ISSN 1505-6058

NR 28 PAŹDZIERNIK 2005 R.

CENA 1 ZŁ

 


Ostatni ordynat Jan Zamoyski był gościem wykładu otwartego w naszej uczelni

fot. arch WSZiA

Profesor Jerzy Kowalczyk od lat zafascynowany Zamościem i historią tego miasta bada również dzieje rodziny ordynata 




2005 - Rokiem Zamościa

... I OSTATNI ORDYNAT

Za pewnego rodzaju autobiografię Jana Zamoyskiego można uznać książkę Roberta Jarockiego, zatytułowaną Ostatni Ordynat. Z Janem Zamoyskim spotkania i rozmowy.

Zawiera wspomnienia o historii rodziny i ordynacji, o sprawach politycznych jego ojca, wreszcie o swoich własnych działaniach i przeżyciach. Książka była autoryzowana przez bohatera, a więc jest wiarygodna. Została wydana w 1991 r. i nie obejmuje ostatniego kilkunastoletniego okresu długiego życia Ordynata, zmarłego 29 czerwca 2002 r. w wieku 90 lat. Pan Jan Zamoyski był człowiekiem szlachetnym i skromnym; wiele istotnych zdarzeń i spraw nie znalazło się w książce. O niektórych faktach dowiedziałem się w czasie licznych spotkań i wspólnych podróży do Zamościa Jego samochodem. Łączyło nas umiłowanie tego miasta, jego historii i zabytków, chęć ożywienia życia kulturalnego i naukowego kanclerskiego grodu. Trzydzieści lat serdecznej znajomości upoważnia mnie w tym uroczystym momencie do podzielenia się refleksjami na temat życia i działań Jana Zamoyskiego.

Pochodził - jak wszyscy wiemy - z rodziny arystokratycznej o historycznych tradycjach. Był najstarszym synem ordynata Maurycego i Marii z książąt Sapiehów. Urodził się w Klemensowie 12 czerwca 1912 r. Miał liczne rodzeństwo: sześć sióstr i trzech braci. Jego dzieciństwo przypadło jeszcze na lata zaboru rosyjskiego, pierwszej wojny światowej i budzenia się Polski ku niepodległości. Dzieciństwo miał ciekawe, mieszkając z rodzicami w Paryżu, gdy ojciec był członkiem Polskiego Komitetu Narodowego, a następnie pierwszym ambasadorem odrodzonego państwa polskiego. Po powrocie do kraju w 1924 r., dwunastoletni Jan został oddany na 5 lat do renomowanego gimnazjum w Pszczynie na Śląsku. Po szkole średniej odbył służbę wojskową w Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu, którą ukończył w 1934 r. jako podchorąży w stopniu plutonowego. Dopiero po przydzieleniu do 24 pułku ułanów w Kraśniku otrzymał stopień podporucznika.

Jako najstarszy syn ordynata Maurycego, zgodnie ze statutem ordynacji, Jan był desygnowany na jego następcę. Stąd i kierunek studiów musiał być wybrany pod kątem przygotowania do kierowania wielkim organizmem gospodarczym, jakim była ordynacja. Dlatego też ojciec wyprawił Go na studia zagraniczne do Francji, gdzie w Nancy (w Lotaryngii), studiował ekonomię i handel zagraniczny. Z powodu choroby ojca powrócił w 1934 r. do kraju i kontynuował studia w znakomitej Szkole Głównej Handlowej w Warszawie. Po uzyskaniu absolutorium w 1936 r., odbył praktykę w administracji lasów i przemysłu drzewnego Ordynacji Ołyckiej Radziwiłłów na Wołyniu (s. 177). Pod koniec 1937 r. został nieformalnym zastępcą schorowanego ojca. 30 kwietnia 1938 r. Jan Zamoyski zawarł związek małżeński z Różą Żółtowską, córką Andrzeja i Wandy z książąt Czetwertyńskich. Z tego związku w ciągu kilkunastu lat urodziło się pięć córek i syn Marcin, obecny prezydent Zamościa.

