ISSN 1505-6058

NR 30 MARZEC 2006 R.

CENA 1 ZŁ

 





W pierwszą rocznicę śmierci Ojca Świętego

Zadeptany raciczkami owiec

Pragnę opisać Kościół –
Mój Kościół, który rodzi się wraz ze mną,
lecz ze mną nie umiera – ja też nie umieram z nim,
który mnie stale przerasta -

(Karol Wojtyła, „Stanisław”)

Ojciec Święty Jan Paweł II w testamencie datowanym 6.03.1979 pisał: „Czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy Pan wasz przybędzie” (por. Mt 24,42). Te słowa przypominają mi ostateczne wezwanie, które nastąpi wówczas, kiedy Pan zechce. Pragnę za nim podążyć i pragnę, aby wszystko, co składa się na moje ziemskie życie, przygotowało mnie do tej chwili. Nie wiem, kiedy ona nastąpi, ale tak jak wszystko, również i tę chwilę oddaję w ręce Matki mojego Mistrza: totus Tuus. W tych samych rękach matczynych zostawiam wszystko i wszystkich, z którymi związało mnie moje życie i moje powołanie. W tych Rękach zostawiam nade wszystko Kościół, a także mój Naród i całą ludzkość”. Do domu Ojca Niebieskiego odszedł 2 kwietnia 2005 r.

Przypominamy sobie szczegóły tej paschy, tak bardzo związanej z okresem liturgicznym. Drogę krzyżową w Wielki Piątek w Colloseum i Namiestnika Chrystusowego modlącego się w swojej kaplicy i przytulonego do krzyża. Nieme błogosławieństwo Wielkanocne „Urbi et orbi”. Wymowną śmierć w pierwszą sobotę miesiąca, w przeddzień Święta Miłosierdzia Bożego. I wreszcie pogrzeb, który zgromadził przy Jego trumnie miliony ludzi w Wiecznym Mieście oraz przy odbiornikach telewizyjnych i radiowych. W uszach brzmi nam głos tłumu skandującego na Placu Św. Piotra „święty natychmiast”. Wielkie wrażenie na wielu zrobił moment zamknięcia się ewangeliarza leżącego na trumnie. Jak ta księga, tak również zostało zamknięte owocne życie „pierwszego ucznia Chrystusa”.

Wspominamy atmosferę, jaka towarzyszyła chorobie i śmierci papieża. Spontaniczne spotkania modlitewne. Znicze palone w miejscach jego pobytu. Łzy w oczach wielu ludzi. Boleść w sercach. Czuliśmy, że odchodzi od nas ktoś tak bardzo bliski, jak Ojciec. A śmierć Ojca robi zawsze wrażenie na dzieciach. Ludzie w tym czasie poczuli się sobie bliscy. Skłóceni jednali się ze sobą. Grzesznicy obiecali poprawę. Wszyscy byli przekonani, że ta śmierć zmieni „oblicze Ziemi”. Śmierć Ojca najbardziej dramatycznie przeżyli ludzie młodzi. Zdefiniowano ich jako „pokolenie Jana Pawła II”. Oni przecież nie znali innego papieża. Kiedy się urodzili, On już nim był. Właśnie ich ukochał najbardziej. Oni odwdzięczyli się Jemu swoją miłością.

Ponad dwadzieścia sześć lat Wielkiego Pontyfikatu wypełnionego służbą Bogu poprzez służbę ludziom. Tysiące kazań i przemówień. Pielgrzymki do niemalże wszystkich zakątków świata. Uścisk milionów dłoni. Czas poświęcony zwykłym ludziom. Kochał wszystkich bez wyjątku. Tej miłości doświadczył także zamachowiec na Jego życie. Jednak Polska i Polacy zajmowali szczególne miejsce w Jego sercu. „Papież z rodu Polaków” zawsze podkreślał swój związek z Ojczyzną i rodakami. Kochał nas nawet wtedy, kiedy zasmucaliśmy Jego serce. Taka jest przecież logika miłości ojcowskiej! Był także na naszej Zamojsko-Lubaczowskiej Ziemi. Na cały świat sławił jej piękno. Oddał hołd jej pracowitym mieszkańcom, którzy na niej żyli, a jak było trzeba, także bronili jej. W naszym trudnym teraz, zachęcał nas byśmy byli „Nadzieją mocni”.

