ISSN 1505-6058

NR 16 GRUDZIEŃ 2002 R.

CENA 1 ZŁ

 




Czego musimy uczyć się od Amerykanów? Technologii uczenia się.

  

Refleksje z wizyty w uniwersytetach amerykańskich 

ABSOLWENCI DECYDUJĄ
O PRESTIŻU UCZELNI

Przewodniczyłem delegacji służbowej Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie, która odwiedziła pięć uniwersytetów amerykańskich: Purdue University w West Lafayette, University of Illinois w Urbana-Champaign, Michigan State University w East Lansing, University of Notre Dame oraz Indiana University w Bloomington (w dniach 27 października-5 listopada 2002).

Celem wizyty było zapoznanie się z problematyką nauczania na odległość (distance learning), marketingu sieciowego (e-business), technologii informatycznych (IT technology), projektów wymiany kadry i wymiany studentów oraz badań naukowych w sektorze turystyki, działalności biblioteki (on line) i centrów technologicznych.

Efektem tej wizyty są przygotowywane projekty współpracy, obejmujące tworzenie kursów przedmiotowych do nauczania na odległość, udział kadry w stażach, wyjazdy studentów na praktyki do USA i na studia, wyjazdy asystentów na studia doktoranckie, realizacja wspólnych badań naukowych. Chciałbym również przekazać środowisku naszej uczelni w Zamościu garść refleksji z moich obserwacji życia akademickiego w campusach uniwersyteckich.

Po pierwsze, campusy amerykańskie to rozległe miasta. Np. campus uniwersytetu stanowego Michigan jest położony na obszarze 5 192 akrów, a campus prestiżowego katolickiego uniwersytetu Notre Dame rozpościera się na obszarze 1 250 akrów. W campusie uniwersytetu w Urbana-Champaign, na powierzchni 1 500 akrów, istnieje ponad 200 budynków. 

Interesująca była dla mnie odpowiedź na pytanie: jak Amerykanie budują takie potężne uniwersytety? Głównymi inwestorami są absolwenci tychże uczelni. Sponsorowanie jest trwałym elementem tradycji amerykańskiej. Potężne budynki fundują przemysłowcy, bankierzy, właściciele różnych firm. Oczywiście system podatkowy USA pozwala na wysokie odpisy. Sponsorowanie jest po prostu opłacalne. Wyposażenie uniwersytetów fundują firmy. Oglądałem laboratoria wyposażone w najnowsze komputery firm IBM, SUN, COMPAC, CISCO itp. Zazdrość wzbudzają systemy nauczania na odległość, sale telekonferencyjne, specjalne sieci światłowodowe o niewyobrażalnych u nas parametrach przesyłowych, łączące laboratoria uniwersyteckie z centrami przemysłowymi. 

Po drugie, uniwersytety amerykańskie mają bogatą ofertę dydaktyczną i naukową. To ta oferta sprawia, iż ściągają do nich studenci z całego świata. Fascynującym odkryciem było dla mnie to, iż każdy przedmiot w procesie dydaktycznym wygląda jak dobrze zapakowany i zareklamowany towar. Ma swoją wartość (punkty kredytowe), jest świetnie wystandaryzowany, tzn. podany jest precyzyjny scenariusz prowadzonych zajęć. Do każdego przedmiotu jest przygotowany komplet podręczników, materiałów pomocniczych, materiałów dostępnych w uczelnianej sieci intranetowej. 

Uniwersytety posiadają bogatą ofertę różnorodnych kursów. Charakterystyczne jest również to, że oferta dydaktyczna i naukowa nie jest instytucjonalna, a indywidualna. To znaczy, że każdy pracownik, zarówno dydaktyczny, jak i naukowy ma taką ofertę.

 Kiedy rozpatrywaliśmy możliwości współpracy, dopiero pojawiły się zasadnicze problemy dotyczące połączenia w pary pracowników amerykańskich i polskich. Tam każdy pracownik naukowy zajmuje się rozwiązywaniem określonego problemu. Ma zdefiniowany aparat badawczy, dysponuje określoną metodologią, prowadzi badania, publikuje w międzynarodowych czasopismach. W uniwersytetach amerykańskich prowadzone są eksperymenty we współczesnych dziedzinach: biotechnologii, nanotechnologii itp. Na superkomputerach i  tzw. klastrach komputerowych przeprowadzane są różnorodne symulacje.

Uniwersytety otaczane są parkami technologicznymi, centrami transferu technologii. Te instytucje buduje przemysł, który jest zainteresowany nowoczesnymi technologiami opracowanymi w  tych uniwersytetach.

Zatem w USA pierwotną kategorią jest oferta naukowa uniwersytetu.

Po trzecie, uczelnie amerykańskie są uczelniami o wysokich wymaganiach dydaktycznych. Tam studenci naprawdę zdobywają wiedzę. Mają bardzo dużo prac do samodzielnego opracowania. Nauka polega głównie na rozwiązywaniu zadanych problemów. 

W zakłopotanie wprawiło nas pytanie Amerykanów o curriculum vitae naszych studentów. Ile i jakie projekty studenci zrealizowali samodzielnie na każdym roku studiów?

Samodzielny proces studiowania w uczelniach amerykańskich jest regułą. Studenci uczą się rozwiązywania stawianych problemów. Pracownicy dydaktyczni prowadzą głównie konsultacje. W takim systemie dydaktycznym obce jest ściąganie, oszukiwanie prowadzących zajęcia.

Po czwarte, amerykański sposób traktowania innych to podejście pragmatyczne, cechujące się dużą odpowiedzialnością. Wszystkie spotkania rozpoczynały się i kończyły o ustalonej w programie wizyty porze. Punktualnie. Każda rozmowa dotyczyła ściśle ustalonego tematu.

Wielu ludzi na całym świecie jest zaszokowanych amerykańską dominacją. Kraje arabskie upatrują w USA swojego wroga. Nawet Unia Europejska niechętnym okiem spogląda na Amerykę. A ja sądzę, że musimy się bardzo szybko od Amerykanów uczyć. Czego? Technologii uczenia się

To zagadnienie uważam za najistotniejsze w polskiej rzeczywistości. Polacy świetnie uczą się jak oszukiwać. Polscy studenci świetnie uczą się jak ściągać na egzaminach. Polacy świetnie uczą się wszelkiego cwaniactwa. Niestety, dotyczy to wszystkich, od przedszkolaka do utytułowanego profesora. 

Tylko nie ma komu nauczyć się jak zbudować dobrą drogę, jak opracować plan rozwojowy gminy, miasta, regionu, jak opracować budżet organizacji, jak przygotować biznesplan, jaki wariant projektu wybrać, jak przygotować solidną ofertę dydaktyczną prowadzonego przez siebie przedmiotu, jak przygotować program badawczy?

dr inż. Jan Andreasik


Wydawca - Wyższa Szkoła Zarządzania i Administracji w Zamościu, ul.Akademicka 4, tel.63-82-630.
Redakcja - Małgorzata Bzówka (redaktor naczelny), stali współpracownicy - Joanna Giruć, Katarzyna Kimak, 
Anna Sacewicz, Bogdan Kawałko, Władysław Molas, Adolf Wituch.