5 maja 1939 r. zmarł Maurycy Zamoyski. Ordynację objął Jan, mając wówczas 27 lat. Stało się to zaledwie na trzy miesiące przed wybuchem wojny w 1939 r. Młody ordynat nie miał czasu, aby zająć się sprawami gospodarki, musiał bowiem założyć mundur porucznika rezerwy i stawić się w 3. dywizji piechoty w Zamościu. Kampanię wrześniową odbył w szwadronie kawalerii, początkowo jako zastępca, a potem dowódca szwadronu, wyposażonego w działka i karabiny maszynowe. Jego szwadron wyróżnił się w bitwie pod Iłżą w walce z czołgami niemieckimi. Pierwszy czołg został unieszkodliwiony osobiście przez Jana Zamoyskiego. Za działania we wrześniu ’39 roku młody ordynat zasłużył na Virtuti Militari. Wojna jednak była przegrana. Zamoyski, za zezwoleniem dowódcy, wyłączył się z ostatnich działań na terenie Lubelszczyzny i powrócił na krótko do Klemensowa zajętego już przez Niemców. Niemcy chwilowo wycofali się, a do Zamościa pod koniec września wkroczyły na krótko wojska radzieckie (27 IX - 5 X), które dotarły i do Klemensowa. W pałacu Zamoyskich Rosjanie zdewastowali wnętrza oraz wywieźli co cenniejsze obrazy i inne dzieła sztuki. Po wycofaniu się wojsk radzieckich za Bug, rozpoczęła się na dobre okupacja niemiecka. Ordynat z małżonką powrócili do Klemensowa w połowie października ’39 roku.

Dotkliwe straty poniosła rezydencja Zamoyskich w Warszawie. W czasie oblężenia miasta w 1939 r. i intensywnych bombardowań niemieckich przerażającym zniszczeniom uległy zbiory artystyczne, Galeria Muzealna i Biblioteka Ordynacji Zamojskiej w Pałacu Błękitnym. Ordynat ratował co mógł, zabezpieczał budynki, ukrywał te zbiory i pamiątki, które cudem ocalały. Następny cios został zadany zbiorom przez Niemców w czasie powstania warszawskiego. Po upadku powstania udało się ordynatowi wywieźć resztki biblioteki (przede wszystkim bezcenny księgozbiór Zygmunta Augusta) i pamiątki rodzinne do klasztoru na Jasną Górę. Pozostałą resztę ratował prof. Stanisław Lorentz ze swoją ekipą.

A w Zamościu, w okresie okupacji niemieckiej, gdy kolegiata zamojska została zamieniona w 1941 r. przed uderzeniem na Związek Radziecki, na magazyn wojskowy, ordynat przeprowadził ryzykowną i niebezpieczną akcję ratowania naczyń i szat liturgicznych ze skarbca świątyni, udzielając im schronienia w Zwierzyńcu.

W czasie okupacji niemieckiej Jan Zamoyski kontynuował konspiracyjnie działalność wojskową w Związku Walki Zbrojnej, przekształconym w Armię Krajową. Oparciem dla tych organizacji wojskowych była Ordynacja Zamojska, na terenie której odbywały się tajne szkolenia i gdzie znalazło schronienie wielu zagrożonych aresztowaniem wojskowych. Azyl znaleźli nawet dwaj jeńcy francuscy, którzy uciekli z obozu w Zwierzyńcu. Dawał schronienie w Ordynacji także Żydom zagrożonym zagładą. Kilku z nich wyrwał z getta warszawskiego. Tu m.in. znalazł się Ludwik Ehrlich, profesor prawa międzynarodowego z Uniwersytetu Lwowskiego oraz kompozytor Jerzy Wasowski; byli oni przechowywani wraz z rodzinami. Ordynat Zamoyski wykazywał się wielką odwagą cywilną, gdyż za ukrywanie Żydów Niemcy skazywali na śmierć polskie rodziny.

Interweniował też u generała SS i policji dystryktu lubelskiego Globocznika, powodując uwolnienie kilkuset dzieci z pacyfikowanej Zamojszczyzny. Przy współudziale swej dzielnej małżonki Róży i pań z ordynacji, dano tym dzieciom w Zwierzyńcu schronienie i opiekę lekarską, ratując im życie.

Ordynacja w czasie okupacji, choć pozostała w ręku Jana Zamoyskiego, miała przydzielonych nadzorców niemieckich. Była źródłem zaopatrzenia dla jedynej w Generalnej Guberni legalnej organizacji charytatywnej, Rady Głównej Opiekuńczej, dostarczając żywność więźniom i wysiedleńcom. Jan Zamoyski był przewodniczącym RGO na powiat biłgorajski oraz delegatem okręgu lubelskiego do Rady w Krakowie. Powszechne uznanie zjednała mu jego solidarna postawa względem ludzi potrzebujących pomocy. Dlatego był otoczony szacunkiem i życzliwością.

