ISSN 1505-6058

NR 26 MARZEC 2005 R.

CENA 1 ZŁ

 



Stypendia zagraniczne w Wyższej Szkole Zarządzania i Administracji w Zamościu

ANIA STUDIUJE W IRLANDII

Anna Zań, studentka ekonomii Wyższej Szkoły Zarządzania i Administracji w Zamościu podobnie jak jej starsi koledzy Katarzyna Gnap i Kamil Szczepanik, ukończy studia z dwoma dyplomami. Jeden otrzyma ze swojej rodzimej uczelni zamojskiej (WSZiA), drugi będzie potwierdzeniem rocznych studiów w irlandzkiej uczelni - Athlone Institute of Technology.

- Studia nie są trudne. Poziom porównywalny, chociaż może trochę trudniej jest w Zamościu - zastanawia się Ania.

W Irlandii nie ma przecież tylu zaliczeń i kolokwiów. Co nie znaczy, że wiedza studenta nie jest ciągle sprawdzana.

- Wykładowcy obserwują studentów, rozmawiają z nimi, próbują maksymalnie dużo przekazać, ale również wyegzekwować aktywność podczas zajęć. Wykładowca ocenia, jakie postępy poczynili studenci, czy się rozwijają. Dzięki temu ci najsłabsi mają również szanse na dobre oceny, o ile pracują i starają się czegoś nauczyć - twierdzi Marcin Marzęta, szef Studium Języków Obcych WSZiA oraz pełnomocnik rektora ds. współpracy międzynarodowej.

Sam również pod koniec ub. roku prowadził zajęcia dla międzynarodowej grupy studentów w Hogeschool Mechelen w Belgii z przedmiotu o nazwie komunikacja międzykulturowa. - Język, którym się posługujemy ma ogromne znaczenie w postrzeganiu świata, tworzeniu obyczajowości i kultury - twierdzi dyrektor Marzęta.

W Athlone Institute of Technology najważniejsze oceny pojawiają się na zakończenie roku studiów, czyli w czerwcu, i są określane procentowo. W Polsce Ania podczas semestru ma 16 przedmiotów, w Irlandii trzy. A pięć to już bardzo przeładowany program. Zajęcia przede wszystkim mają postać wykładów, prezentacji na slajdach. A kończą się zwykle przygotowaniem projektu tematycznego. Od września Ania miała zajęcia z finansów przedsiębiorstw, zarządzania kadrami oraz przedmiot o nazwie "irish studies". O tym ostatnim wypowiada się z entuzjazmem. Po pierwsze jest to coś zdecydowanie innego niż w programie zwykłego polskiego studenta ekonomii.

- Poznajemy język, kulturę, obyczajowość tego kraju. Irlandczycy są bardzo dumni ze swojej historii - opowiada Ania. Zajęcia tego rodzaju są wspólne dla Hiszpanów, Francuzów, Litwinów i Niemców. Ania nie jest jedyną Polką, która korzysta ze stypendium z programu Socrates Erasmus. W jej grupie są studenci z Łodzi, Sopotu i Krakowa.

Irlandczycy są bardzo pogodnymi, przyjaznymi ludźmi. Menedżer akademika, w którym mieszka Ania, zwłaszcza na początku jej pobytu cierpliwie słuchał co ma do powiedzenia, chociaż czasami trwało to dłuższą chwilę. Zdaniem Ani Irlandczycy są bardzo uporządkowanym narodem i szybko dostosowują się do nowych przepisów. W 2005 roku zaczął obowiązywać zakaz palenia papierosów w barach, a już na kilka miesięcy przed wejściem przepisów nie spotykało się palących w miejscach zakazanych. Ciekawostką jest robienie prawa jazdy w Irlandii, a właściwie sposób przygotowania się do zdawania egzaminu państwowego. Nie ma konieczności uczęszczania na kursy jazdy. Przez dwa lata Irlandczyk jeździ samochodem z "L", powinien wtedy jeździć z kimś, kto ma prawo jazdy. Po tym okresie jazdy próbnej z przyjacielem czy rodzicami przystępuje do egzaminu. Jeśli go nie zda, ponownie jeździ przez dwa lata samochodem z siedzącym obok licencjonowanym kierowcą. W Irlandii dobrze jest mieć samochód i prawo jazdy.

- Komunikacja międzymiastowa jest tragiczna. Mało autobusów, słabe połączenia. Często trzeba jechać do większych miast, typu Dublin, żeby gdziekolwiek wyjechać. Kolejnym mankamentem pobytu Ani w Irlandii jest jedzenie. - Najczęściej są to półprodukty przystosowane do mikrofalówki. Szybkie, ale niesmaczne. - Ania zdecydowanie woli jedzenie wykonane przez mamę w jej rodzinnej miejscowości (Majdan Nepryski k/ Józefowa). W polskiej uczelni nie do pomyślenia byłaby lokalizacja baru z alkoholem na terenie szkoły. W Irlandii jak najbardziej jest to możliwe. Studenci siedząc w pubie mogą obserwować zajęcia na sali gimnastycznej. Czwartek to dzień największych imprez, bo w piątki rzadko są zajęcia. W Athlone oblegane są nie tylko puby, ale i pracownie komputerowe, których jest ok. 10 na terenie szkoły. Wszystkie dostępne dla studentów, również poza zajęciami dydaktycznymi.

- Studenci korzystają z pracowni na podobnych zasadach jak u nas, w Zamościu, w ramach godzin samokształcenia - porównuje Ania.

O swoim wyjeździe Ania zadecydowała bardzo szybko. Mama stwierdziła "rób co chcesz", a teraz jest z niej bardzo dumna. Studia gdzieś w świecie, tzn. że wszystko jest w zasięgu ręki i wystarczy tylko chcieć.

mb

 

 

Wydawca - Wyższa Szkoła Zarządzania i Administracji w Zamościu, ul.Akademicka 4, tel.63-82-630.
Redakcja - Małgorzata Bzówka (redaktor naczelny),
stali współpracownicy - Joanna Giruć, Katarzyna Kimak, Bogdan Kawałko, Mieczysław Kowerski, 
Anna Krupa, Władysław Molas, Zofia Kiełbińska-Ryń.