i świetnie nadaje się na oddzielny temat do dyskusji.

Media elektroniczne też walczą o widza. Jest to jednak zupełnie inna od tej prasowej konkurencja. Owszem, jest walka o dobrego newsa, o lepszy tekst i zdjęcia. Ale w większości stacji, tak jak solidny warsztat, liczy się też dbałość o standardy etyczne. Prawdziwy sukces to nie gdybanie, to dotarcie do źródła. Być w centrum wydarzenia. Relacja na żywo, „na oczach” telewidzów. Przecież obraz nie kłamie. To w takich okolicznościach stacja najbardziej się uwiarygodnia. Poziom serwisów informacyjnych jest bardzo wyrównany. Wystarczy spojrzeć na forszpany, czyli zapowiedzi najważniejszych wydarzeń w głównych programach wiodących stacji. Są prawie identyczne. Jedynka może się zmieniać pozycją z dwójką i odwrotnie, ale pierwsza trójka jest z reguły ta sama.
O tym, co oglądamy decyduje więc sympatia do stacji, zaufanie do niej
i forma przekazu.

TELEWIZJA REGIONALNA
Telewizja regionalna nie musi uczestniczyć w wyścigu o informacje ze stacjami o zasięgu ogólnopolskim. Nie musi i nie powinna się zajmować wielką polityką i ekonomią. Chyba że temat dotyczy regionu, w którym działa. Jeśli istnieje takie przełożenie musi być pierwsza u siebie. Musi - bo jest najbliżej spraw i wydarzeń, a przede wszystkim ludzi, dla których tworzy swój program. Codzienna telewizyjna kuchnia, a więc to wszystko, co dzieje się poza oczami widza, jest prawie identyczna w stacjach ogólnopolskich i regionalnych.

Pierwsze decyzje o tym, co będzie zawierać konkretne wydanie regionalnego programu informacyjnego zapadają na porannym spotkaniu zespołu redakcyjnego. To tzw. długi stół, który świetnie opisał w pracy pod takim samym tytułem redaktor Kazimierz Żurawski z Centrum Strategii – Akademii Telewizyjnej TVP. Czym jest długi stół wiedzą wszyscy dziennikarze pracujący w "newsach".

DŁUGI STÓŁ
W porannym spotkaniu w newsroomie /pokoju redakcyjnym/uczestniczą: szef informacji, wydawca programu, reporterzy i kierownik produkcji. Szef odpowiada za całość programu - jego kształt, poszczególne moduły, przestrzeganie przez dziennikarzy standardów etycznych i warsztatowych, rolę prezentera i scenografię. Szef to także arbiter i bufor dla zespołu przed naciskami z zewnątrz. Dba o dobrą atmosferę, która przy tylu indywidualnościach i przy ogromnym tempie pracy jest niezbędna. Przy długim stole szef akceptuje ogólny zarys szpigla, czyli scenariusza wydania. Zapadają decyzje, co do łączeń na żywo i liczby pracujących w danym dniu ekip zdjęciowych. Ale wbrew pozorom, to nie szef jest najważniejszy przy długim stole. Najważniejszy jest redaktor wydania.
On odpowiada za zawartość wydania i za efekt końcowy. I to on jest rozliczany przez szefa i widzów.

Musi dobrze skomponować wydanie, dbać o jego wartość merytoryczną i układ, ale też powinien posiadać umiejętność szybkiego podejmowania decyzji. Życie to przecież także zdarzenia nieprzewidywalne. Jeśli będzie zwlekał lub odpuści temat, może zawalić całe wydanie. Nie daj Boże, gdy z powodu jego opieszałości gorący materiał będą mieć inni, a nie my. Pełna klapa.

