ISSN 1505-6058

NR 18 KWIECIEŃ 2003 R.

CENA 1 ZŁ

 




  

IV Festiwal Piosenki Studenckiej „FAZA”4-5 kwietnia 2003 r. 

OWACJE NA STOJĄCO

Rozmowa z Marcinem Wójcikiem, członkiem kabaretu ANI MRU-MRU.

- Jakie były początki kabaretu ANI MRU-MRU?

- Wszystko zaczęło się od tego, że byłem fanem polskiej sceny kabaretowej późnych lat dziewięćdziesiątych i jak wariat biegałem na występy, nagrywałem skecze, itp. Z drugiej strony znajomi wywierali na mnie presję, abym stworzył coś własnego, że się marnuję, bla, bla, bla... W końcu nie wytrzymałem i założyłem własny kabaret. Lublin był wtedy totalną kabaretową pustynią. 

- Czy skład kabaretu pozostaje niezmieniony do dziś?

- Skład zmieniał się kilka razy. Przez ANI MRU-MRU przewinęło się kilka osób, jednak z największym sentymentem wspominam Joannę Kolibską. To właśnie razem z nią osiągaliśmy pierwsze sukcesy. No cóż... od 2,5 roku skład kabaretu jest trzyosobowy: Michał Wójcik, Marcin Wójcik i Waldemar Wilkołek.

- Wyższa Szkoła Zarządzania i Administracji pracuje zgodnie z procedurami normy ISO 9001:2000. A czy jest może jakaś procedura powstawania skeczy?

- Nie ma niestety recepty na skecze ani procedury ich powstawania. Jeden skecz tworzy się przez parę miesięcy, inny powstaje w 25 sekund. Wszystko zależy od pomysłu i okoliczności.

- W jaki sposób przygotowujecie się do występów i jak sobie radzicie z tremą?

- Nie przygotowujemy się specjalnie do występów, jednak obaj z Michałem lubimy wiedzieć, że wszystko jest gotowe. Pozostaje wtedy godzinka na wyciszenie, piwko (jedno!) i papieroska. 

- Czego najbardziej się obawiacie?

- Chyba najbardziej o swoje zdrowie. Szczerze mówiąc... prowadzimy nie najzdrowszy tryb życia.

- A z czego najczęściej sami się śmiejecie?

- Najczęściej śmiejemy się z samych siebie. Według nas to najwyższa forma poczucia humoru.

- Jak wygląda powszedni dzień kabareciarza?

- Nasz dzień powszedni to głównie jazda samochodem, zmiany hoteli, występy, imprezy, trochę snu... Bardzo fajne życie, ale tylko przez pierwsze trzy dni. Potem jest to naprawdę męczące, ale widz nie może w żadnym wypadku zauważyć zmęczenia. Na scenie wszystko musi być w porządku, nawet jeśli przed chwilą wysiadłeś z samochodu, który prowadziłeś przez 530 km.

- Podbiliście serca zamojskiej publiczności podczas występu na IV Festiwalu Piosenki Studenckiej FAZA. Powiedz, co czuje artysta kabaretowy stojąc na scenie i słysząc oklaski, takie jak na przykład w „Koszu”?

- Po prostu dostaje się skrzydeł. Jest to poważny kopniak emocjonalny, życzę każdemu takiego uczucia. Cztery razy w naszej karierze publiczność zgotowała nam owację na stojąco. Tego nie da się opisać, ludzie robią to spontanicznie... A jak jest ich dużo, tak jak np. w Lublinie podczas ostatnich Juvenaliów (950 osób), to przepraszam, ale mogę to porównać tylko do orgazmu.

- W kwietniu braliście udział w XIX Przeglądzie Kabaretów PaKA i otrzymaliście GRAND PRIX (nas to wcale nie zdziwiło - serdecznie gratulujemy!!!). Powiedz, jakie znaczenie ma dla Was ta nagroda?

- PaKA to najbardziej znany i najbardziej prestiżowy przegląd kabaretów w Polsce. Pakowskie GRAND PRIX to największa nagroda, jaką można zdobyć w tym kraju. Bardzo się cieszymy, tym bardziej, że konkurencja w tym roku była bardzo silna. Wystąpiło 8 kabaretów, które pokazały bardzo dobre programy.

- Jakie są Wasze najbliższe plany? Gdzie można będzie Was zobaczyć, usłyszeć, dotknąć, itp.?

- Nasze najbliższe plany to głównie występy i odpoczynek na zmianę. Obejrzeć nas można będzie w: Krakowie (6.05; 16.05; 17.05), Bydgoszczy (7.05), Gdańsku (8.05), Żorach (9.05), Stalowej Woli (10.05), Lublinie (11.05), Katowicach (13.05), Radomiu (14.05), Wrocławiu (15.05), Dąbrowie Górniczej (18.05), Wadowicach (20.05), Szczecinie (23.05), Bielsku Podlaskim (25.05) i Warszawie (26.05). Serdecznie zapraszamy! A dotknąć można nas wszędzie... wszędzie tam, gdzie się pojawimy.

- Dziękuję za rozmowę i życzę samych owacji na stojąco.

Rozmawiała Katarzyna Kimak


Wydawca - Wyższa Szkoła Zarządzania i Administracji w Zamościu, ul.Akademicka 4, tel.63-82-630.
Redakcja - Małgorzata Bzówka (redaktor naczelny), stali współpracownicy - Joanna Giruć, Katarzyna Kimak, 
Anna Sacewicz, Bogdan Kawałko, Władysław Molas, Adolf Wituch.