ISSN 1505-6058

NR 14 MAJ 2002 R.

CENA 1 ZŁ

 

Po ciężkiej pracy odrobina luzu.

 

Stypendia zagraniczne 

Nie ma kucia na pamięć 

- Każdy Belg chce mieć rower. Wszyscy na nich jeżdżą i wyraźnie sprawia im to radość. Podziwialiśmy studentów, którzy mimo deszczowej pogody, pod górę i wiatr, przyjeżdżali na uczelnię - to pierwsze wrażenia z pobytu studentów WSZiA w Gandawie (Belgia). 

Outlook po flamandzku 

Agata Kula, Joanna Bańka, Radosław Giz, Grzegorz A. Swacha i Marcin Huk, studenci II i III roku informatyki i ekonometrii w Wyższej Szkole Zarządzania i Administracji w Zamościu studiowali przez trzy miesiące w partnerskiej uczelni belgijskiej Arteveldehogeschool w Gandawie. Communications Skills, Management Game, Marketing Communication, Case Studies, New Media, Information & Communication Technology oraz język angielski - to przedmioty czy kursy (takiego określenia używa się w systemie belgijskim), które mieli podczas studiów. 

- Było to możliwe dzięki umowie o współpracy, którą podpisaliśmy z Arteveldehogeschool oraz systemowi ECTS (przyp. red. Europejski System Punktów Traansferowych), wdrożonemu w naszej uczelni. System ten umożliwia zaliczanie egzaminów zdanych w uczelniach zagranicznych - wyjaśnia dr Mieczysław Kowerski, prorektor WSZiA. 

Pierwsze kroki w belgijskiej uczelni były trudne. 
- Pracowaliśmy np. na Outlooku w języku flamandzkim, gdyż na początku nie mieli wersji angielskiej - opowiada Asia. 

Uczyli się w grupie międzynarodowej z Francuzami i Holendrem. Zajęcia prowadzono w dwóch językach - po flamandzku i angielsku. 
- Znajomość trzech języków obcych to u nich standard. Tego można im pozazdrościć. A mieliśmy koleżankę, która porozumiewała się chyba w siedmiu. Znała nawet japoński - uśmiecha się Grzegorz.
- Ale Polska to dla nich było większe miasto w Rosji. Zwykle lokalizowano nasz kraj w Azji - tonował entuzjazm Marcin. 

Zdania były podzielone. Asia twierdzi, że polscy studenci mają zdecydowanie większą wiedzę ogólną, chociaż często podczas studiów uczą się rzeczy niepotrzebnych. Wszystkim natomiast podobał się pragmatyzm belgijskiego systemu kształcenia.

Nauczyciel - partner 

- Tam nie ma podziału na wykłady i ćwiczenia. Grupy są małe, maksymalnie 13-osobowe. Wiedza teoretyczna jest poparta tyloma przykładami praktycznymi, że nauka przychodzi z łatwością. Na zajęcia nauczyciele przygotowują prezentacje multimedialne, które bardzo pomagają studentom. Nie ma kucia na pamięć. W Polsce nie zdarzyło mi się sięgnać do literatury ponadobowiązkowej. W Gandawie czytałem takie książki z marketingu. Miałem motywację, chciałem wiedzieć troszkę więcej. Wiem, że to brzmi trochę dziwnie, ale sam siebie też zaskoczyłem - tłumaczy Grzegorz. 

Na zakończenie każdego kursu z przedmiotu pisali raport, w którym oceniali nie tylko zakres merytoryczny przekazanej wiedzy, ale również metodologię i narzędzia stosowane przez nauczyciela. 
- Prowadzący jest przyjacielem, który chce naprawdę czegoś nauczyć i zwykle robi to w bardzo ciekawy sposób - opowiada Agata. 

Powszechny jest elektroniczny system komunikacji z nauczycielami. Nie ma tradycyjnego odpytywania czy pisania kolokwium. Egzaminy i zaliczenia studenci zdają wyłącznie przez internet. 
- Chętnie wrócimy tam na studia - twierdzi zgodnie cała piątka. 

MB


Wydawca - Wyższa Szkoła Zarządzania i Administracji w Zamościu, ul.Akademicka 4, tel.63-82-630.
Redakcja - Małgorzata Bzówka (redaktor naczelny), Joanna Giruć, stali współpracownicy - Katarzyna Kimak,
Bogdan Kawałko, Władysław Molas, Adolf Wituch.