O zawartości wydania w dużej mierze decydują sami reporterzy. To oni proponują tematy, które sami wyszperali. Są też tematy agencyjne, przygotowane przez resecherów, wyszukane w gazetach, internecie, zaproszenia na przeróżne imprezy i konferencje prasowe. Rolą kierownika produkcji jest zapewnienie środków technicznych na dany dzień, wyposażenie ekip zdjęciowych w sprzęt, wozu łączowego, zapewnienie montażu, taśm, wydrukowanie szpigli i wreszcie sporządzenie kosztorysu. I wreszcie prezenter, który powinien być gospodarzem programu, a nie tylko sprawnym lektorem. Język prezentera powinien być mówiony. Jak wiele zależy od dobrego przekazu i znajomości spraw, o których się mówi, świadczą sukcesy Kamila Durczoka czy Macieja Orłosia. Oczywiście bardzo istotny jest też wygląd prezentera. Jak pokazują badania, najmniejsze uchybienia w uczesaniu, makijażu czy ubraniu są natychmiast wychwytywane przez widzów i to na nich skupia się wówczas cała ich uwaga. Treść jest już nieistotna. Dobry prezenter to skarb. Wizytówka stacji. Ale nie tylko język prezentera, także język reportera powinien być prosty, czytelny. Widz nie ma czasu na zastanawianie się, o co tak właściwie chodziło autorowi. Jeśli nie otrzyma prostej informacji, wyłączy się. Język powinien być więc zwięzły, ale też barwny. Monotonny, bezbarwny opis przyniesie taki sam skutek czyli wyłączenie się słuchacza. Podobnie się dzieje, gdy tekst naszpikowany jest słowami obcymi lub bardzo specjalistycznymi. Jeśli widz ich nie zna, nie rozumie, nie akceptuje materiału.

Nie mniej niż język przekazu, ważna jest sama konstrukcja newsa. Kazimierz Żurawski mówi o zasadzie jedności dramatycznej. Składa się ona z trzech części: kulminacji, przyczyny i skutku. Jest ona dopełnieniem 4 zasad obowiązujących w prasie. Odpowiedzi na pytania: kto?, co?, gdzie?, kiedy?, dlaczego? Dobry news to nie tylko tekst. Nie trzeba wszystkiego opowiedzieć. Są przecież zdjęcia i efekty. Puentą powinien być autorski stand-up.

Jeśli wydawca ma dobre materiały, jest spokojny o swoje wydanie. Teraz pozostaje mu ich zgrabne, logiczne ułożenie. Układ wydania musi być przejrzysty i dynamiczny. Od początku do końca musi przytrzymać uwagę widza. Jeśli działa zostały wytoczone tylko na początku, zainteresowanie programem skończy się już po kilku pierwszych tematach. Muszą być jeszcze asy w rękawie i takie prowadzenie, by telewidz oczekiwał na kolejne materiały. Służą temu między innymi śródszpany, czyli krótkie zapowiedzi tego, co jeszcze przed nami. Jest normą, że na koniec wydania powinno być coś lżejszego, michałek który pozostawi widza z uśmiechem, a nie stertą problemów, o których się przed chwilą dowiedział. "Coś" od siebie, od prezentera na dowidzenia, to także norma. Taki półoficjalny gest, lekka poufałość, która zbliża go z widzem. Szkoda, że jeszcze nie wszyscy korzystają z tej szansy.

PANORAMA LUBELSKA
Panorama Lubelska jest jednym z kilkunastu regionalnych programów informacyjnych TVP. Ukazuje się codziennie o 18.05 i 21.50 oraz w dwóch wersjach fleszowych o 16.45 i graficznej o 7.45. Długi stół rozpoczyna się o ósmej. Omawiane są propozycje tematów. Powstaje wstępny scenariusz głównego wydania. Zapadają decyzje o ewentualnych łączeniach na żywo. Po telekonferencji z koordynatorami Telewizyjnej Agencji Informacyjnej /TAI/ w Warszawie znane są zamówienia centrali i czas emisji „kupionych” materiałów. W teren, z reguły, ruszają trzy ekipy zdjęciowe. Pierwsze krótkie wersje materiałów z Lublina są gotowe już po godzinie. Ekipy realizujące materiały "w dalekim terenie" zjeżdżają, co jest oczywiste, później. O czasie realizacji materiału decyduje więc odległość od Ośrodka, a w dalszej kolejności sprawność reporterów na planie i przy pisaniu tekstów /offów/ oraz montażystów. Bardzo istotne są też potrzeby emisyjne anten ogólnopolskich. One także wymuszają, w pozytywnym tego słowa znaczeniu, czas realizacji i emisji materiałów. Reporterów zjeżdżających ze zdjęć zastępują w ekipach zdjęciowych ich koledzy, którzy przygotowują newsy na kolejne wydania. Około południa wydawca omawia z nimi zamówione przez siebie tematy.

