ISSN 1505-6058

NR 17 MARZEC 2003 R.

CENA 1 ZŁ

 




  

Regionalne Centrum Informacji Europejskiej

PRZEWIDYWANIA WPŁYWU PRZYSTĄPIENIA POLSKI DO UNII EUROPEJSKIEJ I REALIZACJI NARODOWEGO PLANU ROZWOJU 2004 - 2006 NA SYTUACJĘ GOSPODARCZĄ POLSKI

   (Streszczenie wykładu wygłoszonego 20 marca 2003 roku w Wyższej Szkole Zarządzania i Administracji w Zamościu). 
Zakończenie negocjacji w sprawie przystąpienia Polski do Unii Europejskiej podczas grudniowego szczytu w Kopenhadze i perspektywa akceptacji tego kroku poprzez powszechne referendum w czerwcu bieżącego roku stawia jako podstawowe pytanie relację korzyści i kosztów z przystąpienia. Trwa na ten temat szeroka debata polityczna, ekspercka, a także społeczna. Wejście Polski do Unii Europejskiej to przede wszystkim bardzo długookresowa i strategiczna decyzja, przesądzająca kierunek rozwoju naszego kraju na co najmniej najbliższe 50 lat, a prawdopodobnie na długo dłużej. Po raz pierwszy w naszej historii o takim kroku przesądzi w pełni demokratycznie przeprowadzone referendum. Podobnie jak każde ważne wydarzenie polityczne jest poprzedzone debatą polityczną, w której używa się szeregu argumentów bardziej lub mniej racjonalnych do przekonywania na rzecz głosowania za przystąpieniem do UE bądź przeciwko przystąpieniu. Do najważniejszych obszarów w tej dyskusji należą korzyści i koszty w sensie ekonomicznym. Wydaje się to bardzo ważna sprawa w obecnej sytuacji gospodarczej kraju, gdy bezrobocie osiąga poziom 19%, a wskaźniki wzrostu Produktu Krajowego Brutto (PKB) są dużo niższe niż w latach dziewięćdziesiątych. Dodatkowo na rynek pracy napływa co roku i jeszcze przez najbliższych kilka lat największe w Europie młode pokolenie, kończące swoją edukację. Według pobieżnych szacowań, po przystąpieniu do UE co czwarty młody Europejczyk będzie Polakiem. Z tego powodu wszelkie prognozy kształtowania się sytuacji gospodarczej w Polsce w perspektywie najbliższych 5-7 lat i porównanie dwóch scenariuszy: pierwszego – zakładającego przystąpienie do EU w 2004 roku i drugiego – zakładającego brak przystąpienia wydają się bardzo ważnym argumentem w sprawie głosowania za lub przeciwko akcesji. Temu też zagadnieniu będzie poświęcone moje wystąpienie, które w aspekcie wyliczeń makroekonomicznych bazuje na wspólnej pracy mojej i prof. Johna Bradleya z Instytutu Badań Ekonomicznych i Społecznych z Dublina.

Wejście Polski do Unii Europejskiej w połowie 2004 otworzy naszemu krajowi dostęp do finansowego wsparcia rozwoju gospodarczego i społecznego z funduszy strukturalnych oraz funduszu spójności Unii Europejskiej. Już w roku 2000 podczas spotkania przywódców państw UE określono, że sumaryczne wsparcie dla Polski po wstąpieniu będzie wynosiło 12,8 mld euro w cenach 1999 roku, czyli ponad 50 mld PLN. Jeszcze przed szczytem w Kopenhadze liderzy UE uzgodnili, że wsparcie to wyniesie 11,4 mld euro (46 mld PLN) i taką propozycję otrzymała Polska do negocjacji w trakcie kopenhaskiego spotkania, w którym uczestniczył premier Leszek Miller wraz z całym polskim zespołem negocjacyjnym. Polskim sukcesem w Kopenhadze były przede wszystkim dużo korzystniejsze rozwiązania w zakresie dopłat bezpośrednich dla rolników (zwiększenie poziomu początkowego dopłat z 25% do 40% dla rolników unijnych i skrócenie czasu dochodzenia do poziomu równych dopłat w całej Unii) oraz kluczowe dla budżetu państwa zwiększenie o 1 mld euro (4 mld PLN) bezpośrednich wpłat z budżetu UE do budżetu państwa. Natomiast nie uzyskaliśmy żadnych dodatkowych środków finansowych na przyspieszanie procesu wyrównywania poziomu życia w stosunku do średniej w państwach Unii. 

