ISSN 1505-6058

NR 28 PAŹDZIERNIK 2005 R.

CENA 1 ZŁ

 





Wykład inauguracyjny

BIOETYKA - DALEKA CZY BLISKA?

Mało jest chyba rodzajów aktywności ludzkiej, które nie podlegają ocenie etycznej. W naszym codziennym otoczeniu spotykamy słowa, takie jak dopuszczalny lub niedopuszczalny etycznie. W ferworze polemik politycznych zdarza się nawet usłyszeć, że czyn lub osoba są nieetyczne i niemoralne. Co oczywiście ma wszelkie cechy masła maślanego, ale brzmi równie ładnie. W tych kontekstach pada też często tajemniczo brzmiące słowo bioetyka.

Etyka pochodzi od greckiego słowa ethos, które oznacza “zwyczaj”, “obyczaj” czy też, o czym przypomniał Martin Heidegger, miejsce stałego zamieszkania. Mimo niewątpliwych kontrowersji, jakie budził sposób jego życia, warto pamiętać to bardzo ważne znaczenie. Etyka jest domem rodzinnym, który stanowi punkt odniesienia do całego świata.

Moralność pochodzi z kolei z łaciny, od słowa mores, które oznacza nic innego jak “zwyczaj” lub “obyczaj”. Ale słowa raz wypowiedziane, żyją własnym życiem, w którym często nie pamiętamy o ich pierwotnym znaczeniu. Któż z nas jedząc dropsy lub oglądając film o komandosach myśli o tym, że używa dwukrotnie liczby mnogiej. Dlatego, nie dyskutując z faktami, powiem, że etykę nazywa się często nauką o moralności, która w oparciu o argumenty racjonalne stara się odróżnić dobro od zła.

Bioetyka, jak wskazuje jej nazwa, zajmuje się oceną etyczną postępowania człowieka w sytuacjach wyboru, w które wprowadził go rozwój współczesnej medycyny i biologii.

Oczywiście etyka lekarska jest pojęciem znacznie szerszym i znacznie starszym niż bioetyka. Przysięga Hipokratesa zawierała przecież zakaz podawania trucizny choremu [eutanazji] i zabijania płodu ludzkiego [aborcji]. To bardzo ważny symbol, choć przestrzegałbym przed bezpośrednim wykorzystywaniem w polemikach tekstu, który większość z nas zna jedynie w “barbarzyńskim” tłumaczeniu na łacinę. Jako argument przytoczę zakaz leczenia chorych na kamicę moczową, który również zawiera tekst tej przysięgi. Nie należy jednak interpretować tego jako zamiaru pozostawienia w cierpieniach biednych chorych na kamicę, ale zakaz konkurencji wobec chirurgów i cyrulików, którzy wyspecjalizowali się w operacjach nadłonowego nacięcia pęcherza. Podobnie słynne hipokratejskie “Primum non nocere”, czyli “po pierwsze nie szkodzić”, według pierwotnego greckiego tekstu należałoby raczej tłumaczyć “po pierwsze przynieść choremu korzyść”, co w zasadniczy sposób zmienia nastawienie lekarza do pacjenta i choroby.

Dopiero w początkach XIX wieku szanse przeżycia człowieka leczonego przez oficjalną, akademicką medycynę stały się nieco większe niż pozostawionego uzdrowicielskiej mocy natury i Opiece Boskiej. Jednak w 2. połowie XX wieku rozwój medycyny i biologii przyśpieszył tak bardzo, że przed lekarzami pojawiły się zupełnie nowe zaskakujące możliwości. Wymienię tylko, jako przykłady, możliwość skutecznej reanimacji, zastępowania części funkcji oddechowych przez respirator, funkcji wydalniczej nerek przez dializy oraz transplantacji narządów początkowo tylko między bliźniętami jednojajowymi. Ale już wkrótce, po wprowadzeniu do słownika medycznego pojęcia śmierci mózgowej i kryteriów jej rozpoznawania, stały się możliwe nie tylko przeszczepy na znacznie szerszą skalę, ale pojawił się problem celowości dalszego podłączenia do aparatury medycznej osób zmarłych oraz postępowania w tzw. stanie wegetatywnym. Tematy, które do dziś budzą żywe kontrowersje, a wówczas trudne były nawet do skatalogowania, a co dopiero rozstrzygnięcia. Trzeba tu podkreślić bardzo czujne stanowisko Kościoła katolickiego, który ustami Piusa XII, Jana XXIII, a następnie Pawła VI wielokrotnie wypowiadał się w sprawach i zabierał głos w sprawie moralnych aspektów łagodzenia bólu czy też sztucznych zapłodnień.