Dwa zestawy montażowe pracują non stop. To wydawca decyduje, który materiał jest pilniejszy, a który może jeszcze poczekać. To wydawca
w zależności od potrzeb może całkowicie zmienić mapę wyjazdu ekip
i skoncentrować się na wydarzeniu, które może stać się tematem dnia. Tak było np. podczas słynnego pościgu za porywaczami z Niemiec. Żeby w pełni zrelacjonować przebieg akcji, ustawiliśmy nasze ekipy praktycznie na całej trasie od Puław do Dorohuska, nie mając pewności, którędy będą uciekać. Wariantów było kilka, pomogła intuicja. I tak jest przy każdym nieplanowanym wydarzeniu. Na bieżąco uruchamia się dodatkowy sprzęt i ludzi, zamawia wozy łączowe czy satelitarne. Flesz o 16.45 to pierwsza informacja i zachęta do oglądania głównego wydania. Ważne informacje są rozbudowywane w kolejnych wydaniach. W ostatnim podsumowaniem może być np. komentarz zaproszonego do studia eksperta.

Gorączka zaczyna się około 17. Ostatnie montaże, akceptacja materiałów i uzupełnianie scenariusza. Prezenter po wizycie w charakteryzatorni, nanosi ostatnie poprawki w białych, czyli swoich zapowiedziach. 18.00 to godzina zero, jeszcze rzut oka na scenariusz, sprawdzenie numerów taśm, wizytówek, dźwięku i słuchawki w uchu prowadzącego i... poszło.

ON AIR
Czyli na linii. Panorama ukazuje się na żywo. Wydawca nie zakończył więc swojej pracy wraz z zamknięciem scenariusza. Zajmuje miejsce obok realizatora i czuwa nad przebiegiem programu. Na bieżąco reaguje na to, co się dzieje. Nawet w ostatniej chwili może zmienić układ emisji materiałów lub zrzucić materiał, który mógł się w ostatnich minutach zdezaktualizować. Taką możliwość daje mu emitowanie materiałów z oddzielnych taśm. Nie jest rzadkością, że gorące materiały powstają już albo jeszcze podczas emisji Panoramy. Z montażu idą prosto na maszyny.

Główne wydanie Panoramy Lubelskiej trwa od 16 do 18 minut
i zawiera od 8 do 10 materiałów filmowych. Mają średnio ok. 1,5 minuty. Materiały filmowe uzupełniają informacje ze studia. Czasu na wytchnienie jest niewiele. Zaraz po emisji odbywa się druga, wieczorna telekonferencja z Warszawą. Omawiane są wydarzenia wieczorne i zapowiedzi na rano. Po telekonferencji rozpoczynają się przygotowania porannego flesza i wieczornego wydania Panoramy. Zjeżdżają ekipy pracujące popołudniem i wieczorem. Z reguły to wydanie ma
2 lub 3 "świeże" newsy. Pozostałe są powtórkami lub przemontowanymi materiałami z wydania głównego. Oczywiście i w tym przypadku jest możliwe całkowicie nowe wydanie, jeśli tylko stanie się coś nadzwyczajnego. Startujemy o 21.50. Redakcja kończy pracę około 22.30. Ale dyżur trwa całą dobę. Jeśli w nocy coś się wydarzy, jadą tam nasi dyżurni dziennikarze i operatorzy.

Praca w newsach nie jest łatwa. Trzeba mieć nie tylko dziennikarskie zacięcie, ale też być odpornym na stres i umieć pracować pod ogromną presją czasu. Niełatwo się skupić nad tekstem, wiedząc, że ma być gotowy za 20, 10, 5 minut. Gdy wydanie już trwa, gdy emisja już woła o materiał. Niełatwo pójść na kompromis z wydawcą, który wykreśla kolejne zdania w tekście. Niełatwo wreszcie przyjąć krytykę widza. Nasza praca jest ciągle weryfikowana i przez przełożonych i przez widzów. Jej czas jest nienormowany, co oznacza, że pracuje się też w święta i weekendy. I przed ósmą, i po 22.30. I w 35 stopniowym upale, i przy 30 stopniowym mrozie. Jak trudno wtedy wydobyć z siebie kilka słów podczas wejścia na żywo. Bardzo łatwo jest skrytykować dany materiał czy wydanie, znacznie trudniej przeanalizować i wyciągnąć wnioski na przyszłość.