Pieniądze z funduszy strukturalnych i spójności UE będą dla nas dostępne poprzez realizację Narodowego Programu Rozwoju na lata 2004–2006, który już został przesłany przez Rząd Polski do Brukseli i przez najbliższy rok nasz NPR będzie przedmiotem negocjacji z Komisją Europejską w celu uzgodnienia dokumentu wspólnego, który w żargonie brukselskim nazywa się Podstawami Wsparcia Wspólnoty (PWW). Ten dokument będzie już rzeczywistym zobowiązaniem UE do wsparcia finansowego działań w ramach naszego Narodowego Planu Rozwoju 2004-2006. Na zaplanowanie wydania tych środków w ramach konkretnych projektów zgodnych z priorytetami NPR-u będziemy mieli czas do końca 2006 roku, a następnie jeszcze przez 3 lata będziemy mogli realizować i finansować uzgodnione projekty. W międzyczasie, o czym rzadko się mówi, będziemy budowali kolejny NPR na lata 2007–2013, który powinien powstać w naszym kraju do końca 2005 roku, tak aby w ciągu 2006 roku uzgodnić go z Komisją Europejską i od 2007 roku mieć do dyspozycji kolejny strumień środków unijnych na dalsze wyrównywanie naszego poziomu życia i rozwoju gospodarczego do średniej unijnej. Czyli od roku 2007 będą się sumowały wsparcia na finansowanie projektów uzgodnionych do 2006 roku i w ramach drugiego polskiego NPR-u.

Jak duże są to dodatkowe środki finansowe, najlepiej świadczy wyliczenie Ministra Finansów, które stwierdza, że obecnie na działania objęte Narodowym planem wydajemy 2,9 mld euro średniorocznie (11,7 mld PLN). Jeżeli porównamy, że dodatkowo średniorocznie na te podstawowe obszary, czyli infrastrukturę, zasoby ludzkie i wspomaganie rozwoju przedsiębiorczości (w tym produkcji rolniczej) dostaniemy średniorocznie 3,8 mld euro (15,2 mld zł), to widać wyraźnie jak zauważalna jest ta różnica, gdyż jest to 2,3 - krotnie więcej. Jako pierwsi środki unijne uzyskają nasi rolnicy, gdyż tylko od sprawności naszej administracji zależy jak szybko po wejściu do Unii, zgodnie z jej procedurami kontrolującymi prawidłowe wydawanie pieniędzy unijnych, będziemy potrafili wypłacić należne im wspomaganie. Potem, stopniowo, wraz z realizacją projektów zauważymy dużo większe inwestycje drogowe, oczyszczalnie i systemy kanalizacyjne, telekomunikacyjne, etc. Również wspieranie odbudowy historycznych starówek i innych ważnych kulturowo obiektów architektonicznych będzie miało miejsce. Najwięcej jednak będzie wsparcia unijnych funduszy dla przeciwdziałania bezrobociu, zwiększaniu zatrudnienia, wspomaganiu rozwoju małych i średnich przedsiębiorstw, a także polepszania warunków do edukowania się i podnoszenia umiejętności bez ograniczeń wynikających z miejsca zamieszkania i wieku. Jak szybko środki unijne będą widoczne w postaci realizowanych projektów, na których będzie się pojawiała niebieska tabliczka informująca o tym, że projekt ten był realizowany przy wsparciu Unii Europejskiej, w dużej mierze zależy od sprawności naszych władz publicznych i administracji na szczeblu gminnym, powiatowym, wojewódzkim i centralnym. Jeśli nie przygotujemy dobrych projektów, jeśli nie będziemy wyłaniali uczciwie wykonawców tych robót, jeśli nie będziemy realizowali tych zadań terminowo, to wówczas nie będzie szybko widocznych niebieskich unijnych tablic informacyjnych. Ważne jest zatem, aby już dzisiaj na każdym szczeblu przygotowywać projekty lub zbierać informacje potrzebne do złożenia takiego projektu, gdy przyjdzie na to czas. Ten czas się rozpocznie już w drugiej połowie bieżącego roku, a najdalej na początku 2004 roku. Należy mieć na uwadze, że nowe projekty w realizacji to zawsze nowe miejsca pracy, a zatrudnieni w ten sposób pracownicy to stworzenie poprzez ich zarobki popytu konsumpcyjnego na różnego rodzaju dobra i usługi, co oznacza powstawanie dalszych miejsc pracy.

