ISSN 1505-6058 Nr 23 KWIECIEŃ 2004 R. CENA 1 ZŁ
   

Button1

Jednym zdaniem

 

Cykloergometr dla szpitala

Rehabilitacja w służbie nauki

Szukanie pracy, czyli jak
sobie radzić w sytuacji trudnej ...

Promocja zatrudnienia

Studencki rynek pracy

 

Nie mamy kompleksów

 

Oracle po angielsku

Belgijscy studenci w Zamościu

Szarlotka

SOCRATES

Fizjoterapia w Dublinie

Czy Polacy są tolerancyjni ?

Zamojscy studenci w Belgii

Przyjaźnie bez granic

Tęsknię, ale studiuję

 

Licencja na ratownika

 

Dni Otwarte Uczelni

V Festiwal Piosenki Studenckiej

Studenci w Częstochowie

Nietypowy turniej

IRA w Zamościu

Srebro dla Rafała

 

Sylwetka studenta pedagogiki

Na kolonie i obozy

Potrzebna pomoc

W innym wymiarze

Choroba cywilizacji

Informatyka w ekonomii

Internetowy bąbel spekulacyjny

 

Gilowska lubi Leppera

 

Nie bój się być przedsiębiorczym

 

Nobel za Internet

 

Powrót do strony WSZiA

Nasze Forum Nr 23 - SZARLOTKA

Współpraca międzynarodowa

SZARLOTKA

Philip Dries i Stijn Liesenborghs, studenci informatyki w Hogeschool Limburg w Hasselt (Belgia) przebywają w Wyższej Szkole Zarządzania i Administracji na praktyce zawodowej w ramach programu Leonardo da Vinci. Ich zadaniem jest zaprojektowanie i wdrożenie systemu komputerowego opartego na bazie danych Oracle.

- Skąd jesteście i jak długo już przebywacie w Polsce?
Jesteśmy z Belgii z miejscowości Limburg. Przyjechaliśmy do Polski 27 marca i zostaniemy tu aż do 27 czerwca. Polska jest pięknym krajem i bardzo się różni od Belgii. Macie tu bardzo dużo zieleni i wolnej przestrzeni. A natura bardzo nam się podoba.

- Jak wam się podoba Zamość i mieszkańcy naszego miasta?
Przez pierwsze 2 tygodnie było trochę dziwnie, ponieważ to inny kraj, inne miasto. Potem poznaliśmy kilku fajnych studentów z waszej uczelni, wspólnie spędzamy wolny czas i już jest zdecydowanie lepiej. Zamość jest bardzo ładnym miastem. W szczególności spodobało nam się Stare Miasto. Macie naprawdę bardzo ładny rynek i kamieniczki.

- Czym się zajmujecie na naszej uczelni?

- Nasza praca polega na napisaniu projektu, który nazywa się „EMA” ( Error Management Applicacion ). Ma to na celu ułatwienie użytkownikowi rozwiązywanie problemów. Na przykład, jeżeli jakiś użytkownik ma jakiś problem będzie mógł sam w interfejsie użytkownika rozwiązać go.

- Kto wam zlecił wykonanie tego projektu i czy jest on trudny dla was do wykonania?

- Projekt zadał nam pan Andrzej Burda, wykładowca informatyki. Jest bardzo inteligentnym i przyjaznym człowiekiem. Na samym początku myśleliśmy, że projekt będzie bardzo banalny. Lecz w miarę upływu czasu przekonaliśmy się, że wcale nie jest taki łatwy. Musimy się trzymać wyznaczonych norm i rozwiązań odnośnie projektowania aplikacji. Kiedy przyjechali tutaj nasi nauczyciele, powiedzieli że moglibyśmy dodać trochę dodatkowych usług, co spowodowało, że projekt stał się „łatwiejszy”.

- Byliście na wycieczce na Litwie czy poznaliście tam innych studentów z wymiany?