W redakcji Panoramy takie analizy są codziennością. Dokonujemy je sami, robi to Akademia Telewizyjna i nasza Rada Programowa. Jesteśmy otwarci na każdy głos, który pozwala nam poprawiać program, podnosić jego wartość merytoryczną, dynamikę, oprawę. Fakt, że dla ponad 80% mieszkańców regionu jesteśmy głównym źródłem informacji o tym co się w nim dzieje i cieszy, i bardzo zobowiązuje.

CIRCOM REGIONAL
Circom Regional - to Europejskie Stowarzyszenie Telewizji Regionalnych. Powstało w 1983 roku. Telewizja Lublin jest jego aktywnym członkiem i odnosi duże sukcesy w prestiżowych konkursach organizowanych przez tę organizację.

Dziś Circom zrzesza blisko 400 regionalnych stacji publicznych z 38 krajów Europy. Organizuje nie tylko konkursy, ale też szkolenia dla młodych dziennikarzy, wydawców i producentów. Promuje stacje regionalne na rynku zdominowanym przez międzynarodowe koncerny medialne. Ułatwia koprodukcje i współpracę między stacjami regionalnymi z całej Europy. Przez to wypełnia misję, której celem jest promowanie lokalnych kultur, wiedzy, walka ze stereotypami i uprzedzeniami.
Telewizja Lublin bardzo dobrze wkomponowała swój program i cele
w problematykę europejską. Pokazujemy przemiany jakie przechodzi nasze społeczeństwo i gospodarka. Plusy i minusy integracji, zmiany w mentalności ludzi, ich niepokoje i nadzieje. Wysoki poziom produkowanych przez nas materiałów znalazł już odzwierciedlenie w wielu wyróżnieniach i nagrodach. Autorzy doceniani są za profesjonalizm
i za wyszukiwanie ciekawych tematów. Głębię problemów, których nie widać z perspektywy Brukseli. Ważną rolą Telewizji Lublin jest współpraca ze stacjami regionalnymi na Wschodzie, na Ukrainie i Białorusi. Przekazujemy naszym kolegom własne doświadczenia i wymieniamy materiały. Nasze koprodukcje już znalazły uznanie na forum międzynarodowym.

Chcemy jak najlepiej pokazywać świat, który tak dynamicznie się zmienia. Pokazywać kraj, który mimo bagażu cierpienia i gigantycznych strat spowodowanych tragedią wojen, szybko się rozwija. Ma dobrze wykształconych obywateli, ludzi bez uprzedzeń. Promować region, który mimo braku wielkiego przemysłu, może odgrywać ważną rolę pomostu między Wschodem a Zachodem. Region, który ma tak piękną historię, jest bogaty schedą wielokulturowego pogranicza, przyrodą i ogromnym potencjałem intelektualnym.

Telewizja nie może stać na uboczu, być tylko i wyłącznie dziennikiem, kalendarium zdarzeń. Musi być i jest kreatywna. Reaguje na to, co dobre i na to złe, szkodliwe. Promuje, ale i edukuje. Oczywiście ta działalność limitowana jest przez ograniczone środki. Ale na ile tylko te środki pozwalają, staramy się wypełniać swoją misją i jako telewizja publiczna, i jako ta najbliższa mieszkańcom naszego regionu – telewizja regionalna.

Andrzej Baryła

 

Wydawca - Wyższa Szkoła Zarządzania i Administracji w Zamościu, ul.Akademicka 4, tel.63-82-630.
Redakcja - Małgorzata Bzówka (redaktor naczelny),
stali współpracownicy - Joanna Giruć, Katarzyna Kimak, Bogdan Kawałko, Mieczysław Kowerski, 
Anna Krupa, Władysław Molas, Zofia Kiełbińska-Ryń.