ISSN 1505-6058

NR 18 KWIECIEŃ 2003 R.

CENA 1 ZŁ

 


  

Śladami zamojskich pionierów i popularyzatorów wiedzy 

KS. STANISŁAWA STASZICA ZWIĄZKI
Z RODZINĄ ZAMOYSKICH

Mimo imponującej liczby pozycji bibliograficznych poświęconych Stanisławowi Staszicowi, w jego bogatym i interesującym życiorysie są nadal pewne luki i niedomówienia. 

Dotyczy to zwłaszcza jego szesnastoletniego pobytu w Zamościu (1781-1797), jako guwernanta dzieci Konstancji i Andrzeja Zamoyskich. Długoletnie kontakty Staszica z tą znaną w Rzeczypospolitej rodziną, niemal od pierwszych dni były bardzo bezpośrednie i zażyłe. Tempo zaś, w jakim zdobywał on zaufanie swych pryncypałów oraz nadzwyczajny rozgłos w kraju, dzięki uzdolnieniom naukowym i publicystycznym, budziły podziw, zawiść i niedowierzanie. Złośliwi nawet utrzymywali, iż Staszic był nieślubnym dzieckiem Andrzeja Zamoyskiego, czemu dał wiarę tak wytrawny historyk, jak profesor Szymon Askenazy.

Młody ksiądz przed objęciem pracy nauczycielskiej odbył gruntowne studia na uniwersytetach w Lipsku, Getyndze i Paryżu. Zetknął się tam z nauką europejską, która wywarła duży wpływ na jego żywy umysł, wyobraźnię i postępowanie. Najwięcej skorzystał na pobycie w Paryżu, który był wówczas nie tylko centrum życia umysłowego Europy, ale także promieniującym ogniskiem przedrewolucyjnych napięć społecznych. Staszic wrócił do kraju bogatszy intelektualnie i z większym doświadczeniem życiowym. Szczęśliwie trafił teraz do pracy pedagogicznej w rodzinie, którą eks-kanclerz Andrzej Zamoyski rozsławił swoją mądrością i wielką popularnością.

Młodego pedagoga polecił Zamoyskiemu Józef Wybicki, za pośrednictwem ks. Jabłonowskiego, w 1781 r. Nie wiadomo dokładnie, kiedy Staszic zgłosił się do pracy, poza ogólnym stwierdzeniem, że stało się to w 1781 roku w Zamościu. Wydaje się jednak, że swoje obowiązki zaczął pełnić wcześniej, w warszawskiej rezydencji A. Zamoyskiego, gdzie ordynat przebywał ze swoją rodziną niemal do końca 1782 r. Nieco później przeniósł się na stałe do Zamościa. Umowa o pracę ze S. Staszicem opiewała na 10 lat. Otrzymywał on pensję w wysokości 4 tys. zł, pełne utrzymanie, nie ponosił kosztów podróży krajowych 
i zagranicznych. W wypadku dotrzymania warunków umowy, Staszic pobierać miał pensję dożywotnio.

Atmosfera domowa u Zamoyskich nie była wówczas najlepsza. Żywa tam była jeszcze pamięć po dramatycznym złożeniu urzędu kanclerza przez A. Zamoyskiego. Całkiem świeże zaś były przykre doznania po odrzuceniu przez Sejm jego „Zbioru praw sądowych”. Niepowodzenia A. Zamoyskiego w życiu publicznym zbiegły się także z kłopotami prywatnymi w jego dobrach dziedzicznych w Bieżuniu, nękanych przez władze pruskie, oraz komplikacjami z Ordynacją Zamojską, na skutek pierwszego rozbioru Polski. Ten ogromny kompleks majątkowy Zamoyskich, o powierzchni 3830,2 km2, na którym znajdowało się 10 miast, 195 wsi z ludnością ponad 100 tys. głów, przecięto kordonem granicznym. Przeważająca część tych dóbr znalazła się w zaborze austriackim. Przy Rzeczpospolitej pozostały 4 miasta /Goraj, Janów, Kraśnik, Turobin/ i tylko 39 wsi. Ordynacja znalazła się wówczas pod wpływem dwu odrębnych, z gruntu różnych systemów politycznych i gospodarczych. Tereny ordynackie, które weszły w skład Galicji, podporządkowano cyrkułowi bełskiemu z siedzibą w Zamościu. Z miasta tego, które było wówczas jednym z większych i piękniejszych w austriackim Królestwie Galicji i Lodomerii, uczyniono duży ośrodek administracji państwowej. Zamość z uwagi na fortyfikacje pozostawał też ważnym punktem strategicznym. Władzę w cyrkule sprawował starosta, z pochodzenia Niemiec. Ordynat zaś zgodnie z jurysdykcją austriacką był zwierzchnikiem swoich poddanych i działał również jako pełnomocnik dworu austriackiego.

W momencie przyjazdu Staszica do Zamościa, ordynatem był 64-letni Andrzej Zamoyski. Ordynację przekazał mu Jan Jakub 27 października 1777 r. z racji złego stanu zdrowia oraz załamania psychicznego na skutek przewlekających się starań u władz austriackich z zatwierdzeniem statutu dla tychże dóbr. Zrzeczenie się władzy ordynata przez Jana Jakuba było także wynikiem wyraźnych dążeń Andrzeja i nie ukrywanych ambicji jego żony Konstancji. Motywem głównym tych dążeń była chęć ratowania całości schedy po wielkim hetmanie i kanclerzu Janie Zamoyskim, a także zabezpieczenie majątkowe dzieci Andrzeja. Popularność Andrzeja Zamoyskiego dawała większe gwarancje powodzenia. Przekazanie Ordynacji przez brata Andrzejowi, sprzeczne ze statutem i wolą fundatora dóbr, zyskało aprobatę władz polskich i austriackich.

Prof. dr hab. Ryszard Orłowski
cd. w kolejnym numerze „NF”


Wydawca - Wyższa Szkoła Zarządzania i Administracji w Zamościu, ul.Akademicka 4, tel.63-82-630.
Redakcja - Małgorzata Bzówka (redaktor naczelny), stali współpracownicy - Joanna Giruć, Katarzyna Kimak, 
Anna Sacewicz, Bogdan Kawałko, Władysław Molas, Adolf Wituch.