Latem 1944 r., gdy zbliżał się front, ordynat wywiózł rodzinę do Ojcowa koło Krakowa. Zaraz po wojnie nie tylko ordynacja została upaństwowiona i objęta reformą rolną, ale i ordynat jako “wróg ludu” był uwięziony w 1945 r. przez pół roku w Kielcach bez żadnego procesu. Po uwolnieniu przeniósł się z rodziną na Wybrzeże, gdzie znalazł pracę w przedsiębiorstwie handlowym polsko-angielskim. W 1949 r. został ponownie aresztowany i skazany po procesie na 15 lat więzienia za rzekomą współpracę szpiegowską na rzecz Anglii. Przeszedł przez więzienie na Mokotowie w Warszawie, gdzie był bity w trakcie śledztwa. Następnie był we Wronkach, Rawiczu, w kopalni wapnia w Piechcinie w Wielkopolsce, w Inowrocławiu i znowu we Wronkach. Po siedmiu latach, jesienią 1956 r., gdy do władzy doszedł Gomułka, został wreszcie zwolniony i dwa lata później zrehabilitowany.

Mimo prześladowań, nie obraził się na Polskę i nie wyemigrował z kraju, mimo że nie wolno mu było pojawiać się w Zamościu i na terenie dawnej ordynacji. Na wakacyjny pobyt z rodziną w Zwierzyńcu w 1957 r. musiał uzyskać pozwolenie od prokuratora w Zamościu.
W jubileuszowym roku 400-lecia Zamościa (1980) Jan Zamoyski wpisał się pięknie w te uroczystości. Ofiarował miastu, przechowywane w depozycie w Muzeum XX. Czartoryskich w Krakowie, berło Akademii Zamojskiej z 1617 r. Fakt ten urastał do rangi symbolu. Była to podniosła i niezapomniana chwila. Pamiętam słowa, jakie towarzyszyły temu aktowi. Ordynat wspomniał o szesnastu pokoleniach Zamoyskich związanych z Zamościem. Wobec ówczesnych władz i zaproszonych gości, życzył miastu rozwoju nauki i deklarował chęć niesienia pomocy. Owacjom nie było końca.

Nastąpił przełom; ordynat stał się w Zamościu osobą traktowaną z honorami przez ówczesne władze miejskie i wojewódzkie. Korzystając z tych nowych możliwości angażował się i interweniował w sprawach związanych z rewaloryzacją miasta. W 1984 r. jako pierwszy został wyróżniony Medalem Bernarda Moranda “za zasługi dla kultury Zamościa i Zamojszczyzny”. Był serdecznie traktowany przez społeczność zamojską. Mieszkańcy zachowali życzliwą pamięć i wdzięczność dla ordynata i jego małżonki za ratowanie dzieci z obozu w Zwierzyńcu. Miał też żywy kontakt z mieszkańcami Zamojszczyzny. Od 1960 r. był członkiem Koła Zamościan przy PTTK w Warszawie, a przez 12 lat jego prezesem (1985-97). Mając zainteresowania historyczne i studiując dzieje ordynacji, chętnie brał udział w sesjach naukowych i dzielił się swoja wiedzą nie tylko w warszawskim Kole Zamościan, ale także z zamojskimi przewodnikami PTTK po Roztoczu, którzy go obdarzyli godnością Honorowego Przewodnika.

Często Zamość odwiedzał, żywo interesował się przebiegiem prac konserwatorskich i archeologicznych. Został wiceprzewodniczącym Społecznej Komisji Odnowy Zabytków Zamościa. Wygłaszał odczyty i zbierał fundusze na ten cel od Polonii w czasie wyjazdów zagranicznych w zachodniej Europie i za Oceanem. Był niejako ambasadorem Zamościa w świecie. Miał też swój udział w zabiegach około wpisania Zamościa na listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO w 1992 r.
Należy także wspomnieć o współudziale ordynata w pamiętnej wystawie Zamość wczoraj, dziś i jutro, zorganizowanej w 1985 r. w Bibliotece Stanisławowskiej na Zamku Królewskim w Warszawie. Na wystawę udostępnił wszystkie, zresztą nielicznie zachowane, dzieła sztuki i pamiątki rodzinne.