- Podczas tej wycieczki poznaliśmy dość dużą grupę studentów z innych państw. Najlepszą grupą okazała się grupa studentów z Portugalii. Ponieważ ich kraj przypomina nasz. Zaprosiliśmy ich do Zamościa i bardzo spodobało im się wasze miasto.

- Jak podobała wam się wycieczka po Roztoczu zorganizowana przez naszych studentów?

- Szczególnie podobało nam się w Zwierzyńcu i Józefowie. Zwiedzanie Roztocza podobało nam się bardziej niż wycieczka na Litwę. Na małej przestrzeni jest tutaj bardzo dużo atrakcji. Najpierw szliśmy lasem, by już po chwili wejść na teren kamieniołomów.

- Co chcielibyście zobaczyć jeszcze w Polsce?

- W następnym tygodniu jedziemy do Krakowa i do Zakopanego. Chcielibyśmy pojechać jeszcze na Pomorze, bo słyszeliśmy, że jest tam bardzo ładnie.

- Co słyszeliście o Polsce będąc w Belgii i co z tego okazało się prawdą a co nie?

Philip: 

- Wiedziałem oczywiście gdzie jest Polska, lecz nic nie wiedziałem o Polakach i polskiej kulturze. Udało nam się zaaklimatyzować i częściowo uczestniczyć w waszej kulturze. Kiedy rozmawiam ze swoimi przyjaciółmi z Belgii pytają się mnie czy macie tutaj prąd (śmiech) i jak chodzicie ubrani?

Stijn: 

- Jesteśmy bardzo krótko a już spróbowaliśmy wielu tradycyjnych polskich posiłków i alkoholi. Bardzo mi smakują pierogi z truskawkami, bigos i golonka. Z alkoholi lubię „szarlotkę” (drink przyp. autor).
Bardzo lubimy jeszcze polskie dziewczyny, ponieważ są bardzo piękne, a my jesteśmy facetami, więc to była pierwsza rzecz, na którą zwróciliśmy uwagę. Macie tu więcej ładnych dziewczyn niż my w Belgii.

- Czy polski język sprawia wam duże trudności?

Stijn: 

- Przez pierwsze dwa tygodnie przeżywaliśmy horror. Nic nie rozumieliśmy, co do nas ludzie mówią. Mieliśmy nawet kłopoty ze zrobieniem zakupów. Po dwóch tygodniach poznaliśmy trzech „muszkieterów” (przyp. red. studenci informatyki WSZiA opiekujący się nimi)i pomału wszystko zaczęło się układać. Zaczęli uczyć nas prostych słów takich jak: „proszę”, „dziękuję”, „przepraszam”. Mam nadzieję, że po powrocie do Belgii będę mówił po polsku jak pięcioletnie polskie dziecko. Moim ulubionym polskim słowem jest „słucham”, „szarlotka”.

Philip: 

- Język polski jest całkowicie inny niż holenderski. Mimo to, że jestem tu już 5 tygodni nadal mam problemy w wymawianiu całych zdań. Łatwo przyszło mi nauczyć się prostych słów takich jak: „proszę”, „dziękuję”, „przepraszam”. Niektóre polskie słowa są naprawdę bardzo trudne do wymowy dla obcokrajowca. Moim ulubionym polskim słowem jest „dziękuję”.

Z belgijskimi studentami rozmawiali Marcin Tchórz, Mirosław Wybraniec i Wojciech Papież (trzej muszkieterowie), studenci informatyki i ekonometrii oraz fizjoterapii w Wyższej Szkole Zarządzania i Administracji w Zamościu.




Wydawca - Wyższa Szkoła Zarządzania i Administracji w Zamościu, ul.Akademicka 4, tel.63-82-630.
Redakcja - Małgorzata Bzówka (redaktor naczelny),
stali współpracownicy - Joanna Giruć, Katarzyna Kimak, Anna Sacewicz, Bogdan Kawałko, Władysław Molas.