ISSN 1505-6058

NR 18 KWIECIEŃ 2003 R.

CENA 1 ZŁ

 




  

Cudze chwalicie, swego nie znacie 

ROZTOCZE DLA ZUCHWAŁYCH - CZĘŚĆ III - NA NIC KRZYKI,
BO KRAJOBRAZ DZIKI - 
ROZTOCZE WSCHODNIE

Średnia gęstość zaludnienia na R. Południowym (Rawskim, Wschodnim) wynosi zaledwie 28 osób/km2. Wartość ta dla Bieszczadów to 25 osób/km2, przy średniej krajowej 122 osób/km2. Podobnie jak w Bieszczadach, tak małe zaludnienie jest rezultatem migracji ludności, pacyfikacji i wysiedleń oraz działalności UPA. Zbieżności z Bieszczadami spotkasz więcej. Po niegdyś ludnych wsiach zostały nazwy na mapach, a najwyżej fundamenty gospodarstw. Zniszczone cerkwie, stare przydrożne krzyże i na wpół zdziczały krajobraz pogłębiają wrażenie wyludnienia.

Oczywiście, jeśli jesteś znużony tłumem, gwarem i miejskim hałasem – uznasz, że dostałeś się do nieba za życia i właśnie do takich jak Ty – męczenników - tekst ten kieruję. Nieocenioną pomocą okażą się mapa turystyczno–topograficzna „Roztocze Wschodnie” w skali 1:50 000. Jest to jedyna tak dokładna i bogata w treści krajoznawcze pozycja na rynku. Jako że więcej w niej turystyki niż topografii, warto uzupełnić ją kilkoma arkuszami pięćdziesiątki PPGK. Innych tak dokładnych po prostu nie ma. Penetrację tych terenów utrudnia brak wyraźnych punktów orientacyjnych i tzw. trudności obiektywne (np. gęstwina roślinności, bagniska, duże deniwelacje terenu, etc.) – przeto należy zaopatrzyć się w  kompas, odpowiednią ilość napojów i pokarmu oraz stosowny ubiór (owady, pokrzywy). Wnętrze roztoczańskiego garbu jest ubogie w wody powierzchniowe i „sklepowe”, czego przy upałach nie wolno zlekceważyć!

Eksploracja wnętrza Roztocza Południowego wymaga czasu albo... pojazdu, który zdoła pokonać wertepy fatalnych dróg. Lekki rower górski jest optymalnym wyborem, dając możliwość przemierzania dłuższych odcinków w sensownym czasie. 

Moim ulubionym sposobem podróżowania jest celowe błądzenie. Robię to tak: - Wjeżdżam do lasu, skręcam w lewo albo w prawo. Jadę to w górę, to w dół – bezmyślnie wybierając kierunek, zapominając gdzie północ, gdzie południe. Gubię się! Chodzi o to, by odkrywać, by zaskakiwała Cię nieznana budowla, krajobraz, dziki zwierz... olśnienie. A gdy zbliża się czas powrotu, wyjmuję mapę, pokrzepiam ciało strawą i napitkiem, by przed północą dotrzeć do domu.

Niestety ta część Roztocza nie pozwala na wytyczenie jakiegoś jednego szlaku, który szybko i bez fatygi zaprowadzi Cię do najważniejszych atrakcji. Odległości między owymi atrakcjami i trudności w ich wypatrzeniu mogą zniechęcić mniej upartych odkrywców.
Stąd nie podaję konkretnej trasy, a raczej konkretne miejsca, w których warto zatrzymać się i nacieszyć oczy egzotycznymi krajobrazami pogranicza krajów, kultur i religii.

Obszary przygraniczne od Hrebennego po Radróż w pełni zasługują na miano pustkowia i znużeni przebywaniem w tłumie – mogą liczyć, że oprócz zwierząt i roślin nie spotkają tam żywego ducha. Poza kilkoma – odwiedzanymi sporadycznie przez nielicznych – miejscami, ruch turystyczny można nazwać bezruchem. 

Podczas włóczęgi natkniesz się z pewnością na ślady umocnień tzw. Linii Mołotowa. Oprócz rowów przeciwczołgowych, wałów ziemnych tworzą ją betonowe bunkry – dość dobrze zachowane do dziś. Pochodzą z 1940 r. i w obrębie prezentowanego obszaru jest ich ponad 80! Nadają się do penetracji – z zachowaniem kilku podstawowych zasad. Podczas zwiedzania latarka i rozwaga mogą uratować Ci życie, ponieważ przejścia do niższych poziomów to niczym nie wyróżnione otwory w posadzkach. Do tego najgłębsze komory często wypełnia woda i w razie wpadnięcia, stajesz się „żabą w studni”. Wchodzenie bez latarki jest więc próbą samobójstwa. Największe skupiska schronów bojowych znajdziesz w okolicy wsi: Nowe Brusno, Stara Huta, Huta Lubycka, Lubycza Królewska, Teniatyska. Ponieważ wiele z nich maskuje nieprzebyta roślinność i skrywają terenowe zaułki – mogą stanowić wymagający test Twej orientacji w terenie i sprawności w posługiwaniu się mapą i kompasem.

