Śladami zamojskich pionierów i popularyzatorów wiedzy
Andrzeja Zamoyskiego troska o oświatę i jakość kształcenia w Rzeczypospolitej

Autor: Ryszard Orłowski

Do mało znanej działalności ekskanclerza Andrzeja Zamoyskiego w dziedzinie polskiego szkolnictwa pragnę dorzucić nieco faktów zawartych w jego korespondencji rodzinnej.
Poglądy Andrzeja Zamoyskiego na oświatę i sprawy kształcenia młodzieży były swego rodzaju kontynuacją polskiej myśli pedagogicznej od okresu Odrodzenia. Już wówczas w wypowiedziach A. F. Modrzewskiego i S. Marycjusza, a później S. Konarskiego występowała świadomość powiązania spraw szkolnictwa z działaniem państwa. Zdawano sobie sprawę, iż dobrze funkcjonujący system oświaty jest warunkiem znaczenia i pomyślności ekonomicznej państwa. Stąd wywodziła się idea państwowej opieki nad szkołami i nauczycielstwem. Reformy czasów panowania Augusta III zmierzające do uzdrowienia schorzeń ustrojowych i gospodarczych przewidywały przejęcie przez państwo wszelkich spraw związanych z wychowaniem młodego pokolenia.
Pod wpływem tradycji historycznej i prądów Oświecenia znacznie pogłębił się taki sposób widzenia roli państwa w oświacie, zwłaszcza od objęcia tronu przez Stanisława Augusta Poniatowskiego. Dał temu szczególny wyraz Andrzej Zamoyski w znanym przemówieniu na sejmie konwokacyjnym 16 maja 1764 r. Powiedział wtedy miedzy innymi: "Nie dosyć na tym ustanowić rządy, ustanowić prawa, trzeba jeszcze uformować ludzi, żeby umieli kochać i bronić Ojczyznę, prawa stanowić i być posłusznym. Tu zaraz edukacja młodzieży szlacheckiej w oczach staje [...]." W sposób jednoznaczny opowiedział się za ujednoliceniem kształcenia w Rzeczypospolitej - edukacja - stwierdził: "aby jedna ustanowiona była końcem uszczęśliwienia Rzeczypospolitej." Ostatnie zdanie zasługuje na podkreślenie, gdyż jest świadectwem, że polskie państwo feudalne dojrzewać zaczynało do samodzielnej roli wychowawcy. Słusznie uznaje się, że w tych wymowach, stwierdzeniach A. Zamoyskiego zawarty został program wychowania obywatelskiego i pilny postulat wychowania przez państwo. 
Z chwilą powołania Komisji Edukacji Narodowej A. Zamoyski dzięki swej dużej popularności i cechom charakteru od razu znalazł się wśród jej pierwszych członków. W liście z 13 stycznia 1774 r. do brata Jana Jakuba stwierdził, że go do KEN "wsadzono". Był jednym z 8. światłych ludzi, których 14 października 1773 r. Sejm powołał na 6 lat do pracy w KEN. Warto w tym miejscu przytoczyć opinię, jaką dał A. Zamoyskiemu Grzegorz Piramowicz: "Ósmy jest Zamoyski, on to przeszły kanclerz w. kor., zasłużeniem, noszeniem równie jako i założeniem pierwszego w Koronie ministerstwa, a najwspanialszą ową królewską na Sejmie walnym pochwałę znany w Europie; zawsze go wysoka cnota, religia, powaga zadań i obyczajów, poradność i rozum stały i jasnowidzący pierwszych w Rzplitej urzędów godnym czyniły; nie mogły go nie podać do tego komisarskiego ku ozdobie zgromadzenia." 
A. Zamoyski brał udział w pierwszych zebraniach Komisji, które kładły podwaliny pod nowe reformy oświatowe. Wspólnie z Michałem Poniatowskim i Joachimem Chreptowiczem zalecał taktykę łagodną, by nie drażnić przeciwników i opozycjonistów. Zgodnie z planem podziału administracyjnego szkół w Rzeczypospolitej, ustalonym w obecności samego króla 22 czerwca 1774 r., Zamoyskiemu jako komisarzowi przypadło nadzorowanie województwa mazowieckiego. Nie wiadomo jednak, w jakim stopniu wywiązywał się z funkcji inspektora na tym terenie, bo już 29 listopada tegoż roku na skutek nowych zmian w administracji oświatowej szkoły mazowieckie otrzymał M. Poniatowski. Dla Zamoyskiego wyodrębniono wówczas szkoły w Sandomierskiem. Departament ten podlegał mu do 1778 r., a więc do czasu, kiedy sejm powierzył mu kodyfikację praw. W związku z tym zlikwidowano departament sandomierski. 
