ISSN 1505-6058

NR 20 PAŹDZIERNIK 2003 R.

CENA 1 ZŁ


  

Studenckie korespondencje z wakacji

BRAKOWAŁO MI POLSKIEGO JEDZONKA

Program, w którym biorę udział to CAMP AMERICA. Działa od ponad 34 lat i jest organizowany przez Amerykański Instytut Studiów Zagranicznych. Jest to program studenckiej wymiany kulturalnej, tak więc, aby zostać jego uczestnikiem, należy być studentem wyższej uczelni i przejść rozmowę kwalifikacyjną z konsultantem CA (co nie jest trudne).

Camp America oferuje wiele programów, ale ja wybrałem „Work and Travel”. Jest on jednym z droższych programów (zapłaciłem za całość ok. 6 tys. złotych), ale też najwięcej można zarobić. Jak sama nazwa wskazuje, polega on na „pracy i podróżowaniu”. Miejsce pracy w USA można znaleźć na własną rękę (ale nie polecam tej metody) lub zdecydować się na pomoc CA. Za „drobną” opłatą (300 dolarów) znajdują pracę na podstawie twojego dotychczasowego doświadczenia.

Ja dostałem pracę w hotelu na dzikim zachodzie w Creede. Creede jest to mała turystyczna miejscowość w Colorado. Okolice mam przepiękne, miasteczko znajduje się w dolinie. Jak się pójdzie w góry i widzi stare kopalnie, to naprawdę czuje się tę słynną gorączkę złota.

W hotelu, w którym pracuję jest pizzeria i jakieś jeszcze dwa bary, i oczywiście masa sklepów z pamiątkami. Oto moje Downtown, ale na brak rozrywek nie narzekam. Mamy wspaniałego szefa. Wszędzie nas zabiera. Byliśmy w Nowym Meksyku, na amerykańskim kampingu nad jeziorem, w Wielkim Kanionie (wspaniałe miejsce, robi ogromne wrażenie).

Tu jest tyle ciekawych miejsc, że musiałbym chyba rok poświęcić, aby wszystko zobaczyć. Zmywanie „garów”, robienie wymyślnych sałatek i ogromnych amerykańskich kanapek, po pomoc kelnerkom i kucharzom. Oto moje codzienne obowiązki, ale praca nie jest ciężka. Co do zarobków, to nie jest źle. 8,5 dolara za godzinę (pracuję średnio 40 godzin). Koszty praktycznie żadne. Mieszkanko za 175 dolców, jedzonko w hotelu. Jeżeli komuś i tak będzie za mało, to bez problemu można znaleźć drugą pracę. Ja pracowałem dodatkowo przez miesiąc w pizzerii, ale zrezygnowałem, bo chciałem mieć więcej czasu dla siebie.

Jedyne czego mi brakuje to... polskie jedzenie!! Tego nic nie zastąpi!!! Amerykańskie przysmaki jakoś mi nie odpowiadają. Może dla kogoś, kto lubi fast food i te klimaty to byłby prawdziwy raj!! Ale to nie dla mnie. Ameryka to zupełnie inny kraj...

Pobyt w Stanach to super doświadczenie, nauka życia i jedna z większych przygód mojego młodego życia. Każdemu polecam odwiedzenie tego wspaniałego kraju. Ja będę starał się odwiedzić USA kolejny raz w następne wakacje. Pozdrawiam i do zobaczenia w Polsce



PS.
Muszę się pochwalić, że jeden z moich e-maili ze Stanów był czytany na antenie Radia Lublin!


Tomasz Kaszczuk, student WSZiA


Wydawca - Wyższa Szkoła Zarządzania i Administracji w Zamościu, ul.Akademicka 4, tel.63-82-630.

Redakcja - Małgorzata Bzówka (redaktor naczelny), Joanna Giruć, stali współpracownicy - Katarzyna Kimak,
Bogdan Kawałko, Władysław Molas, Adolf Wituch.