Po raz pierwszy słowa “bioetyka” użył Van Rensselaer Potter w roku 1970, w artykule zatytułowanym Bioethics: The Science of Survival. Potter przedstawił swoją wizję bioetyki jako nowej dziedziny wiedzy składającej się z trzech fundamentalnych elementów: interdyscyplinarność, spojrzenie w przyszłość i globalizm.

W pewnym uproszczeniu nazywa się bioetykę etyką początku i końca życia ludzkiego. W podziale systematycznym bioetyka niewątpliwie jest jedną z etyk szczegółowych, Natomiast spór o to, czy powinna być w większym stopniu absolutystyczna, tj. trwać przy przyjętych zasadach niezależnie od praktycznych konsekwencji, czy też utylitarystyczna, tj. godzić się na pewne odstępstwa od tychże reguł w imię praktycznych skutków, najlepiej ilustruje problem diagnostyki prenatalnej. Wychodząc z pozycji zwolenników ochrony życia nienarodzonych, absolutyści uważają takie badania za niedopuszczalne, ponieważ mogłyby one stanowić uzasadnienie dla aborcji, której są przeciwni w każdym przypadku. Utylitaryści, również obrońcy życia, patrzą przede wszystkim na skutki praktyczne. Według bardzo szacunkowych danych z początku lat dziewięćdziesiątych, kiedy określano status prawny tych badań w III Rzeczpospolitej, ponad 1/3 ciężarnych z grup szczególnego ryzyka wad wrodzonych decydowała się na aborcję, podczas gdy faktycznie wykonane badania prenatalne potwierdzały istnienie takich wad tylko u 2 proc.

Jest godne podkreślenia, że te proporcje, tj. wiele setek, a może tysięcy uratowanych dzieci nie czyniło wrażenia na “rasowych” absolutystach, którzy zdawali się mówić: to wielka szkoda, że ginie tak wiele dzieci, ale to lepiej niż gdybyśmy dla ich ratowania dali przyzwolenie na zabicie choćby jednego. Wprowadzenie możliwości, choćby potencjalnej terapii prenatalnej zmieniło stanowisko absolutystów. Nie można bowiem zakładać, że każdy człowiek wykorzysta wynik badania w złym celu, nawet jeżeli znaczna części ludzi tak czyni. A efekty praktyczne są drugoplanowe, może nawet lepiej ich nie badać.

Posługując się tym przykładem, znaleźliśmy się w samym centrum polemik bioetycznych. Tym centrum jest oczywiście człowiek, jako istota, której przysługują pewne niezbywalne prawa. Spór o to, kim jest człowiek i jaki jest katalog tych niezbywalnych praw jest podstawą wszelkich rozstrzygnięć bioetycznych.

Krzysztof Marczewski

(pełny tekst wykładu inauguracyjnego w wydawnictwie “Bioetyka - daleka czy bliska?” i na stronie internetowej uczelni).

 

Wydawca - Wyższa Szkoła Zarządzania i Administracji w Zamościu, ul.Akademicka 4, tel.63-82-630.
Redakcja - Małgorzata Bzówka (redaktor naczelny),
stali współpracownicy - Joanna Giruć, Katarzyna Kimak, Bogdan Kawałko, Mieczysław Kowerski, 
Anna Krupa, Władysław Molas, Zofia Kiełbińska-Ryń.