Został pochowany w podziemiach Bazyliki Świętego Piotra. Tej Bazyliki, na kanwie której w 1962 r., jako biskup, napisał poemat „Kościół”. Widział tłumy ludzi stąpających po posadzce, pod którą pochowany jest Święty Piotr. Pisał wtedy: „To Ty, Piotrze. Chcesz być tutaj Posadzką, by po Tobie przechodzili / (idąc przed siebie, niewiadomo, dokąd), by szli tam, gdzie prowadzisz ich stopy / [...] Chcesz być Tym, który służy stopom – jak skała raciczkom owiec: / Skała jest także posadzką gigantycznej świątyni. Pastwiskiem jest krzyż. / Musimy przeto zejść pod posadzkę, na której naniesiono już ślady / tylu stóp. Musimy przedrążyć skałę, by odkryć człowieka / zadeptanego raciczkami owiec: nie wiedziały wówczas, kogo depcą - / człowieka, który przeminął, czy Człowieka, który nie przemija? / Krypta ci powie: związana jest z całym światem, który ją wciąż oblega”.

Czy mógł przeczuwać, że będzie kolejnym następcą Św. Piotra? Te głębokie słowa odnoszą się także w jakiejś mierze do Niego. Jego wielkim pragnieniem było doprowadzenie wszystkich ludzi do zbawienia. Za życia dawał się niejako „zadeptać” „raciczkami owiec”. Po śmierci chce, jak ta posadzka, nasze stopy kierować ku bramom zbawienia. Nie możemy tylko wspominać przeżytych z nim chwil. Jest do wypełnienia testament, którym jest Jego bogate nauczanie. Wiemy, że wiele dobrych postanowień, powziętych z chwilą Jego śmierci, nie zostało zrealizowanych. W wielu wypadkach skończyło się na emocjach i szczerych chęciach. On był człowiekiem czynu. Osłabiony przez wiek i chorobę mobilizował nas słowami Ewangelii, które obrał za tytuł wydanej w 2004 r. książki : „Wstańcie, chodźmy!”.

Kardynał Joseph Ratzinger, dziekan Kolegium Kardynalskiego mówił w czasie Jego pogrzebu: „Możemy być pewni, że nasz ukochany Papież stoi teraz w oknie domu Ojca, patrzy na nas i nam błogosławi. Tak. Błogosław nam. Ojcze święty”. Trwa Jego proces beatyfikacyjny. Zapewne wkrótce zostanie wyniesiony do chwały ołtarzy. Będziemy więc mieli pośrednika przed Bogiem. Pomimo że odszedł przed rokiem, to jednak pozostanie z nami zawsze. O tej obecności sam pisał: „Ciało ludzkie w historii umiera częściej niż drzewo, umiera wcześniej. /Trwa człowiek poza progiem śmierci w katakumbach i kryptach. / Trwa człowiek, który odszedł, w tych, co po nim przychodzą. / Trwa człowiek, który nadchodzi, w tych, co odeszli. /Trwa człowiek poza wszelkim odejściem i przyjściem/ w sobie / i w Tobie (Karol Wojtyła, „Wigilia Wielkanocna 1966”).

Ks. Czesław Galek

 

Wydawca - Wyższa Szkoła Zarządzania i Administracji w Zamościu, ul.Akademicka 4, tel.63-82-630.
Redakcja - Małgorzata Bzówka (redaktor naczelny),
stali współpracownicy - Joanna Giruć, Katarzyna Kimak, Bogdan Kawałko, Mieczysław Kowerski, 
Anna Krupa, Władysław Molas, Zofia Kiełbińska-Ryń.