Jan Zamoyski był wreszcie inicjatorem i realizatorem Muzeum Sakralnego w Infułatce przy kolegiacie w Zamościu w 1985 r. Własnym sumptem i staraniem sprawił meble do tego muzeum. Zostały tu zgromadzone portrety oraz wyłączone z użytku naczynia i szaty liturgiczne ze skarbca, w niemałym stopniu fundowane przez ordynatów.
Jan Zamoyski miał wielkie zasługi dla ratowania historycznego dziedzictwa narodowego. Obejmując w 1939 r. Ordynację, miał poczucie obowiązku zachowania nie uszczuplonej spuścizny kulturalnej swoich poprzedników. Zawsze uważał, że gromadzone przez jego przodków najwybitniejsze dzieła sztuki i bezcenne pamiątki historyczne są częścią kultury narodowej. Dlatego też to, co ocalało z pożogi wojennej z Pałacu Błękitnego, a znalazło się po wojnie w Bibliotece Narodowej i w Archiwum Głównym Akt Dawnych, powinno tam pozostać. Uważał też, że obrazy o szczególnie doniosłych treściach historycznych, ocalałe z dawnego Muzeum Ordynacji, winny się znaleźć w najbardziej szacownych muzeach. Obraz Jana Matejki Kazanie Skargi ofiarował dla Zamku Królewskiego w Warszawie, a obraz przedstawiający Wjazd kanclerza Jerzego Ossolińskiego do Rzymu dla Zamku na Wawelu.

Jego patriotyczna postawa i niekwestionowane zasługi “w czasie wojny i pokoju” doczekały się wreszcie należytego uznania w III Rzeczypospolitej. W dowód społecznego zaufania został wybrany w 1991 r. senatorem z Ziemi Zamojskiej i jako marszałek-senior otwierał obrady Senatu III kadencji. Liczne wystąpienia w senacie, zebrane i skomentowane w najnowszej publikacji przez panów Stefana Pastuszkę i Bogdana Kawałko, ukazały Jana Zamoyskiego jako wielkiego Polaka, zatroskanego o los wielu dziedzin polskiego życia państwowego i regionu, wielkiej i małej Ojczyzny. W 1995 r. został udekorowany najwyższym odznaczeniem państwowym - Orderem Orła Białego. Rok później otrzymał honorowe obywatelstwo Zamościa. Został też honorowym przewodniczącym Stronnictwa Narodowo-Demokratycznego.

Losy osobiste Jana Zamoyskiego przebiegałyby z pewnością inaczej, gdyby nie czekające na niego obowiązki ordynata. Zostałby zapewne artystą-muzykiem, bo do tego miał wyjątkowe predyspozycje. W czasie studiów w Nancy zapisał się od razu do konserwatorium jako wolontariusz w klasie fortepianu. Gdy dowiedział się o tym ojciec, kategorycznie polecił z tego zrezygnować, bo jak twierdził: “Twoja przyszłość to Ordynacja, a nie muzykowanie”. Pasja muzyczna nie opuszczała go przez całe życie. Był zapalonym melomanem. We Francji poznał Ignacego Jana Paderewskiego i potem odwiedził go w jego rezydencji w Szwajcarii. Brał czynny udział w życiu muzycznym w czasie studiów w Warszawie. Do nauki muzyki wrócił, gdy został ordynatem i decydował sam o swoim życiu. Próbował komponować, a teorii muzyki uczył go Jerzy Wasowski, którego - jak już wspomniałem - w czasie okupacji ukrywał w Ordynacji i z którym koncertował na cztery ręce. Był to ten sam Wasowski, który po wojnie z Jeremim Przyborą tworzył słynny Kabaret Starszych Panów w telewizji. Obok pasji muzycznej, Jan Zamoyski miał zdolności poetyckie. Dowodem tego są wiersze powstałe po wojnie w więzieniu w Rawiczu. Mówią one o tęsknocie do przyrody. Dwa takie wiersze opublikował Jarocki w książce Ostatni ordynat.

Jan Zamoyski może być przykładem dla młodzieży, jak w życiu pomaga znajomość języków obcych. Język francuski łatwo sobie przyswoił jako chłopiec w czasie kilkuletniego pobytu w Paryżu, gdy jego ojciec był ambasadorem. Opanowanie tego języka pogłębił podczas studiów w Nancy. Niemieckiego i angielskiego wyuczył się w liceum w Pszczynie. Znakomita znajomość języka niemieckiego pozwoliła ordynatowi przekonać kata polskiej ludności generała Globocznika do zwolnienia dzieci z obozu w Zwierzyńcu w 1942 r. A po wojnie, gdy w 1944 r. musiał opuścić ordynację i po siedmioletnim ciężkim więzieniu został zwolniony, stanął przed koniecznością utrzymania licznej rodziny. Wówczas to znajomość trzech języków obcych pozwoliła mu na pracę w przedstawicielstwie szwajcarskich linii lotniczych w Warszawie przez 20 lat (do 1980 r.). Dziś młodzieży polskiej nie trzeba przekonywać do konieczności nauki języków obcych, także rosyjskiego, który nie cieszył się u nas zainteresowaniem przez długie lata.

