ISSN 1505-6058

NR 30 MARZEC 2006 R.

CENA 1 ZŁ

 





Stypendia zagraniczne

OKIEM STYPENDYSTKI

W połowie września 2005 roku, jako studentka drugiego roku Wyższej Szkoły Zarządzania i Administracji, rozpoczęłam edukację w Katholieke Hogeschool Mechelen w Belgii, w ramach europejskiego programu wymian studenckich Erasmus/Socrates.

Przed wyjazdem miałam obawy, czy poradzę sobie w obcym kraju, o którym praktycznie nic nie wiem. Dlatego też postanowiłam się przygotować. Kupiłam przewodnik po Belgii, słownik języka niderlandzkiego (ponieważ Mechelen leży w części flamandzkiej, gdzie głównym językiem jest właśnie język niderlandzki) oraz rozmówki.
Najtańszym środkiem transportu okazał się autokar firmy Orbis. Bilet w jedną stronę do Brukseli kosztował mnie jedynie 19 zł, czyli taniej niż przejazd z Zamościa do Nowej Dęby, skąd pochodzę. Z Brukseli do Mechelen regularnie kursują pociągi, które są najlepszą opcją przemieszczania się po tym kraju. Bilet w jedną stronę kosztuje 3,50 euro.

Największe obawy miałam co do zakwaterowania, ponieważ w wyniku nieporozumienia, okazało się, że nie mam zarezerwowanego żadnego pokoju, w którym mogłabym mieszkać przez najbliższe 4,5 miesiąca. Stąd też pierwszą noc spędziłam w hotelu (na szczęście koszty pokryła uczelnia belgijska). Następnego dnia wprowadziłam się już do domu studenckiego, gdzie zamieszkałam z Danielą z Niemiec oraz dwójką Belgów.

Zajęcia były bardzo interesujące. Opierały się na dyskusjach, rozważaniach różnych problemów, a także na prezentowaniu rozwiązań. Wszystko to było podstawą do wystawienia oceny, jednak żaden z wykładowców nie ujawniał jak nas ocenia. Jedyny komentarz, jaki słyszeliśmy, to było „O.K.”, ale jak przypuszczam oceny będą różne.
Wiele zajęć odbywało się w praktyce. Między innymi jedno z zajęć z przedmiotu o nazwie Cross-Cultural Issues odbyło się w Antwerpii, aby pokazać nam różnice pomiędzy kulturami i jak różne narodowości radzą sobie żyjąc w sąsiedztwie. W ramach zajęć European Citinzenship odwiedziliśmy Parlament Europejski oraz Komisję Europejską. Wykładowca prowadzący zajęcia o nazwie International Business oraz Strategy Management zorganizował nam zajęcia w porcie w Antwerpii, które były połączone z opłynięciem statkiem całego portu. Niestety przewodnik mówił jedynie po niderlandzku, lecz szczęściem było to, że w skład naszej grupy wchodzili Belgowie, którzy bardzo chętnie tłumaczyli nam wszystko. Kolejną wycieczką tematyczną, która była niejako ukoronowaniem naszego projektu na temat firmy belgijskiej, zajmującej się produkcją piwa, a zarazem lidera tej branży na świecie, był wyjazd do Leuven, gdzie mieści się ich główny zakład oraz siedziba. Tam dowiedziałam się, że jeden ze składników, który stosowany jest do wyrobu piwa, słód, sprowadzany jest z Polski oraz z Czech. Dodatkowo, w ramach realizowanego przeze mnie projektu, który miał na celu przeprowadzenie analizy wyjazdów Belgów do Polski, kilkakrotnie odwiedziłam Brukselę, co dało mi także możliwość jej zwiedzenia i poznania. Jedynym minusem był fakt, że wycieczki te nie były za darmo, choć warto było za nie zapłacić, bo cena była niższa niż podróż do tych miejsc w pojedynkę.

W czasie semestru, który spędziłam w Mechelen, miałam okazję poznać kulturę i obyczaje tego kraju, jak również wielu ciekawych ludzi - nie tylko z Belgii, ale także z Niemiec, Francji, Hiszpanii, Finlandii, Wielkiej Brytanii czy Łotwy, a nawet z Turcji i Meksyku. Tworzyliśmy prawdziwą mieszankę kulturową i niejednokrotnie musieliśmy dostosowywać swoje zwyczaje i nawyki do innych. Dzięki nim udało mi się poznać także kulturę innych krajów europejskich. Na spotkaniach, które organizowaliśmy, próbowaliśmy pokazać sobie nawzajem kulturę naszych krajów, m.in. poprzez jedzenie.

Będąc w Belgii, koniecznie trzeba spróbować ich gofrów, na które mówią „wafels”, frytek, do których mają olbrzymi wybór sosów, choć sami preferują majonez, a także i może przede wszystkim pralinek, które traktują jako wynalazek, który odmienił ich życie. Pralinki są dla nich produktem wyjątkowym, któremu nadają także imiona. W kraju tym występuje ponad 400 gatunków piwa.

Belgia jest małym krajem, lecz zawiera w sobie bardzo wiele. Bardzo często występują tam problemy z porozumieniem się, ze względu na podział tego kraju na strefę flamandzką, francuską oraz niemiecką. Sam język niderlandzki obowiązujący w części flamandzkiej posiada wiele odmian, dialektów, co może sprawić dodatkowe problemy przy jego nauce. Pobyt w Belgii oceniam bardzo pozytywnie. Jeśli by mi zaproponowano taki wyjazd jeszcze raz, nie wahałabym się, a jedynie szybko spakowała walizkę.

Barbara Kolbus

 

Wydawca - Wyższa Szkoła Zarządzania i Administracji w Zamościu, ul.Akademicka 4, tel.63-82-630.
Redakcja - Małgorzata Bzówka (redaktor naczelny),
stali współpracownicy - Joanna Giruć, Katarzyna Kimak, Bogdan Kawałko, Mieczysław Kowerski, 
Anna Krupa, Władysław Molas, Zofia Kiełbińska-Ryń.