ISSN 1505-6058

NR 17 MARZEC 2003 R.

CENA 1 ZŁ

 



Mgr Robert Chrzan - dyrektor Państwowego Domu Dziecka w Zamościu.




  

 

STUDENCI W DOMU DZIECKA

 Rozmowa z mgr. Robertem Chrzanem, dyrektorem Państwowego Domu Dziecka w Zamościu

- Kiedy studenci Wyższej Szkoły Zarządzania i Administracji po raz pierwszy pojawili się w Państwowym Domu Dziecka w Zamościu?

- To było w 2001 r. To od nich wyszła inicjatywa pomocy dzieciom 
w szerokim, muszę przyznać, zakresie. Studenci pomagają przy organizacji różnego rodzaju imprez (Walentynki, Andrzejki, Mikołajki, Dzień Dziecka, rozgrywki sportowe) na terenie naszej placówki, a także poza nią. Nasi wychowankowie zapraszani byli do siedziby samorządu studenckiego, do pracowni komputerowych. My ze swojej strony także staramy się podtrzymywać te kontakty i bardzo chętnie gościmy studentów na naszych wewnętrznych uroczystościach, np. na Wigilii. Widoczne są pozytywne relacje, jakie wynikają z naszej współpracy. Pomiędzy naszymi wychowankami a studentami WSZiA zawiązały się przyjaźnie, które wykorzystujemy w działaniach wychowawczych, gdyż gros studentów pomaga dzieciom w odrabianiu prac domowych. Szczególnie cenimy sobie ich pomoc przy nauce języków obcych, na które w waszej uczelni kładzie się przecież też duży nacisk. Studenci wspierają także wychowawców przy zajęciach z najmłodszymi, często upośledzonymi dziećmi, które wymagają szczególnej troski. Uczestniczą w grach, zabawach ogólnorozwojowych. Bardzo cieszy mnie już sam fakt, że studenci przychodzą do nas, chcą spędzać czas z tymi, którzy potrzebują ich obecności. Jest to pewnego rodzaju rekompensata za to, czego nie otrzymali w domu rodzinnym. 

- Ilu wychowanków mieszka w tej chwili w PDDz?

- 46 dzieci w różnym wieku. 

- Dzieci w wieku szkolnym część dnia spędzają poza placówką, po powrocie czeka na nich obiad, potem odrabiają lekcje, chwila wytchnienia po ciężkim dniu, np. przy TV lub ulubionej muzyce... A co robią w soboty i niedziele?

- W weekend mają więcej czasu na wypoczynek. Staramy się, by się nie nudziły. Mają możliwość skorzystania z pracowni komputerowej wyposażonej w dobry sprzęt, biblioteki, świetlicy. Organizowane są zajęcia w różnych kołach zainteresowań. Cały czas uczą się samodzielności.... Starsze dzieci mają dyżury np. przy przygotowaniu obiadów.

- W sekretariacie wisi fantastyczny model samolotu. Czy został on wykonany przez wychowanków domu?

- Tak, wykonano go podczas zajęć kółka modelarskiego. Ciekawostką jest, że ten, jak i trzy podobne modele latające wykonane zostały przy pomocy opiekuna koła, emerytowanego wojskowego – zagorzałego modelarza. Możemy się pochwalić kilkoma dyplomami uczestnictwa w zawodach. Brakuje nam co prawda materiałów, które pozwoliłyby na tworzenie profesjonalnych modeli, ale wykorzystujemy to, co mamy i to, na co możemy sobie pozwolić finansowo, tzn. papier, bibułę, klej, itp. Dzieciaki cieszą się tym, co mają i potrafią to docenić.

- Jakie trzeba spełnić warunki, by zostać wychowawcą w domu dziecka? 

- Trzeba ukończyć wyższe studia pedagogiczne. Może to być specjalność resocjalizacyjna, opiekuńczo-wychowawcza lub pokrewne, mogą to być także studia podyplomowe, których oferta w WSZiA jest niezmiernie bogata. Ja sam otrzymałem tytuł magistra pedagogiki o specjalności nauczanie początkowe i podwyższałem kwalifikacje na studiach podyplomowych pedagogika opiekuńczo-wychowawcza w Wyższej Szkole Zarządzania i Administracji. Poza wykształceniem trzeba mieć także odpowiednie podejście do dzieci, gdyż pochodzą one z różnych środowisk i mają naprawdę bardzo różne charaktery, doświadczenia i potrzeby.

- Dom dziecka, jak wiele instytucji w naszym regionie, napotyka każdego dnia na przeróżne trudności. Co studenci WSZiA mogliby jeszcze zrobić, by pomóc dzieciom?

- Nasi wychowankowie cieszą się z każdego, nawet najmniejszego gestu dobrej woli ze strony nie tylko studentów, ale wszystkich ludzi. Cieszą się ze wszystkich gadżetów, które dostają podczas różnych imprez. My wychowawcy, staramy się, żeby nie brakowało im tego, co do rozwoju każdego dziecka jest potrzebne. Wspomniałem już, że dysponujemy komputerami z dostępem do internetu, ale niestety brakuje nam programów czy choćby gier edukacyjnych, które mogłyby urozmaicić wiedzę teoretyczną przekazywaną im w szkole. Co prawda nasz dom położony jest w pięknej okolicy (mamy wokół las, boisko, miejsce na ognisko) i gdy jest odpowiednia pogoda, dzieci spędzają więcej czasu na świeżym powietrzu. Ale gdy jest zimno, pada deszcz, w pracowni roi się od dzieciaków i dobrze byłoby wykorzystać ten czas na naukę i zabawę przy komputerze.

- Czego więc można życzyć Panu i wychowankom Państwowego Domu Dziecka w Zamościu?

- Przede wszystkim spokoju i stabilizacji. Tego trzeba życzyć wszystkim, nie tylko mi, pracownikom domu dziecka, ale całej Polsce. A dzieciom... im trzeba życzyć domów rodzinnych tak funkcjonujących, by mogły do nich wrócić...
A studentom bardzo dziękuję za poświęcony dzieciom czas i życzę wytrwałości w dalszej działalności.

- Bardzo dziękuję za rozmowę i mam nadzieję, że współpraca ze studentami będzie się nadal owocnie układać. Może któryś z wychowanków w przyszłości zostanie naszym studentem i działając w samorządzie studenckim będzie pomagał swoim młodszym kolegom...
  

Rozmawiała Anna Sacewicz


Wydawca - Wyższa Szkoła Zarządzania i Administracji w Zamościu, ul.Akademicka 4, tel.63-82-630.
Redakcja - Małgorzata Bzówka (redaktor naczelny), stali współpracownicy - Joanna Giruć, Katarzyna Kimak, 
Anna Sacewicz, Bogdan Kawałko, Władysław Molas, Adolf Wituch.