ISSN 1505-6058

NR 28 PAŹDZIERNIK 2005 R.

CENA 1 ZŁ

 





Wspomnienia o Kanclerzu

KRZYŻ STAŁ SIĘ MU BRAMĄ

Zmarł Janusz Różycki (ur. w 1953 r.), nauczyciel szkół średnich w Biłgoraju, katecheta, działacz “Solidarności”, delegat na jej I i II zjazd, Wojewoda Zamojski, Dyrektor Wydziału w Kuratorium Oświaty w Zamościu, Prezes Zarządu Wojewódzkiego, a później Powiatowego Związku Ochotniczych Straży Pożarnych RP w Zamościu, Kanclerz Wyższej Szkoły Zarządzania i Administracji w Zamościu.

Śp. Janusza Różyckiego miałem okazję poznać w latach 80. ubiegłego wieku podczas pieszej pielgrzymki z Zamościa na Jasną Górę. W szczegółach pamiętam nasze pierwsze spotkanie, które miało miejsce w czasie jednego z odpoczynków na trasie z Chmielnika do Jędrzejowa, w miejscowości Marynka, w scenerii szumiących liści topoli. Moją uwagę zwrócił wtedy przechadzający się po szosie mężczyzna o twarzy myśliciela, a nawet mistyka. Na pytanie: kto to jest?, jeden z księży, pracujący w Biłgoraju, podał mi jego nazwisko, a także jego krótki życiorys, mianowicie, że pochodzi z Tarnowa, uczy w jednej ze szkół technicznych w Biłgoraju, działacz “Solidarności”, internowany w stanie wojennym. Po zwolnieniu z internowania nie mógł znaleźć pracy. Został zatrudniony przez parafię Wniebowzięcia NMP jako katecheta, zaangażowany także w religijno-społeczną formację dorosłych. Podszedłem do pana Janusza. Przeprowadziliśmy krótką rozmowę, i tak się zaczęła nasza bliższa znajomość.

Pamiętam jak wielkie wrażenie w 1990 r. zrobiła w Zamościu wiadomość, że premier Tadeusz Mazowiecki powołał na Wojewodę Zamojskiego Janusza Różyckiego, nie znanego tutaj szerszym kręgom społeczeństwa. Jednym z pierwszych jego posunięć było poświęcenie i zawieszenie krzyża w gabinecie. Wojewoda uczestniczył we Mszach św. i przyjmował Komunię św., co dla wielu ludzi związanych z dawnym systemem musiało być dużym szokiem. Często bywałem w gmachu Urzędu Wojewódzkiego w czasach komunistycznych. Wielu pracujących tam ludzi, których znałem osobiście, starało się mnie nie zauważać, z obawy na konsekwencje, jakie mogły ich spotkać za kontakty z księdzem. Sytuacja diametralnie się zmieniła, kiedy wojewodą został Janusz Różycki. Urzędnicy stali się bardzo życzliwi. Przede wszystkim zniknął Urząd do Spraw Wyznań, który służył represjonowaniu duchowieństwa i wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób pomagali Kościołowi, w tym także urzędników państwowych. Trzeba jednak obiektywnie stwierdzić, że Urząd Wojewódzki stawał się bardziej przyjazny Kościołowi, już pod koniec lat osiemdziesiątych, kiedy wojewodą był Bolesław Didyk (1933-1991).