Z braku danych trudno stwierdzić, w jakim stopniu A. Zamoyski zajmował się szkołami sandomierskimi i czy angażował się czynnie w prace KEN. Wiadomo, że nie uczestniczył w posiedzeniach Komisji latem 1774 r. czy też na przełomie grudnia i stycznia 1774/75 r. 
Są dowody, że interesowały go sprawy dóbr pojezuickich. W liście do J.J. Zamoyskiego z 13 stycznia 1774 informował, iż zwłaszcza, o to by "dobra wakujące po jezuitach nie poginęli przez różne sposoby i żeby zupełnie byli obrócone na szkoły publiczne." Była to aluzja pod adresem sejmu delegacyjnego, na którym niektórzy dygnitarze z marszałkiem Konfederacji Adamem ks. Ponińskim na czele, dopuszczali się kompromitujących nadużyć w tym zakresie. W dyskusjach nad sposobem spieniężania majątków pojezuickich A. Zamoyski proponował oddanie ich za prowizję ustalonego kapitału. Projekt ten przyjęto i sam A. Zamoyski stał się dłużnikiem funduszowym na sumę 44 333 zł 10 gr za dobra Poniatów. W liście do brata ordynata Jana Jakuba z 13 stycznia 1774 r. zachęcał go do szukania i brania takich dóbr w pobliżu Ordynacji Zamojskiej. 
Fakt zainteresowania się A. Zamoyskiego losem dóbr pojezuickich, troska o ich właściwe i rzetelne przeznaczenie oraz jego nieposzlakowana opinia sprawiły zapewne, że właśnie jemu oddano w marcu 1775 r. kalkulację funduszów pojezuickich w Koronie i Litwie. Zasługą A. Zamoyskiego i J. Wybickiego było uporządkowanie tej kwestii oraz likwidacja nadużyć biskupa wileńskiego Ignacego Massalskiego. Skandaliczne poczynania Komisji Rozdawniczej i Sądowniczej były powodem, dla którego Sejm rozwiązał ją w 1776 r. Komisja Edukacji Narodowej uzyskała prawo do wyłącznego korzystania z majątków pojezuickich oraz wykonywania władzy sądowniczej w sporach majątkowych. Uratowany w ten sposób fundusz KEN powierzono komisarzowi Franciszkowi Bielińskiemu, który dopiero w ciągu 4 lat zdołał uporządkować finanse. Andrzej Zamoyski podjął się wówczas zorganizowania rachunkowości tworzonego systemu oświaty. Generalnym kasjerem został Karol Lelewel. Efektem ich pracy był widoczny wzrost funduszu na cele edukacyjne. Rozpoczęli oni działalność przy stanie funduszu 1 781 354 złp. W latach 1776-1778 suma wzrosła do 2 489 455 złp, a w samym 1778 r. dochody powiększyły się do sumy 3 155 513 złp.
Tymczasem A. Zamoyski otrzymał nowe i bardzo odpowiedzialne zadanie kodyfikacji praw. Obawiał się tej pracy, podjął ją jednak z myślą o nadarzającej się sposobności do przedstawienia narodowi panującego zła i wskazania dróg naprawy. Zwierzył się z tego bratu w liście z 12 listopada 1776 r.: "Włożono na mnie ciężar, żebym prawa polskie, jak najkrócej zebrał, na przyszły poddał sejm za dwie lecie, dając mi wolność dobrania sobie ludzi do pracy. Materia ciężka i delikatna."
Wypada sądzić, że nowa absorbująca czynność nie pozwalała A. Zamoyskiemu poświęcać większej uwagi Komisji Edukacji Narodowej. Kontaktu z nią wszakże nie zrywał, czego najlepszym dowodem jest jeden z artykułów Kodeksu, ustanawiający obowiązek organizowania przez KEN szkół parafialnych oraz zakładania przez dziedziców szkółek chłopskich. Realizatorem postanowień Kodeksu miała być KEN, której odpowiednie przepisy prawne oddawały pod zarząd wielkie fundacje pobożne kościołów. Korzyści płynące z tego źródła mogły zagwarantować realną podstawę finansową dla szkolnictwa parafialnego. 