Umocnienia Linii Mołotowa zlokalizowano w wielu przypadkach na zboczach potężnych (w skali Roztocza) ostańców trzeciorzędowych. Duże nagromadzenie wzniesień tego typu - zbudowanych z twardych, trzeciorzędowych wapieni i piaskowców znajdziesz w okolicach Huty Lubyckiej. Ostańce o kształtach „gór stołowych” osiągają wysokość grubo ponad 350 m npm., a najwyższe – Wielki Dział i Krągły Goraj wznoszą się do 391 m npm. Charakterystyczny kopiasty wierzchołek tego drugiego, wraz z Długim Gorajem – są doskonale rozpoznawalne z drogi za Lubyczą Królewską, jak i z okolic Narola. 

Najłatwiej (ze względu na jakość dróg) wedrzeć się do serca najdzikszych miejsc – szosą od Narola przez Werchratę aż po Horyniec Zdrój i Radróż. Nawet z okien pojazdu uderza wtórnie zdziczały krajobraz. Zadziwia mnogość starych, potrzaskanych przez pioruny, powykręcanych przez surową naturę drzew. Dziś martwych już i przerażająco czarnych lub trupio białych. 

Pola uprawne, należące kiedyś do PGR-ów, dziś przypominają step, nad którym nie niepokojone przez nikogo szybują potężne ptaszyska. Lasów przybyło od ostatniej wojny, tak jak i ubyło mieszkańców. Strome stoki wzniesień, pocięte gęstą siecią przepaścistych niekiedy jarów, pełne zwalonych drzew – zwłaszcza jesienią - przerażają samotnego wędrowca złowieszczą ciszą mroku...

Po dawnych mieszkańcach tych ziem pozostało na szczęście wiele śladów. Malownicze cmentarze greko–katolickie, dewastowane jedynie przez czas, są dziś trudne do zlokalizowania w gęstwinie triumfującej roślinności. Równie zapomniane dziś zabytkowe cerkwie, stanowią doskonały temat dla fotografików i malarzy. Na szczęście nie wszystkie popadły w ruinę. Jeden z ciekawszych (również w skali kraju!) zabytków tego typu stanowi drewniana cerkiew z 1600r. w Hrebennem. Budowla trójdzielna o konstrukcji zrębowej, niegdyś z dachem krytym gontem, umiejscowiona jest na wzniesieniu, blisko jezdni. Ostatnio otaczające obiekt drzewa zostały z zadziwiającą precyzją pościnane przez pioruny.
Prawdziwe arcydzieło znajdziesz u stóp krawędzi Roztocza, tuż przy granicy z Ukrainą w Radrużu koło Horyńca Zdroju. Znajduje się tam zespół cerkiewny, pamiętający koniec XVI w. Dachu cerkwi nie szpeci blacha – wciąż jest z gontu, czyli wąskich drewnianych deseczek. Mur kamienny z ok. 1825 r. otacza cerkiew i drewnianą dzwonnicę z XVII w. W pobliżu dwa urokliwe cmentarzyki z zabytkowymi nagrobkami. Turystów oprowadza bardzo miła nauczycielka z pobliskiej szkoły i to zupełnie za darmo!

Bawiąc w północnej części regionu, nie możesz zignorować pałacu Łosiów w Narolu. Jest to właściwie zespół pałacowo–parkowy, barokowo klasycystyczny z roku 1773. Dla ratowania chylącego się ku ruinie obiektu, utworzono Fundację Pro Academia Narolense. Mimo prowadzonych tu prac renowacyjnych – istnieje możliwość zwiedzania. W przyszłości zamierza się tu utworzyć międzynarodową Akademię Sztuki. 

Dzieła rąk ludzkich nie wytrzymują próby czasu już po marnych kilkuset latach. Pomników natury nieożywionej nie przerażają miliardy lat trwania (bez remontu). Roztocze wprawdzie nie ukazuje nam skał tak wiekowych, jak np. Góry Świętokrzyskie, ale dzięki wypiętrzającym ruchom tektonicznym i tu obserwować możesz dno dawnych mórz, z kopalnym zapisem historii Ziemi. Skały trzeciorzędowe i kredowe obfitują w skamieniałości i to dość niezwykłe.

W Siedliskach masz okazję przypatrzenia się okazom skrzemieniałych sekwoi sprzed 15 mln lat. Leżą koło leśniczówki i, co ważne dla kolekcjonerów – także na kredowych wzgórzach koło wsi. Miejscowość w dol. Prutnika to dawna posiadłość Sapiehów i Tyszkiewiczów. Oprócz sekwoi są tam pomnikowe dęby - nieco młodsze, ale za to zielone.



Tekst i weryfikacja w terenie 
Tomasz Piotrowski (http://www.tompio.of.pl )


Wydawca - Wyższa Szkoła Zarządzania i Administracji w Zamościu, ul.Akademicka 4, tel.63-82-630.
Redakcja - Małgorzata Bzówka (redaktor naczelny), stali współpracownicy - Joanna Giruć, Katarzyna Kimak, 
Anna Sacewicz, Bogdan Kawałko, Władysław Molas, Adolf Wituch.