Wyrazem świadomości patriotycznej i obywatelskiej była duża wiedza historyczna o przeszłości rodziny i ordynacji. Podejmował badania historyczne dotyczące dziejów Ordynacji. W 1984 r. wydał w Londynie książkę Powrót na mapę. Zawarł tu relacje o działalności Polskiego Komitetu Narodowego w Paryżu, w którym znaczącą rolę odegrał Jego ojciec. Warto dodać, że autor otrzymał nagrodę londyńskich “Wiadomości Literackich” za najlepszą książkę roku. Napisał też wspomnienia o losie Biblioteki i Muzeum Ordynacji Zamojskiej w Warszawie w czasie ostatniej wojny.

Można śmiało stawiać Jana Zamoyskiego XVI ordynata jako godny naśladowania wzór patriotyzmu i umiłowania ojczyzny. Zaświadczył to swoim długim życiem. Przyszło Mu żyć i działać w bardzo trudnych, wręcz dramatycznych latach naszego kraju: latach wojny, okupacji hitlerowskiej, powojennym okresie władzy komunistycznej, która pozbawiła Go rozległych dóbr ordynacji oraz wolności osobistej. Po siedmiu latach więzienia, wypuszczony na wolność i zrehabilitowany, nie obnosił się ze swoimi krzywdami, nie wyjechał za granicę, choć miał ku temu wiele okazji. Mówił: “Moje miejsce jest w Polsce, jakakolwiek by ona była” (s. 397)*. A dalej - “Chciałem, aby moje dzieci wychowały się i wykształciły w Polsce i były świadomi swej kultury Polakami”. Są to słowa patrioty. Przywiązanie do kraju i do ziemi ojczystej łączył ze świadomością historycznej tradycji rodu. Miał prawo być dumnym z tej tradycji, o której decydowały nie tylko rozległe dobra, ale też działania dla Rzeczypospolitej. Wielu przedstawicieli tego rodu, począwszy od założyciela ordynacji, wielkiego Jana, kanclerza i hetmana wielkiego koronnego, odznaczyło się na polu wojskowym, gospodarczym, oświatowym. Byli też mecenasami sztuki i nauki. Ostatni ordynat był świadomym kontynuatorem tradycji rodowej.

Pozostało mu wielkie przywiązanie do Zamojszczyzny, tęsknił do pięknej przyrody Roztocza. Gdy już z powrotem mógł odwiedzać rodzinne strony, lubił przebywać w lasach zwierzynieckich, gdzie odzyskiwał siły i równowagę ducha. Wciąż Mu leżały na sercu sprawy Zamościa i Zamojszczyzny, przyszłość tego miasta i ziemi tak integralnie zrośniętych z dziejami jego rodziny i życiem jego samego.
Przy wielkim zaangażowaniu społecznym Jan Zamoyski przed i w czasie wojny zawsze był bezpartyjny. Jak sam przyznawał, “sympatyzowałem natomiast z programami umiarkowanymi o charakterze demokratycznym” (s. 359). Wykazywał “przywiązanie do demokracji, umiarkowania i tolerancji” (s. 361).

Głosił zasadę, że “w jakiejkolwiek działalności trzeba pamiętać, że przede wszystkim jest się Polakiem i trzeba działać dla Polski. Czas już zapomnieć o wzajemnych urazach (...) zwłaszcza w warunkach upragnionej wolności. Ojczyzna - to charakter, historia i kultura, pracujmy dla niej i bądźmy zawsze sobą - Polakami”. W krótkich słowach zawarł też Jan Zamoyski program pracy z młodzieżą. “Ja osobiście jako główne stawiam sobie zadanie: Przekazać młodym jak najwięcej dobrego z naszej historii i tradycji”.

Jerzy Kowalczyk

*Cytaty zostały zaczerpnięte z książki Roberta Jarockiego, Ostatni ordynat. Z Janem Zamoyskim spotkania i rozmowy, Warszawa 1991.

Przemówienie wygłoszone 1 września 2004 r. na uroczystości nadania Gimnazjum nr 2 w Zamościu imienia i sztandaru.


 

Wydawca - Wyższa Szkoła Zarządzania i Administracji w Zamościu, ul.Akademicka 4, tel.63-82-630.
Redakcja - Małgorzata Bzówka (redaktor naczelny),
stali współpracownicy - Joanna Giruć, Katarzyna Kimak, Bogdan Kawałko, Mieczysław Kowerski, 
Anna Krupa, Władysław Molas, Zofia Kiełbińska-Ryń.