ISSN 1505-6058

NR 15 PAŹDZIERNIK 2002 R.

CENA 1 ZŁ


  

Zapiski obserwatora nie posiadającego wiedzy tajemnej

Fortalicje 2002

Siedząc na kolejnym wykładzie Fortalicjii, obserwując uczestników tych zajęć, zauważyłam wystające spod stołu bose nogi Pawła Dudzińskiego. Radośnie wyciągnięte w sali wykładowej WSZiA. Uśmiechnęłam się. Tegoroczna edycja, XII z kolei Festiwalu Sztuk Intuitywnych FORTALICJE, która odbywała się od 26 do 28 lipca w Zamościu, stanowiła swoistą konfrontację poglądów, zamiłowań i doznań estetycznych. 

Po raz pierwszy współorganizatorem festiwalu była Wyższa Szkoła Zarządzania i Administracji. Uczelnia, która organizowała sesję teoretyczno – warsztatową, reprezentuje ten świat sformalizowany, uporządkowany i certyfikowany. Teatr Performer Instytut Sztuki Nowej, organizator sesji performatywnej z kolei reprezentuje pozorne (jak się później okazało) nieuporządkowanie, improwizację czy intuitywne podejście do świata. Co połączyło te dwa światy – ludzie uczestniczący w obu sesjach. 

Na jednym z wykładów pojawiła się teza, że sztuka była elitarna w przeszłości, a teraz jest popularna czy wręcz ludyczna. Zdecydowanie się z tym nie zgadzam. Sztuka, jakiegokolwiek rodzaju, jest w dalszym ciągu zjawiskiem dla wybranych. Co o tym mnie przekonuje, bynajmniej nie liczba uczestników Fortalicji, bo ta była na przyzwoitym poziomie. Na sesji teoretycznej w niedzielę (28 lipca) było np. ok. 60 osób. Na popołudniowych przedstawieniach dwukrotnie wzrastała liczba uczestników. Brakowało podczas festiwalu obecności tzw. animatorów kultury, mediów, instytucji, które ją wspierają czy ba! kreują.

Sztuka, cokolwiek to znaczy, jest elitarna. Elita współodczuwania, chęci poznawania czegoś nowego czy stworzenia czegoś dobrego. Podczas festiwalu uczestnicy mieli okazję poznać nie lada mistrzów słowa, gestu i dźwięku. Dzień pierwszy (26 lipca) upłynął pod hasłem „Struktura muzyki intuitywnej”. Duńczycy z Denmark’s Intuitive Music Conference, Carl Bergstroem – NielsenHenrik Rasmusen wprowadzili uczestników w świat muzyki improwizowanej. Przymiotnik improwizowana, wcale nie oznacza nie przygotowana. Zawsze powstaje na próbach zarys utworu, elementy trudniejsze są wielokrotnie powtarzane. Muzyka intuitywna, nawet a może przede wszystkim, jest terapią dla ludzkiej psychiki. Naturalne zagłębianie się w dźwięki uzdrawia. 

Bożena Dudzińska (z tych Dudzińskich) z Instytutu Sztuki Nowej tłumaczyła własne podejście do poezji śpiewanej. 
- Nie bójcie się własnych emocji. Im więcej tego ładunku przekazujecie słuchaczom, tym jest to bardziej prawdziwe, chociaż może często niedoskonałe – mówiła Dudzińska, aktorka Teatru Performer

„Teatr alternatywny – teatr awangardowy” to motto kolejnego dnia warsztatów. Magdalena Gołaczyńska z Uniwersytetu Wrocławskiego wyjaśniła znaczenie improwizacji, eksperymentu i demonstracji we współczesnym polskim teatrze alternatywnym. 
- Słowo nie jest tu najważniejsze. Ale już jego brzmienie, gesty z tym związane, interakcje między aktorami, czy między aktorami a widownią, stanowią o sile przekazu – mówiła Gołaczyńska, która od lat zajmuje się teatrem alternatywnym. Jej obserwacje, publikacje krytyczne dotyczące tej dziedziny zostały przez nią zebrane w publikacji „Mozaika współczesności. Teatr alternatywny w Polsce po roku 1989”. 

O rytuale intuitywnym uprawianym w Teatrze Performer opowiadał jego założyciel Paweł Dudziński

- Nie jest zestawem protez czy wytrychów, służących do sprawnego realizowania spektaklu. Nie polega on na precyzyjnym powielaniu, jakiejś wcześniej wyuczonej czynności. Jest rytuałem otwarcia się za każdym razem innym, w zależności od czasu, miejsca, przestrzeni spektaklu, by móc świadomie kreować i być na tyle czujnym, by dać się kreować powstającej sytuacji scenicznej – stwierdził podczas swojego wykładu. 