Po niepowodzeniach z Kodeksem praw, który Sejm odrzucił w 1780 r. A. Zamoyski zniechęcony do pracy publicznej wyjechał wkrótce na stałe do Zamościa, gdzie objął Ordynację. Nie ma wyraźnych śladów jego dalszego czynnego udziału w pracach KEN. Popierał jednak nadal jej reformy na polu oświaty dla włościan, których KEN nie zaniechała mimo ciosu, jakim był upadek Kodeksu. Niezależnie od nacisku konserwatywnej szlachty jeszcze w 1782 r. nauczyciel w "szkole trybunalskiej" w Lublinie Jan Litwiński odważył się prowadzić z uczniami dyskusję nad słusznością spalenia potępionego przez Sejm w 1780 r. Zbioru praw Andrzeja Zamoyskiego. 
A. Zamoyski spowodował w 1783 r. urządzenie w duchu reform KEN szkoły trynitarzy w Beresteczku, położonym w jego dobrach dziedzicznych. Trynitarze beresteccy wprawdzie przyrzekli A. Zamoyskiemu stosować się do wskazań KEN, zwłaszcza w zakresie wychowania młodzieży w duchu obywatelskim, ale gdy wizytator KEN Bonifacy Garycki zjawił się tam w następnym roku, zastał szkołę pustą. Trynitarze w obawie przed wizytacją zwolnili młodzież do domów. Zapewne w Beresteczku uczono nadal według starych metod i podręczników, podobnie jak w innych częściach Polski. 
Po przeniesieniu się A. Zamoyskiego do Zamościa prawdopodobnie zerwały się jego kontakty z KEN. Uwagę jego bowiem przykuwały skomplikowane zabiegi o całość dóbr Ordynacji Zamojskiej w granicach zaboru austriackiego oraz wysiłki zmierzające do podniesienia efektywności gospodarczej tego latyfundium. Wprawdzie podaje się, że okres pracy A. Zamoyskiego w KEN trwał do lutego 1782 r., ale nie wydaje się, że była to praca czynna. 
A. Zamoyski z właściwą sobie powagą, żarliwością i sumiennością, choć jak wiemy i z pewną powściągliwością, przyjął pracę w Komisji Edukacji Narodowej. Mimo, iż nie był pedagogiem, starał się swymi umiejętnościami służyć dobru szkolnictwa polskiego. Widoczne to było zwłaszcza w początkowym, pierwszym okresie działania KEN. Niezależnie od uporządkowania jej spraw rachunkowych A. Zamoyski brał udział w czynnościach Towarzystwa do Ksiąg Elementarnych od chwili jego założenia tj. 7 marca 1775 r. Wielokrotnie przewodniczył jego obradom. W drugim okresie pracy KEN, którego początek przypada na czas upadku Kodeksu Andrzeja Zamoyskiego, udział jego był coraz mniejszy. Zaznaczył go jednak swoją obecnością przy akcie przyjęcia (submisji) Projektu Ustawy Komisji Edukacji Narodowej dla Stanu Akademickiego, epokowego dzieła i najwybitniejszego pomnika polskiego ustawodawstwa szkolnego. 
Wprawdzie niedługi był okres czynnej pracy A. Zamoyskiego w KEN, ale znaczący, gdy chodzi o jej efekty. Znany i popularny w kraju nadawał jej swą osobą powagi. Przez fakt zaś wprowadzenia do Kodeksu praw ważkich ustaleń w przedmiocie szkolnictwa, starał się niejako usankcjonować doniosłe reformy oświatowe KEN. Do ostatnich niemal dni swego życia A. Zamoyski interesował się szkolnictwem i jakością jego pracy, czego dowodem jest fakt, że ciągle krytykował profesorów i uczelnię zamojską za zacofanie i brak chęci do reform. Ważne jest również, że swoim praktycznym działaniem wskazywał na potrzebę zrozumienia istotnego związku pomiędzy dążeniami chłopów do oświaty, a koniecznością ograniczania poddaństwa, podejmowania oczynszowania i brania włościan pod opiekę prawa. 


Wydawca - Wyższa Szkoła Zarządzania i Administracji w Zamościu, ul.Akademicka 4, tel.63-82-630.
Redakcja - Małgorzata Bzówka (redaktor naczelny), Joanna Giruć, stali współpracownicy - Katarzyna Kimak,
Bogdan Kawałko, Władysław Molas, Adolf Wituch.