Wojewoda Różycki był bardzo zatroskany o naszych rodaków mieszkających na Ukrainie. Pamiętam, z jaką ofiarnością i radością przyjmował dzieci i młodzież przybyłą w 1990 r. na pieszą pielgrzymkę na Jasną Górę z parafii Mańkowce. Kiedy proboszczem tej parafii został mój były wikariusz, ks. Jan Sobiło, zastępując ks. Jana Olszańskiego, mianowanego biskupem kamieniecko-podolskim, to wojewoda go odwiedzał, niosąc pomoc jemu i jego parafianom. Nie stracił też ducha pielgrzymkowego. W 1990 r. szedł pieszo z Zamościa do Biłgoraja, co zyskało mu wielką sympatię nie tylko pątników, ale także mieszkańców miejscowości, przez które przechodziliśmy. Ze stanowiska wojewody w 1992 r. zwolnił go w ostatnich dniach swoich rządów premier Jan Olszewski, mianując na jego miejsce Marcina Zamoyskiego. Wojewodzie Różyckiemu przypadła w wielu wypadkach rola pionierska. Jednak jego oponenci do dzisiaj zarzucają mu, że nie dokonał głębszych zmian personalnych, konserwując w ten sposób stare, komunistyczne układy, co było implikacją polityki “grubej kreski”, lansowanej przez rząd premiera Tadeusza Mazowieckiego.

Po odejściu z Urzędu Wojewódzkiego w latach 1992-97 był dyrektorem Wydziału w Kuratorium Oświaty w Zamościu, a następnie, aż do śmierci, kanclerzem Wyższej Szkoły Zarządzania i Administracji w Zamościu. Pełniąc tę funkcję przywiązywał wielką wagę do katolickiego wychowania dzieci i młodzieży. Zaatakowany przez nieuleczalną chorobę, z wielką godnością i ufnością w Bożą Opatrzność znosił cierpienie. Zmarł 31 sierpnia br., dokładnie w 25. rocznicę podpisania porozumień w Gdańsku. Uroczystości pogrzebowe odbyły się 3 września w Katedrze zamojskiej. Mszy św. koncelebrowanej przez kilkunastu kapłanów przewodniczył bp Jan Śrutwa. Kazanie wygłosił ks. dziekan Bogusław Wojtasiuk, proboszcz Parafii Wniebowzięcia NMP w Biłgoraju. Przemawiali m.in. rektor Wyższej Szkoły Zarządzania i Administracji w Zamościu, dr inż. Jan Andreasik, przedstawiciel Straży Pożarnych Mieczysław Skiba, a w imieniu rodziny prorektor WSZiA, Bogdan Kawałko. Wszyscy podkreślali szlachetność i prawość zmarłego. Jego ciało spoczęło na cmentarzu komunalnym w Tarnowie-Krzyżu.

Pamiętam fragment wywiadu, jakiego udzielił Janusz Różycki jako wojewoda miejscowemu tygodnikowi. Zapytany o ulubioną poezję, zacytował wiersz Cypriana Kamila Norwida “Krzyż i dziecko”. Oto jego krótka treść. Ojciec z synem płyną łódką na wprost mostu. Syn wizualne przecięcie płaszczyzny przęsła mostu przez maszt odbiera jako krzyż. Przerażony, zwraca się do ojca, by zawrócił łódź. Ojciec go uspokaja, że krzyż jest znakiem zbawienia. Kiedy dojechali bliżej mostu, z oczu syna znikł krzyż, wobec tego woła: “gdzie się podział krzyż?”. Ojciec odpowiada “Stał się nam bramą”. Zapewne, kiedy Janusz Różycki udzielał tego wywiadu, to nie zdawał sobie sprawy, jak ciężki krzyż przyjdzie mu nieść w ostatnich miesiącach życia. Jednak nie szukał ucieczki od niego. Znosił go zgodnie z Norwidowską wizją. Dlatego wszyscy, którzy go znali i szanowali, mocno ufają, że ten krzyż stał mu się bramą prowadzącą do zbawienia.

Ks. Czesław Galek

 

Wydawca - Wyższa Szkoła Zarządzania i Administracji w Zamościu, ul.Akademicka 4, tel.63-82-630.
Redakcja - Małgorzata Bzówka (redaktor naczelny),
stali współpracownicy - Joanna Giruć, Katarzyna Kimak, Bogdan Kawałko, Mieczysław Kowerski, 
Anna Krupa, Władysław Molas, Zofia Kiełbińska-Ryń.