Jako profesor Politechniki Wrocławskiej, wspólnie z Johnem Bradleym z Instytutu Badań Ekonomicznych i Społecznych w Dublinie (Irlandia) wykonaliśmy badania wyliczające, na ile polska gospodarka skorzysta na wejściu do Unii Europejskiej. Jak wynika z naszych badań, z przystąpienia Polski do UE i skorzystania z pomocy strukturalnej będziemy mogli liczyć na dodatkowy wzrost Produktu Krajowego Brutto w wysokości: 0,22% w 2004 roku, 1.13% w roku 2005, 2,5% w roku 2006 i 4,57% w 2007, w stosunku do scenariusza, w którym nie przystępujemy do Unii Europejskiej w roku 2004. Co ciekawe, podobne rezultaty uzyskali profesorowie Władysław i Aleksander Welfe z Łodzi, którzy są największymi autorytetami polskiego modelowania makroekonomicznego. Przewidują oni różnicę we wzroście PKB w stosunku do scenariusza nie wchodzenia do Unii Europejskiej w wysokości: 1,75% w roku 2004, 2,88% w roku 2005 i 3,96% w roku 2006. Jeżeli przypomnimy sobie opinię Leszka Balcerowicza, że minimalnym poziomem wzrostu PKB w Polsce zapewniającym uniknięcie dramatycznych problemów społeczno–gospodarczych jest przekroczenie granicy 5% wzrostu rocznie, to wydaje się całkiem prawdopodobne, że wsparcie finansowe Unii Europejskiej przez najbliższych kilkanaście lat po przystąpieniu może zapewniać nam uzyskanie takiego wzrostu gospodarczego. Największym obecnie problemem jest najwyższy w Europie wskaźnik bezrobocia przekraczający 19%. Zarówno nam (Bradley i Zaleski), jak i profesorowi Welfe wychodzi w analizach, że do roku 2006 dzięki środkom z Unii Europejskiej powstanie ponad 300 tys. nowych miejsc pracy. W dyskusjach przed referendum warto te liczby mieć na uwadze i zadawać pytanie, czy mamy jakieś inne i lepsze propozycje do rozważenia. 
Powyższe zagadnienia będą przedmiotem mojego wystąpienia, do którego podstawowym tekstem uzupełniającym i prezentującym w szczegółach wyniki analiz jest referat przedstawiony na posiedzeniu Państwowej Rady Polityki Regionalnej 15 stycznia 2003 roku. 
 

Janusz Zaleski


Wydawca - Wyższa Szkoła Zarządzania i Administracji w Zamościu, ul.Akademicka 4, tel.63-82-630.
Redakcja - Małgorzata Bzówka (redaktor naczelny), stali współpracownicy - Joanna Giruć, Katarzyna Kimak, 
Anna Sacewicz, Bogdan Kawałko, Władysław Molas, Adolf Wituch.