Risa Takita w wykładzie na temat „Ciało i moment duchowy” podkreślała różnice między tańcem Wschodu a Zachodu. Tancerz Europejczyk sięga do gwiazd, do nieba, tam dąży i stamtąd czerpie energię. Jego taniec uskrzydla. 

Japończyk natomiast jest bliżej (również w dosłownym znaczeniu tego słowa) Matki – Ziemi. Ma większą świadomość swojego przemijania, dlatego też swoje zainteresowania, ale i uwielbienie kieruje ku ziemi. Ona daje mu siłę, poczucie bezpieczeństwa, harmonię. Risa Takita „jest autorką warsztatów – niezwykłych, dotyczących nie tyle ludzkiego ciała, ile doświadczenia bycia z samym sobą, reakcji na otaczający świat, jego zapachy i dźwięki... Celem zajęć jest nawiązanie kontaktu z drugim człowiekiem poprzez dotyk i ruch, energetyczny taniec, który prowadzi do jedności ciała i ducha. Powiada, że ludzkie ciało jest jak koło i planeta. Aby zjednoczyć ducha i rozum, trzeba uważnie słuchać swojego ciała, poczuć w nich harmonię, marzyć jak dziecko”. (taki tekst został przygotowany przez organizatorów Fortalicji). 

Ostatni dzień (niedziela 28 lipca) obfitował w wiele zaskakujących (jak się później okazało również dla organizatorów) emocji. Anna Andrzejewska w wykładzie „Miara sztuki” zaryzykowała tezę, że sztuka, również ta intuitywna jest mierzalna i w sposób obiektywny można określić, co jest kiczem a co arcydziełem. I dopiero się zaczęło. Na sali rozgorzała dyskusja, pojawiło się sporo głosów nie zgadzających się z głoszoną tezą. Cóż - żadna ze stron na pewno nie została usatysfakcjonowana zawieszeniem tematu w próżni, bo czas pędził nieubłaganie. 

Kolejna prezentacja połączona z filmem na temat sztuki ekstremalnej autorstwa Christiana Keinstara (KHM Koeln) wywołała niemało zamieszania. W pewnym momencie kilka osób po prostu wyszła z sali. Dlaczego? Podczas filmu „artyści” okalaczali się w różnorodny sposób. Nacinali skórę, przecinali żyły itp. Ekstremalna sztuka czy też chęć zaszokowania za wszelką cenę ...

- Nie rozumiem dlaczego w Polsce taka sztuka nie zyskuje uznania? – zapytał podczas prezentacji Christian Keinstar. On sam jest fascynatem tego rodzaju artyzmu, jeździ po świecie i rejestruje takie przedsięwzięcia. Nikt nie odpowiedział na pytanie Christiana. 

Spotkania sesji teoretyczno – warsztatowej zakończył wykład „dark&lightZone – systemy interaktywne” Marka Chołoniewskiego z Akademii Muzycznej w Krakowie. Jak wykorzystać śrubkę, rurę, stalowy pręt do tworzenia muzyki współczesnej cywilizacji – muzyki elektronicznej? Wykładowca wyjaśniał jak ogromną rolę odgrywa światło w tworzeniu i odbiorze dźwięków. Chołoniewski zapowiedział realizację projektu o nazwie „Statek Artystów”. Artyści będą płynąć statkiem po Wiśle z Krakowa do Warszawy i tam tworzyć sztukę – koncerty, performance, video, wykorzystanie naturalnych dźwięków powstających w czasie rejsu – plusk wody, dźwięk silnika. Wszystkie przedsięwzięcia tam się odbywające zostaną zarejestrowane i będą transmitowane w telewizji, radio i Internecie. O jednym z ostatnich swoich projektów opowiadał podczas wykładu.

-Wykonawca staje się w całości instrumentem w wirtualnej przestrzeni, gdzie nie tylko pojedynczy gest, ale i cały ruch ciała tworzy muzykę. 

Małgorzata Bzówka

Ps. 25 uczestników sesji teoretyczno – warsztatowej otrzymało certyfikaty potwierdzające ich udział w Festiwalu Sztuki Intuitywnej „FORTALICJE 2002”. 


Wydawca - Wyższa Szkoła Zarządzania i Administracji w Zamościu, ul.Akademicka 4, tel.63-82-630.
Redakcja - Małgorzata Bzówka (redaktor naczelny),  stali współpracownicy -Joanna Giruć,  Katarzyna Kimak,
Bogdan Kawałko, Władysław Molas, Adolf Wituch.